Samochody elektryczne są po poważnych wypadkach około dwa razy częściej uznawane za nienadające się do ekonomicznie uzasadnionej naprawy niż auta spalinowe. Nie oznacza to jednak, że same częściej uczestniczą w zdarzeniach – dane ubezpieczyciela wskazują, że częstotliwość szkód w obu grupach jest bardzo podobna.
Elektryki częściej kończą jako szkoda całkowita
Według Siergieja Demidowa, wiceprezesa rosyjskiego ubezpieczyciela Renaissance Insurance, przy rozległych uszkodzeniach naprawa samochodu elektrycznego znacznie częściej okazuje się ekonomicznie nieopłacalna. W efekcie elektryki są około dwukrotnie częściej niż pojazdy z silnikami spalinowymi kwalifikowane jako nienadające się do odbudowy.
Nie przekłada się to jednak na wyższą ogólną wypadkowość tej grupy samochodów. Dane obejmujące 2025 rok i początek 2026 roku pokazują, że częstotliwość występowania szkód była praktycznie taka sama w przypadku samochodów elektrycznych i spalinowych. Niewielkie różnice mieszczą się według ubezpieczyciela w granicach błędu statystycznego.
Średnia szkoda w elektryku jest niemal dwukrotnie wyższa
Różnica pojawia się natomiast przy wartości szkód. Przeciętny koszt w przypadku samochodu elektrycznego jest niemal dwukrotnie wyższy niż w przypadku tradycyjnego auta. Ubezpieczyciel tłumaczy to przede wszystkim wyższą wartością rynkową elektryków.
Po odniesieniu wysokości szkody do sumy ubezpieczenia różnica pomiędzy obiema kategoriami samochodów przestaje być jednak znacząca. Innymi słowy, wyższe kwoty wypłat nie muszą świadczyć o proporcjonalnie większych uszkodzeniach, lecz są związane również z wartością samych pojazdów.
Rośnie zainteresowanie ubezpieczeniem elektryków i hybryd
W pierwszej połowie 2026 roku Renaissance Insurance odnotowało wzrost liczby polis autocasco dla samochodów elektrycznych i hybrydowych o 193% rok do roku. Wartość zebranych składek zwiększyła się w tym samym czasie o 211%.
Ubezpieczyciel zwraca uwagę, że właściciele takich samochodów powinni sprawdzać zakres ochrony charakterystyczny dla zelektryfikowanych układów napędowych. Chodzi między innymi o uszkodzenia i samozapłon akumulatora trakcyjnego, ochronę fabrycznego wyposażenia do ładowania oraz możliwość skorzystania z pomocy drogowej po całkowitym rozładowaniu baterii.
Wyższe koszty nie oznaczają większej liczby wypadków
Dane ubezpieczeniowe pokazują więc dwa różne zjawiska. Elektryki nie generują wyraźnie większej liczby szkód, ale kiedy dochodzi do wypadku, częściej przekraczana jest granica opłacalności naprawy.
Jest to istotne nie tylko dla ubezpieczycieli, lecz także dla właścicieli oraz rynku samochodów używanych. Wraz ze wzrostem liczby pojazdów elektrycznych coraz większe znaczenie będą miały koszty napraw powypadkowych, dostępność części oraz sposób wyceny uszkodzeń drogich elementów układu wysokonapięciowego.






