Avis ściągnął klientowi 6630 zł za wyciek oleju z silnika. Sprawa trafiła do urzędu skarg konsumenckich

Norweski spór o wynajem Toyoty Yaris zakończył się ciosem w Avis. Firma obciążyła klienta kwotą 16 781 koron norweskich (ok. 6 540 zł), ale Forbrukerklageutvalget (norweski urząd ds. skarg konsumenckich) uznał część warunków najmu za nieuczciwe i nakazał zwrot pieniędzy.
Problem zaczął się nie od stłuczki, tylko od wycieku oleju
Jesienią 2024 roku mieszkaniec Sunnfjord wynajął Toyotę Yaris na dwa dni. W trakcie użytkowania auta zauważył duży wyciek oleju z silnika, a samochód musiał trafić do warsztatu na lawecie. Klient wykonał zdjęcia, które pokazywały brak osłony pod autem oraz elementy pod maską przymocowane opaskami zaciskowymi.
Twierdził, że nie uszkodził samochodu i nie spodziewał się żadnego obciążenia po zakończeniu najmu.
Kwota przekroczyła nawet uzgodniony udział własny
Prawie dwa miesiące później Avis pobrał z karty klienta 16 781 koron norweskich (ok. 6 540 zł). Suma była wyższa niż uzgodniony udział własny, który wynosił 12 000 koron norweskich (ok. 4 680 zł).
Avis doliczył między innymi koszt lawety i opłatę administracyjną, ponieważ firma uznała, że udział własny nie obejmuje holowania ani dodatkowych kosztów. Klient nie dostał wcześniejszego ostrzeżenia o obciążeniu karty. Musiał też kilkukrotnie pytać firmę, za co dokładnie pobrano pieniądze.
Kluczowy był ciężar dowodu
Avis uznał, że uszkodzenie powstało w trakcie najmu. Firma stwierdziła również, że to klient musi udowodnić, że nie odpowiada za awarię. Przedstawiciele Avis napisali do klienta:
Szkoda jest uznawana za powstałą w czasie trwania najmu. Odpowiadasz za tę szkodę.
Forbrukerklageutvalget uznał takie podejście za problematyczne.
Warunki Avis były zbyt jednostronne
Komisja rozpatrzyła sprawę jako wyjątkową, ponieważ wynajem samochodów dotyczy wielu konsumentów i wymaga jasności prawnej. W jej ocenie warunki Avis były niejasne przy wyliczaniu kosztów szkody i mocno przesunięte na korzyść wypożyczalni.
Problemem była także faktura. Dokument dotyczący szkody nie pokazywał jednoznacznie, co właściwie naprawiono w samochodzie. Jednogłośna decyzja komisji oznacza, że niektóre warunki najmu Avis zostały uznane za nieważne. Firma nie miała prawa pobrać pieniędzy z karty klienta za tę szkodę.
Zwrot pieniędzy i milczenie po stronie firmy
Formalną stroną sprawy jest RAC Norway, czyli norweski operator marek Avis i Budget. Spółka nie odpowiedziała Forbrukertilsynet podczas rozpatrywania skargi. Ten ostatni nakazał zwrot niemal 17 000 koron norweskich (ok. 6 630 zł) klientowi.
Avis został zapytany, czy zaakceptuje decyzję, czy skieruje sprawę do sądu rejonowego, a także czy zmieni warunki najmu. Fredrik Vik, rzecznik Avis Budget Group, odpowiedział krótko:
Niestety nie możemy komentować tego typu spraw.
Wniosek dla kierowców jest prosty
Ta sprawa pokazuje, że zdjęcia wykonane przy awarii lub odbiorze auta mogą być ważniejsze niż uśmiech przy ladzie wypożyczalni. Przy wynajmie samochodu warto dokumentować stan pojazdu, ale firma nie może automatycznie przerzucać całego ciężaru dowodu na klienta.
Spór z Norwegii jest też ostrzeżeniem dla branży. Jeżeli wypożyczalnia pobiera pieniądze z karty po fakcie, musi umieć jasno wykazać podstawę roszczenia, zakres naprawy i rzeczywisty związek szkody z konkretnym najmem.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Hamilton prowadzi Ferrari w Monako. McLaren Norrisa stanął, a Perez zakończył trening czerwoną flagą

Mistrz świata stanął po 13 min. Norris odpadł z FP2 w Monako

James May broni elektrycznego Ferrari Luce. To przyszły klasyk?

Russell o GP Monako: „Będziemy jeździć bardziej na granicy”




