Honda chce wrócić do produkcji samochodów w Europie. Może wykorzystać fabrykę konkurenta

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Honda rozważa wznowienie produkcji samochodów w Europie po pięciu latach przerwy. Japoński koncern nie zamierza jednak inwestować w budowę nowej fabryki, ponieważ obecna sprzedaż nie uzasadnia tak dużego przedsięwzięcia. Zamiast tego może wykorzystać wolne moce produkcyjne innej marki, a jednym z potencjalnych partnerów jest Nissan.

Powrót pod presją przepisów

Honda zakończyła produkcję samochodów w Europie w 2021 roku, zamykając zakłady w brytyjskim Swindon i tureckim Gebze. Teraz sytuacja może się odwrócić, choć nie z powodu gwałtownego wzrostu popytu. Głównym czynnikiem skłaniającym japońskiego producenta do ponownego uruchomienia europejskich linii montażowych są planowane zmiany w unijnej polityce przemysłowej.

Jak informuje francuski magazyn „L’Automobile Magazine”, chodzi o projekt Industrial Accelerator Act (IAA), który ma wspierać produkcję przemysłową na Starym Kontynencie. Jednym z jego założeń jest uprzywilejowanie pojazdów spełniających kryteria europejskiego pochodzenia. Dla producentów sprowadzających samochody z innych części świata może to oznaczać mniej korzystne warunki konkurencji.

Według opisywanych założeń samochody kwalifikujące się do preferencji miałyby zawierać co najmniej 70% części pochodzących z Europy. Ostateczny kształt regulacji pozostaje jednak przedmiotem prac legislacyjnych, dlatego nie można jeszcze przesądzać, jakie dokładnie wymagania będą obowiązywać producentów.

Japonia zabiega o wyjątek

Nowe zasady budzą zastrzeżenia japońskich koncernów motoryzacyjnych. Producenci, w tym Toyota, opowiadają się za rozszerzeniem proponowanego rozwiązania „Made in Europe” na formułę „Made with Europe”. Pozwoliłoby to uwzględnić również samochody wytwarzane w Japonii, bez konieczności przenoszenia ich produkcji na europejski kontynent.

Fabryka Nissana Sunderland tnie etaty

fot. Nissan

Na razie taka propozycja nie została zaakceptowana. Honda przygotowuje się więc na scenariusz, w którym utrzymanie konkurencyjności będzie wymagało lokalnego montażu samochodów.

Hans de Jaeger, dyrektor wykonawczy Hondy odpowiedzialny za Europę, Afrykę i Bliski Wschód, podkreśla znaczenie europejskiego rynku dla japońskiej marki. Jednocześnie wskazuje, że koncern pozostawia sobie wszystkie możliwości do czasu ostatecznego ustalenia przepisów. Honda nadal liczy na uwzględnienie Japonii w przyszłym systemie, argumentując to między innymi skalą inwestycji japońskich przedsiębiorstw w Europie.

Jeżeli negocjacje nie przyniosą oczekiwanego rezultatu, producent może zdecydować się na uruchomienie montażu samochodów w europejskim zakładzie. Nie musi to jednak oznaczać samodzielnej inwestycji.

Fabryka bez wielkich inwestycji

Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem wydaje się wykorzystanie istniejących mocy produkcyjnych innego koncernu. Honda mogłaby uruchomić własne linie montażowe w zakładzie, który nie wykorzystuje całego swojego potencjału. Pozwoliłoby to ograniczyć koszty wejścia i uniknąć wieloletniego procesu budowy nowej fabryki.

Francuski magazyn wskazuje w tym kontekście na Nissana jako potencjalnego partnera. Obie japońskie firmy mają już doświadczenie we współpracy, a Nissan również poszukuje sposobów na poprawę wykorzystania swoich zakładów przemysłowych. Na obecnym etapie nie ma jednak potwierdzenia, że prowadzone są konkretne negocjacje dotyczące wspólnej produkcji w Europie.

Podobny model współpracy jest rozpatrywany przez innych producentów, którzy chcą zwiększyć swoją obecność na europejskim rynku bez ponoszenia kosztów budowy zakładów od podstaw. Dla Hondy takie rozwiązanie miałoby szczególne znaczenie ze względu na stosunkowo niewielką skalę sprzedaży.

Sprzedaż ogranicza możliwości

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2026 roku Honda sprzedała w Europie około 59 tys. samochodów. To wynik, który trudno uznać za wystarczającą podstawę do budowy nowego zakładu, zwłaszcza że producent dysponuje już fabrykami na swoich najważniejszych rynkach.

Dla porównania dawna fabryka Hondy w Swindon produkowała do 150 tys. samochodów rocznie. W końcowym okresie działalności powstawały tam wyłącznie egzemplarze Civica. Z kolei turecki zakład wytwarzał około 40 tys. samochodów rocznie, koncentrując się na wersji sedan tego samego modelu.

Skala dawnej produkcji pokazuje, jak duże znaczenie miałaby obecnie decyzja o samodzielnym uruchomieniu fabryki. Nawet gdyby Honda utrzymała tempo sprzedaży z pierwszych trzech kwartałów, całoroczny wynik wyniósłby niespełna 79 tys. samochodów. To znacznie mniej niż maksymalna roczna produkcja samego zakładu w Swindon.

Co więcej, nie wszystkie samochody sprzedawane w Europie musiałyby być produkowane lokalnie. W praktyce oznacza to, że zapotrzebowanie na europejski montaż mogłoby być jeszcze mniejsze. Dodatkowym ograniczeniem pozostają koszty pracy, które utrudniają uzasadnienie ekonomiczne nowej inwestycji.

Honda planuje ofensywę

Ewentualny powrót do europejskiej produkcji wpisywałby się w szerszy plan odbudowy pozycji Hondy na kontynencie. Hans de Jaeger, który objął stanowisko w kwietniu 2026 roku, zapowiedział działania mające ożywić działalność marki po kilku latach słabszych wyników.

Jednym z priorytetów jest rozbudowa sieci sprzedaży i serwisów, która pozostaje stosunkowo niewielka w porównaniu z sieciami innych japońskich producentów. Honda zamierza również poszerzyć gamę modelową, aby dotrzeć do większej liczby klientów i zwiększyć sprzedaż.

Honda Prelude 2027 Limited Edition

fot. Honda

To istotne, ponieważ sama lokalizacja produkcji nie rozwiąże problemów związanych z ograniczoną obecnością marki na europejskim rynku. Uruchomienie montażu mogłoby poprawić warunki prowadzenia działalności w przypadku wejścia w życie nowych regulacji, ale wzrost sprzedaży wymagałby również atrakcyjniejszej oferty i lepszej dostępności samochodów.

Decyzja zależy od Brukseli

Na razie powrót Hondy do produkcji samochodów w Europie pozostaje jednym z rozważanych scenariuszy, a nie zatwierdzonym projektem przemysłowym. Koncern nie wskazał konkretnej fabryki, modeli ani terminu uruchomienia ewentualnych linii montażowych.

Kluczowe znaczenie będzie miała ostateczna wersja europejskich przepisów oraz to, czy samochody produkowane w Japonii zostaną objęte preferencyjnym traktowaniem. Jeśli nie, Honda może zdecydować się na współpracę z producentem dysponującym niewykorzystanymi mocami produkcyjnymi.

W takim scenariuszu japońska marka wróciłaby do europejskiego przemysłu motoryzacyjnego w zupełnie innej formule niż przed 2021 rokiem. Zamiast utrzymywać własną dużą fabrykę, mogłaby produkować wybrane modele w zakładzie konkurenta, dostosowując skalę działalności do rzeczywistego popytu.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl