6 lat sporu o cukinię. Biegły oceni zasadność mandatu za telefon?

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

320 euro mandatu za korzystanie z telefonu podczas jazdy miało zakończyć sprawę. Kierująca z okolic Udine twierdzi jednak, że karabinierzy pomylili smartfon z plastrem smażonej cukinii, a po przegranej apelacji zamierza skierować sprawę do włoskiego Sądu Najwyższego.

320 euro mandatu za telefon. Kierująca mówi o cukinii

Do zdarzenia doszło we wrześniu 2020 roku w regionie Friuli-Wenecja Julijska na północy Włoch. Patrol karabinierów uznał, że kobieta prowadziła samochód, trzymając w ręku telefon, i nałożył na nią mandat w wysokości 320 euro (ok. 1378 zł). Kierująca przedstawiła jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Utrzymywała, że nie trzymała smartfona, lecz plaster smażonej cukinii, który właśnie wkładała do ust. Kara została przez nią zaskarżona.

Lista połączeń i zestaw głośnomówiący miały być dowodami

W sądzie kobieta przedstawiła wykaz połączeń telefonicznych, argumentując, że w chwili zdarzenia z nikim nie rozmawiała. Jej obrońca wskazywał również, że samochód był wyposażony w zestaw głośnomówiący. To nie był koniec sporu. Kierująca złożyła także zawiadomienie dotyczące karabinierów, zarzucając funkcjonariuszom, że w protokole nie zapisali prawdziwego – według niej – przebiegu wydarzeń. Chodziło właśnie o to, że w jej ręku miała znajdować się cukinia, a nie telefon.

Sądy nie uwierzyły w argument z cukinią

Sąd pierwszej instancji zwrócił uwagę na istotną okoliczność. Podczas kontroli kobieta nie zgłosiła zastrzeżeń do ustaleń funkcjonariuszy, a swoją wersję dotyczącą cukinii przedstawiła dopiero później, gdy zaczęła kwestionować zasadność mandatu.

Sprawa następnie trafiła do sądu apelacyjnego w Trieście, który utrzymał wcześniejsze rozstrzygnięcie. Sąd uznał, że obecność cukinii w samochodzie ani wyposażenie auta w zestaw głośnomówiący nie dowodzą, że funkcjonariusze błędnie ocenili sytuację. Zwrócono też uwagę, że telefon może służyć podczas jazdy nie tylko do rozmów, lecz również do wysyłania wiadomości czy korzystania z internetu.

Mandat to nie wszystko. Dochodzą koszty postępowania

Po przegranej apelacji kobieta musi zapłacić 320 euro (ok. 1378 zł) mandatu oraz prawie 500 euro (ok. 2153 zł) kosztów postępowania apelacyjnego. Łączny rachunek jest więc znacznie wyższy od pierwotnej kary. Na tym historia może się jednak nie zakończyć. Kierująca zapowiedziała skierowanie sprawy do włoskiego Sądu Najwyższego. To oznacza, że spór o to, czy karabinierzy zobaczyli w jej dłoni telefon, czy smażoną cukinię, może doczekać się jeszcze kolejnego rozdziału.

Wardęga i atrapy z telefonów z ciasta

Podobna historia, choć tym razem celowo wyreżyserowana, wydarzyła się wcześniej w Polsce. Sylwester Wardęga przygotował na potrzeby nagrania atrapy telefonów wykonane z ciasta. Podczas jazdy używał prawdziwego telefonu, a gdy zatrzymywali go policjanci, podmieniał urządzenie na „ciasteczkowy telefon” i zjadał go na ich oczach. W 2015 roku sąd ukarał twórcę grzywną w wysokości 1500 zł; sprawa dotyczyła wprowadzenia funkcjonariuszy w błąd i wywołania niepotrzebnej interwencji.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl