Hongqi nie potrafi naprawić swoich aut w Europie. Ich wartość może mocno spaść

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Chińska marka Hongqi znalazła się w trudnej sytuacji na europejskim rynku. Producent nie potrafi usunąć problemów z systemami wspomagania kierowcy w modelach EH7 i EHS7, dlatego właścicielom proponuje rekompensaty finansowe. Jest jednak pewien haczyk – przyjęcie pieniędzy oznacza trwałą utratę części wyposażenia, co może dodatkowo obniżyć wartość samochodów na rynku wtórnym.

Samochody hamują bez powodu

Sprawa dotyczy elektrycznego sedana Hongqi EH7 oraz SUV-a EHS7, które trafiły między innymi do klientów w Danii i Norwegii. Właściciele zgłaszali problemy z działaniem elektronicznych systemów wspomagania jazdy, szczególnie adaptacyjnego tempomatu. Najpoważniejszą usterką jest nieoczekiwane hamowanie samochodu pomimo braku przeszkody na drodze.

Zjawisko określane jako fantomowe hamowanie może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji, zwłaszcza podczas jazdy z większą prędkością. Kierowca jadący za takim pojazdem nie zawsze ma wystarczająco dużo czasu, aby odpowiednio zareagować na nagłe zmniejszenie prędkości.

Producent samochodów, czyli chiński koncern FAW, przez wiele miesięcy pracował nad aktualizacją oprogramowania, która miała rozwiązać problem. Ostatecznie poinformowano jednak, że nie udało się opracować poprawki spełniającej jednocześnie wymagania europejskiej homologacji.

Hongqi EH7

fot. Hongqi

Według informacji przekazanych przez norweskiego importera Motor Gruppen Import AS producent zdecydował, że nie będzie już udostępniać kolejnych aktualizacji oprogramowania odpowiedzialnego za działanie tych systemów. Zamiast tego przygotowano rozwiązanie polegające na ograniczeniu ich funkcjonalności i wypłacie rekompensat właścicielom.

50 tys. koron rekompensaty

W Danii importer Wismo zaoferował właścicielom Hongqi EH7 i EHS7 50 tys. koron duńskich (ok. 28 tys. zł) rekompensaty. Aby otrzymać te pieniądze, trzeba zgodzić się na przeprowadzenie modyfikacji, która trwale wyłączy lub ograniczy działanie wybranych systemów wspomagania kierowcy.

Duńscy właściciele objęci ofertą mają czas na wykonanie odpowiedniej akcji serwisowej do 31 stycznia 2027 roku. Zakres zmian jest znacznie szerszy niż samo wyłączenie wadliwego adaptacyjnego tempomatu.

Po modyfikacji samochody utracą sześć funkcji:

  • Automatic Parking Assist (APA) – automatyczne parkowanie, podczas którego samochód samodzielnie wykonuje manewr.
  • Rear Automatic Emergency Braking (RAEB) – automatyczne hamowanie awaryjne podczas cofania w przypadku wykrycia przeszkody.
  • Emergency Maneuver Assist (ESA) – wspomaganie kierowania podczas manewrów mających na celu uniknięcie zagrożenia.
  • Emergency Lane Keeping (ELK) – dodatkowa funkcja awaryjnego utrzymywania pasa ruchu, interweniująca między innymi w sytuacjach zagrożenia kolizją. Wymagany przepisami system ELKS pozostanie aktywny.
  • Dynamic Lane Change with Stalk (DCLC) – automatyczna zmiana pasa ruchu po uruchomieniu kierunkowskazu.
  • Smart Adaptive Cruise Control (SACC) – zaawansowany tempomat adaptacyjny, wspomagający jazdę za innymi pojazdami i zmianę pasów.

Zmiany obejmą również dwa kolejne rozwiązania. Dotychczasowy adaptacyjny tempomat ACC zostanie zastąpiony zwykłym tempomatem, który utrzymuje zadaną prędkość, ale nie dostosowuje jej do pojazdu poprzedzającego. Oznacza to, że kierowca będzie musiał samodzielnie reagować na zwalniające samochody.

Ograniczona zostanie także funkcjonalność inteligentnego asystenta prędkości ISA. System nadal będzie informował o obowiązujących ograniczeniach, ale przestanie automatycznie zmniejszać prędkość pojazdu.

Hongqi EHS7

fot. Hongqi

W praktyce właściciel nowoczesnego samochodu elektrycznego będzie musiał zrezygnować z części rozwiązań, za które zapłacił przy zakupie. Co istotne, nie chodzi wyłącznie o wyposażenie poprawiające komfort, ale również o funkcje związane z bezpieczeństwem.

Ponad 300 właścicieli czeka na rozwiązanie

Podobny program ma zostać uruchomiony w Norwegii. Tamtejszy importer poinformował, że propozycję rekompensaty otrzyma ponad 300 właścicieli modeli EH7 i EHS7. Rozpoczęcie akcji zaplanowano na listopad 2026 roku.

Hans Petter Aalmo, dyrektor marketingu Motor Gruppen Import AS, przekazał norweskiemu serwisowi Broom, że wysokość rekompensaty prawdopodobnie będzie zbliżona do tej oferowanej klientom w Danii. Ostatecznej kwoty dla norweskiego rynku jeszcze jednak nie potwierdzono.

Hongqi EHS7

fot. Hongqi

Norwescy właściciele mają otrzymać możliwość pozostawienia dotychczasowego oprogramowania, jeśli nie zdecydują się na proponowaną modyfikację. Importer podkreśla przy tym, że samochody nadal spełniają obowiązujące wymagania bezpieczeństwa i homologacji, a oba modele uzyskały pięć gwiazdek w testach Euro NCAP.

Nie oznacza to jednak, że wyłączenie dodatkowych systemów pozostanie bez wpływu na ocenę wyposażenia z zakresu bezpieczeństwa. Duński importer wskazuje, że zmiany wpłyną na wynik Euro NCAP, choć nie wiadomo jeszcze, jak wyglądałaby ocena samochodów po przeprowadzeniu modyfikacji.

Rekompensata nie rozwiązuje wszystkiego

Problem z oprogramowaniem to tylko jedna część kłopotów chińskiej marki. Drugą stanowi potencjalna utrata wartości samochodów, które po przeprowadzeniu akcji serwisowej będą miały uboższe wyposażenie niż w chwili zakupu.

Hongqi EH7

fot. Hongqi

Duński serwis Mobilsiden zwraca uwagę, że wypłata 50 tys. koron nie musi zrekompensować właścicielom przyszłych strat przy odsprzedaży pojazdu. Używany Hongqi pozbawiony części systemów wspomagania kierowcy może być mniej atrakcyjny od egzemplarzy konkurencyjnych marek oferujących podobne rozwiązania.

Hongqi traci na wartości. Strata przekracza 278 tys. zł

Hongqi ma doświadczenia z wyjątkowo dużą utratą wartości na rynku wtórnym. Szwedzki magazyn Vi Bilägare opisywał wcześniej przypadek właściciela luksusowego SUV-a E-HS9, który po roku użytkowania i przejechaniu około 10 tys. km otrzymał ofertę odkupu oznaczającą stratę 719 tys. koron szwedzkich (około 278 tys. zł). Oznaczało to ponad 71 koron szwedzkich (około 27 zł) utraty wartości na każdy przejechany kilometr.

Do problemu przyczyniła się między innymi polityka cenowa importera. W czerwcu 2023 roku Hedin Bil obniżył cenę podstawowego Hongqi E-HS9 w Szwecji z 899 tys. koron szwedzkich (około 348 tys. zł) do 599 tys. koron (około 232 tys. zł), czyli o 300 tys. koron (około 116 tys. zł), a więc ponad 33 proc. Tak duża przecena nowych egzemplarzy wywierała dodatkową presję na ceny samochodów używanych.

Hongqi w Polsce. Jakie modele są dostępne i ile kosztują?

W polskiej gamie Hongqi znajdują się SUV-y oraz samochody o nadwoziu sedan i liftback. Ceny zaczynają się od 139 900 zł za model HS3, a oferta obejmuje również większe i droższe konstrukcje:

  • Hongqi HS3 – kompaktowy SUV z silnikiem benzynowym 1.5 turbo o mocy 156 KM lub 2.0 turbo o mocy 245 KM. Cena od 139 900 zł.
  • Hongqi HS5 – SUV z silnikiem benzynowym 2.0 turbo o mocy 218 KM i napędem na cztery koła. Cena katalogowa dla rocznika 2026 wynosi 159 900 zł.
  • Hongqi NEW HS5 – odświeżona wersja SUV-a, z silnikiem 2.0 turbo o mocy 245 KM i napędem na cztery koła. Cena od 167 900 zł.
  • Hongqi H5 – sedan z benzynowym silnikiem 2.0 turbo o mocy 218 KM. Cena na stronie polskiego importera zaczyna się od 159 900 zł.
  • Hongqi H6 – samochód o nadwoziu liftback, z silnikiem benzynowym 2.0 turbo o mocy 245 KM. W polskich ogłoszeniach dealerskich egzemplarze z rocznika 2026 pojawiały się w cenie około 183 800 zł.
  • Hongqi H9 – duża, luksusowa limuzyna z silnikiem 2.0 turbo o mocy 245 KM i układem miękkiej hybrydy. Cena od 284 900 zł.

W kontekście utraty wartości istotne jest to, że polska oferta Hongqi opiera się obecnie przede wszystkim na modelach spalinowych i miękkich hybrydach. Elektryczne EH7 i EHS7 nie są oferowane. Z kolei E-HS9 przez jakiś czas znajdowało się w gamie innego importera niż obecnie.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl