⏱️ 4 min.

Mazda i Volkswagen hamują z elektrykami. Priorytetem inny rodzaj napędu

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

18-05-2026 08:05
Nowa Mazda CX-5 2026 rezygnuje z przycisków. W zamian dostaje gigantyczny ekran i sterowanie głosowe

Mazda przesuwa premierę swojego kolejnego samochodu elektrycznego na 2029 rok i równocześnie mocniej stawia na hybrydy z silnikami benzynowymi. Podobny kierunek widać u Volkswagena, który nie zamierza spieszyć się z elektrycznym Golfem. Rynek aut na prąd nadal rośnie, ale producenci coraz uważniej liczą tempo, koszty i gotowość technologii.

Nie każdy elektryk musi pojawić się od razu

Mazda miała poszerzać gamę samochodów elektrycznych szybciej, ale najnowsze plany są znacznie ostrożniejsze. Nadchodzący elektryczny model marki nie zadebiutuje zgodnie z wcześniejszym rytmem, tylko dopiero w 2029 roku.

To oznacza dwuletnie opóźnienie i wyraźną zmianę priorytetów. Mazda ograniczy o połowę inwestycje w rozwój samochodów elektrycznych, a większy nacisk położy na hybrydy z silnikami benzynowymi.

CX-5 dostanie nową technologię hybrydową

Najważniejszym elementem tej strategii ma być nowy układ hybrydowy rozwijany przez Mazdę. Trafi on między innymi do SUV-a CX-5, czyli modelu szczególnie ważnego dla tej marki w Europie i na wielu innych rynkach. System będzie korzystał ze specjalnego silnika spalinowego Skyactiv-Z.

Jednostka ma wykorzystywać dodatkową mieszankę paliwową, co pokazuje, że Mazda nadal szuka własnej drogi między klasyczną benzyną a pełną elektryfikacją. To zresztą dość typowe dla tej marki. Mazda od lat nie idzie najprostszą ścieżką i chętnie rozwija rozwiązania, które inni producenci uznaliby za zbyt nietypowe albo za mało modne.

Elektryczna Mazda jest dziś mocno związana z Chinami

Obecnie Mazda ma w ofercie dwa samochody elektryczne. To sedan 6e i SUV o nazwie CX-6e. Oba korzystają z technologii chińskiego Changana. Co istotne, europejscy i japońscy producenci coraz częściej przyspieszają elektryfikację dzięki partnerstwom z firmami z Państwa Środka.

Dla Mazdy przesunięcie kolejnego elektryka nie oznacza więc rezygnacji z aut na prąd. Oznacza raczej ostrożniejsze dawkowanie inwestycji i powrót do napędów, które mogą łatwiej trafić do klientów niezdecydowanych na pełną elektryfikację.

Volkswagen też odkłada elektrycznego Golfa

Podobną korektę planów widać u Volkswagena. Elektryczny Golf miał pojawić się w ciągu dwóch lat, ale ten scenariusz nie jest już aktualny. Model został przesunięty do końca dekady. W praktyce Volkswagen będzie nadal opierał ofertę kompaktowych elektryków na zaktualizowanym ID.3 Neo.

Gama ma być uzupełniona mniejszymi modelami ID.Polo oraz ID.Cross. Thomas Schäfer, szef Volkswagena, tłumaczy tę decyzję obecną ofertą marki:

Mamy teraz fantastyczny zasięg, co oznacza, że nie potrzebujemy elektrycznego Golfa w 2028 roku. Jesteśmy dobrze przygotowani z tym, co mamy w gamie modeli.

Platforma SSP znów może być problemem

Elektryczny Golf ma korzystać z platformy SSP, określanej przez Volkswagena jako jedna z kluczowych architektur przyszłości. Według sugestii Thomasa Schäfera decyzja o przesunięciu modelu może wynikać również z kolejnego opóźnienia tej platformy.

To ważny szczegół, bo w przypadku Volkswagena Golf nie jest zwykłą nazwą w katalogu. To model-symbol, więc jego elektryczna wersja musi wejść na rynek w momencie, w którym technologia, koszty i pozycjonowanie będą dopięte. W przeciwnym razie marka ryzykowałaby więcej niż tylko słabszą sprzedaż jednego auta.

Hybrydy dostają drugie życie

Decyzje Mazdy i Volkswagena wpisują się w szerszą zmianę nastrojów w branży. Producenci nie wycofują się z elektryfikacji, ale coraz częściej odsuwają najbardziej ambitne terminy i zostawiają sobie więcej miejsca na napędy przejściowe. Hybrydy z silnikami benzynowymi stają się dla wielu firm bezpiecznym kompromisem.

Pozwalają ograniczać zużycie paliwa, nie wymagają od klienta pełnej zmiany przyzwyczajeń i nie są tak zależne od infrastruktury ładowania. Mazda najwyraźniej uznała, że w najbliższych latach taki kompromis może być bardziej dochodowy niż kolejny szybki skok w stronę pełnych elektryków. Volkswagen z kolei nie chce wypuszczać elektrycznego Golfa tylko po to, by zdążyć z datą.

W motoryzacji to rzadka, ale czasem całkiem rozsądna forma hamowania.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl