W tym europejskim kraju po drogach ma poruszać się aż 9 mln pojazdów bez obowiązkowego ubezpieczenia OC. Dane przywołane przez ministra infrastruktury Matteo Salviniego pokazują skalę problemu, który dotyczy nie tylko samochodów osobowych, lecz także transportu ciężkiego. Rząd zapowiada działania, ale podobne pomysły pojawiały się już wcześniej i latami nie doczekały się skutecznego wdrożenia.
9 mln pojazdów bez OC na 47 mln zarejestrowanych
Według danych Centrum Przetwarzania Informacji włoskiej Motoryzacji, na które powołał się Matteo Salvini, we Włoszech z 47 mln pojazdów aż 9 mln nie ma obowiązkowego ubezpieczenia RC Auto, czyli odpowiednika polskiego OC. To bardzo duża liczba nawet jak na kraj o ogromnym parku samochodowym i wysokim stopniu zmotoryzowania. W niektórych prowincjach problem ma być jeszcze poważniejszy.
Salvini mówi o obszarach, w których bez polisy ma jeździć nawet 40% samochodów. Nie wskazuje konkretnych regionów, ale włoskie media sugerują, że chodzi prawdopodobnie o część południa kraju, gdzie stawki ubezpieczeń bywają wyjątkowo wysokie. Problem dotyczy też pojazdów ciężkich. Z około 1 mln takich maszyn aż 300 tys. ma nie mieć wymaganej ochrony ubezpieczeniowej. To szczególnie istotne, bo szkody spowodowane przez ciężki transport mogą być wielokrotnie wyższe niż w przypadku zwykłej kolizji w mieście.
Skala zjawiska rośnie, choć dane trudno porównać
Włoski problem z brakiem obowiązkowego ubezpieczenia nie jest nowy, ale ostatnie dane pokazują wyraźnie gorszy obraz niż wcześniejsze zestawienia. Porównanie nie jest proste, bo poprzednie statystyki przygotowywała ANIA, czyli włoskie stowarzyszenie firm ubezpieczeniowych, a obecnie przywoływane są dane administracji motoryzacyjnej.

fot. AX UK
W 2024 roku liczba samochodów bez RCA miała wynosić 2,9 mln. Oznaczało to 6,1% z 47,8 mln pojazdów, wobec 6% w 2023 roku. Już wtedy branża mówiła o wzroście, ale obecnie wskazywane 9 mln pojazdów pokazuje znacznie szerszy problem.
Brak polisy może oznaczać finansową katastrofę
Kierowca, który powoduje wypadek bez ważnego ubezpieczenia, musi liczyć się z bardzo poważnymi konsekwencjami. Jeśli dojdzie do szkód osobowych, zwłaszcza ciężkich obrażeń, roszczenia mogą sięgać setek tysięcy euro. Wtedy brak polisy przestaje być „oszczędnością”, a staje się finansową pułapką. To jeden z powodów, dla których nieubezpieczeni sprawcy mogą próbować uciekać z miejsca zdarzenia.
Mechanizm jest brutalnie prosty: im większe potencjalne koszty, tym większa pokusa uniknięcia odpowiedzialności. W efekcie problem OC zaczyna zahaczać nie tylko o rynek ubezpieczeń, ale też o bezpieczeństwo drogowe. Poszkodowani również nie mają łatwej sytuacji. W przypadku szkody spowodowanej przez nieubezpieczony pojazd konieczne jest dochodzenie roszczeń przez specjalny fundusz dla ofiar wypadków. Taka procedura może być dłuższa i bardziej skomplikowana niż standardowa likwidacja szkody z polisy sprawcy.
Rząd chce wykorzystać kamery, ale to pomysł z długą historią
Matteo Salvini zapowiedział, że rząd będzie chciał ograniczyć zjawisko unikania obowiązkowego ubezpieczenia. Jednym z rozważanych rozwiązań ma być system automatycznej kontroli za pomocą kamer, który wykrywałby pojazdy bez ważnej polisy. Taki pomysł pojawił się już w marcu. Chodziło o wykorzystanie istniejącej infrastruktury, czyli między innymi fotoradarów, systemów Tutor oraz elektronicznych bramek w strefach ograniczonego ruchu.
Problem polega na tym, że urządzenia te musiałyby być odpowiednio homologowane do nowego rodzaju kontroli. Obecnie takie systemy mogą rejestrować wykroczenia, do których zostały formalnie przeznaczone. Jeśli kamera służy do kontroli prędkości albo wjazdu do strefy ZTL, nie oznacza to automatycznie, że może legalnie i skutecznie sprawdzać status ubezpieczenia pojazdu. W praktyce potrzebne są zmiany proceduralne, techniczne i prawne.
W Polsce skala problemu jest znacznie mniejsza
W Polsce system kontroli OC działa sprawniej. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wykorzystuje dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów i nakłada kary na właścicieli nieubezpieczonych aut. Liczba takich przypadków jest jednak wielokrotnie niższa niż we Włoszech.
Problem nadal istnieje, głównie przez przeoczenia przy zakupie auta lub przerwy w polisach. Sprawca wypadku bez OC musi jednak liczyć się z koniecznością zwrotu kosztów wypłaconych poszkodowanym.






