Porsche Cayman GT4 RS jak zabawka z kreskówki. I ktoś dopłacił za to 180 000 zł

Ten Porsche Cayman GT4 RS został skonfigurowany tak, by nie dało się przejść obok niego obojętnie: jaskrawa zieleń plus intensywny błękit w roli kontrastu. Najlepsze jest to, że właściciel nie tylko to wymyślił, ale też dopłacił za „życzenia specjalne” ponad 50 000 dolarów, czyli ponad 179 680 zł. Efekt końcowy wzbudza mieszane uczucia – auto przypomina resoraka pomalowanego przez 6-latka.
Sportowy skalpel, ale paleta barw na pełnym gazie
Ten egzemplarz, oferowany przez salon Porsche Bellevue w stanie Waszyngton, jest mocnym dowodem na to, że „wyróżniać się” można na różne sposoby. Zdecydowana większość nadwozia została polakierowana na bardzo jasną, krzykliwą zieleń. W opisie pojawia się nazwa Birch Green i trzeba uczciwie przyznać: do tak teatralnej wersji GT4 RS zieleń sama w sobie jeszcze pasuje. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy do gry wchodzi błękit, bo tu już robi się z tego zestaw, który wygląda… komicznie. 
Niebieskie akcenty: gdzie się dało i gdzie się nie dało
Błękit trafił na felgi, lusterka, końcówki mocowań tylnego skrzydła, a także na kanały NACA na masce. Do kompletu dorzucono jeszcze niebieskie wykończenie napisu Porsche z tyłu. Efekt? Samochód przypomina nie tyle torowego potwora, co niebiesko-zielony samochodzik sterowany pilotem, który uciekł z filmu animowanego i przypadkiem dostał homologację.
W środku jest jeszcze odważniej
Jeśli ktoś liczył, że kabina uspokoi emocje, to nie tym razem. Boki i zagłówki foteli obszyto niebieską skórą. Ten sam kolor pojawia się na panelach drzwi i na dolnej części deski rozdzielczej. A zieleń? Jest i ona, i to nie symbolicznie: polakierowane na zielono elementy widać na desce, tunelu środkowym, drzwiach, a nawet wewnątrz samych foteli, gdzie obrysowują detale z niemal scenograficzną przesadą.
Do tego dochodzą materiałowe wstawki w siedziskach, fragmenty czarnej skóry i konsekwentnie prowadzona niebieska nić przeszyć kontrastowych. Wszystko próbuje się spiąć w całość, choć to jedna z tych całości, które bardziej się „dzieją”, niż faktycznie do siebie pasują.
Sonderwunsch i rachunek: ponad 179 680 zł za „więcej niż konfigurator”
Ten egzemplarz zamówiono w ramach programu Porsche Sonderwunsch, czyli działu „życzeń specjalnych”, który pozwala pójść dalej niż standardowy konfigurator. W tym przypadku oznaczało to ponad 50 000 dolarów dopłaty, czyli ponad 179 680 zł. Czy to były dobrze wydane pieniądze? To już kwestia gustu, ale trudno udawać, że ten projekt przeszedł niezauważony.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?

















