Cupra sprzedaje coraz więcej elektryków, ale ma problem. Seat w jeszcze gorszej sytuacji

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Cupra notuje imponujący wzrost popularności samochodów elektrycznych, ale sukces sprzedażowy ma swoją cenę. Produkcja elektryków jest droższa, a walka o klientów ogranicza marże producenta. Tymczasem przyszłość siostrzanej marki Seat staje się coraz bardziej niepewna.

Elektryki przejmują sprzedaż

Jeszcze na początku 2026 roku samochody elektryczne odpowiadały za 25% sprzedaży Cupry w Niemczech. Obecnie ich udział wzrósł do 70%. To ogromna zmiana na największym rynku hiszpańskiego producenta, pokazująca, jak szybko zmieniają się preferencje europejskich klientów.

Jeszcze wyraźniejszą dominację napędu elektrycznego widać we Francji, gdzie jego udział w sprzedaży Cupry osiągnął już 80%. W Holandii samochody na prąd stanowią natomiast niemal całą sprzedaż marki. Modele spalinowe i hybrydowe, takie jak Terramar, coraz częściej ustępują miejsca elektrycznym odpowiednikom.

Zmiany wpisują się w szerszy trend. Od lata tego roku elektryki odpowiadają za ponad jedną czwartą sprzedaży nowych aut w Europie. Dla producentów oznacza to rosnące zainteresowanie technologią, w którą od lat inwestują miliardy euro.

Raval przyciąga klientów

Jednym z najważniejszych modeli w elektrycznej ofensywie Cupry jest miejski Raval. Samochód trafił do salonów w czerwcu 2026 roku i szybko zaczął zdobywać zamówienia. Do początku października, kiedy odbywał się paryski salon samochodowy, producent zebrał ich już 51 tys..

fabryka Martorell

fot. Volkswagen

Sven Schuwirth, odpowiedzialny za sprzedaż marek Seat i Cupra, liczy na osiągnięcie poziomu 100 tys. zamówień na Ravala w 2027 roku. To ambitny cel, ale dotychczasowe zainteresowanie pokazuje, że niedrogie samochody elektryczne mogą stać się istotnym źródłem wzrostu dla producenta.

Raval wpisuje się przy tym w coraz bardziej konkurencyjny segment elektryków kosztujących mniej niż 25 tys. euro (ok. 109 tys. zł). Rosnąca popularność takich modeli sprzyja upowszechnianiu elektromobilności, lecz jednocześnie wymusza na producentach ostrzejszą walkę cenową.

Sprzedaż rośnie, marże maleją

Największy problem Cupry polega na tym, że samochód elektryczny może przynosić producentowi mniejszy zysk niż porównywalny model spalinowy. Wysoki koszt akumulatorów, elektroniki sterującej i pozostałych elementów układu napędowego sprawia, że produkcja takich pojazdów pozostaje kosztowna.

Teoretycznie producent mógłby przenieść dodatkowe wydatki na klientów. W praktyce jest to trudne, ponieważ cena pozostaje jedną z najważniejszych barier przy zakupie elektryka. Zbyt drogi samochód może przegrać rywalizację zarówno z konkurencyjnymi modelami elektrycznymi, jak i tańszymi autami spalinowymi.

W rezultacie Cupra musi godzić się z niższą rentownością jednostkową, licząc na rekompensatę w postaci większej liczby sprzedanych samochodów. Nie oznacza to automatycznie spadku całkowitego zysku marki, ponieważ ten zależy również od wolumenu sprzedaży i struktury kosztów. Przytoczone dane nie pozwalają określić, jak bardzo zmniejszyły się marże Cupry.

Problem może się nasilić wraz z rozwojem segmentu przystępnych cenowo elektryków. Samochody za mniej niż 25 tys. euro mają przyciągać klientów, którzy dotychczas nie rozważali napędu elektrycznego. Jednocześnie ograniczona przestrzeń do podnoszenia cen utrudnia odzyskiwanie nakładów poniesionych na rozwój nowych modeli.

Seat bez elektrycznej przyszłości?

Podczas gdy Cupra zwiększa sprzedaż samochodów elektrycznych, sytuacja Seata wygląda znacznie mniej optymistycznie. Historyczna hiszpańska marka koncernu Volkswagen nie ma obecnie ogłoszonego projektu nowego modelu elektrycznego, który mógłby zapewnić jej miejsce na rynku w kolejnych latach.

Od początku września kierownictwo grupy Volkswagen wypowiada się na temat przyszłości Seata dość oszczędnie. Niepewność zwiększa prowadzona przez koncern restrukturyzacja, obejmująca ograniczanie zatrudnienia i zmiany w europejskiej sieci produkcyjnej.

Seat Ibiza 2026

fot. Seat / materiały prasowe

Fabryka w Martorell w Hiszpanii nie wydaje się bezpośrednio zagrożona, ale utrzymanie zakładu produkcyjnego nie gwarantuje przetrwania samej marki Seat. Koncern może bowiem wykorzystywać swoje fabryki do wytwarzania samochodów różnych marek.

Na niekorzyść Seata działa również wiek obecnej gamy modelowej. Ibiza, przez lata jeden z filarów sprzedaży producenta, pozostaje na rynku dzięki kolejnym modernizacjom. Podobnie wygląda sytuacja Arony. Oba samochody zbliżają się do końca swojego cyklu życia, a ich bezpośredni następcy nie zostali zagwarantowani.

Normy emisji komplikują sytuację

Dodatkowym wyzwaniem są europejskie przepisy dotyczące emisji CO2. W dyskusji o regulacjach obowiązujących od 2035 roku pojawił się kompromis zakładający możliwość utrzymania sprzedaży niektórych samochodów spalinowych przy jednoczesnym ograniczeniu emisji nowych pojazdów o 90%.

Należy jednak odróżnić polityczne propozycje od ostatecznie przyjętych przepisów. Samo porozumienie dotyczące kierunku zmian nie oznacza jeszcze wejścia nowych regulacji w życie.

Niezależnie od ostatecznego kształtu przepisów marka opierająca swoją ofertę wyłącznie na samochodach spalinowych i tradycyjnych hybrydach będzie miała coraz większe trudności z realizacją zaostrzonych celów emisyjnych. Brak własnego modelu elektrycznego staje się więc dla Seata poważnym ograniczeniem strategicznym.

Dwie marki, różne perspektywy

Volkswagen stoi przed trudnym wyborem dotyczącym przyszłości swoich hiszpańskich marek. Cupra zdobywa klientów dzięki elektryfikacji, ale musi mierzyć się z presją na rentowność. Seat ma natomiast znacznie mniej oczywistą ścieżkę rozwoju, szczególnie jeśli jego obecna gama nie doczeka się następców.

W tej sytuacji nawet sprzedaż samochodów z niższą marżą może być korzystniejsza niż stopniowe wycofywanie modeli bez przygotowania ich następców. Dla Cupry najważniejszym zadaniem będzie teraz przełożenie rosnącej popularności elektryków na trwałą rentowność. W przypadku Seata podstawowe pytanie dotyczy już nie tylko zysków, lecz także tego, jaką rolę marka ma odgrywać w koncernie Volkswagen w następnej dekadzie.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl