Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Nowa danina ma zapewnić środki na program „Ceny Paliwa Niżej”, a prezydent wezwał rząd do szybkiego przełożenia dodatkowych wpływów na niższe ceny tankowania.
Jest podpis prezydenta
O swojej decyzji Karol Nawrocki poinformował podczas orędzia wygłoszonego w czwartek 1 października. Tym samym zakończył się kolejny etap sporu wokół podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.
Prezydent podkreślił, że podpisał ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków firm paliwowych, jednocześnie przypisując rządowi odpowiedzialność za poziom cen paliw. W wystąpieniu domagał się, aby pieniądze pozyskane dzięki nowej daninie zostały przeznaczone na obniżenie kosztów tankowania.
Karol Nawrocki powiedział w orędziu:
Nie pozwolę rządowi dłużej odsuwać od siebie odpowiedzialności za tę trudną sytuację. Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw.
Podatek ma finansować tańsze paliwo
Ustawa przewiduje opodatkowanie nadzwyczajnych zysków osiąganych ze sprzedaży paliw ciekłych. Parlament przyjął rozwiązanie obejmujące zyski osiągnięte w okresie od marca 2026 do marca 2027 roku. Senat 24 września przyjął ustawę bez poprawek. Za głosowało 59 senatorów, a przeciw – 31.

fot. MotoGuru.pl
Środki z nowej daniny mają służyć finansowaniu programu „Ceny Paliwa Niżej”. Program ten był wcześniej finansowany z budżetu państwa i obejmował m.in. czasowe zmniejszenie obciążeń podatkowych dotyczących paliw.
Według informacji podawanych przez rząd wcześniejsze obniżenie akcyzy i VAT na paliwa oznaczało ubytek dochodów budżetowych w wysokości 4,7 mld zł. Podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych ma służyć zrekompensowaniu tych kosztów.
Prezydent oczekuje szybkich obniżek
Sam podpis pod ustawą nie oznacza automatycznej zmiany cen widocznych na pylonach stacji paliw. Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu wezwał jednak rząd do wykorzystania wpływów z podatku na obniżki i przekonywał, że powinny one nastąpić możliwie szybko.
Prezydent stwierdził również, że wszystkie pieniądze pozyskane dzięki ustawie powinny zostać wykorzystane na obniżanie cen paliw. To polityczne oczekiwanie przedstawione w orędziu. Faktyczny poziom cen na stacjach zależy również od sytuacji na rynku paliw, cen surowców, kursów walut, podatków oraz marż w łańcuchu dostaw.
To drugie podejście do podatku
Obecna ustawa nie jest pierwszą próbą wprowadzenia takiego rozwiązania. Podobne przepisy zostały uchwalone już latem, ale Karol Nawrocki skierował je w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Kancelaria Prezydenta wskazywała wówczas na zastrzeżenia dotyczące zasady niedziałania prawa wstecz.
Rząd ponownie skierował projekt na ścieżkę legislacyjną, a 18 września Sejm po raz drugi uchwalił ustawę. Po przyjęciu jej przez Senat dokument ponownie trafił do prezydenta – tym razem zakończyło się to podpisem.
Dla kierowców kluczowe będzie teraz nie samo zakończenie procesu legislacyjnego, lecz to, czy i w jakiej skali nowe rozwiązania przełożą się na ceny detaliczne paliw. Podpis prezydenta otwiera drogę do wdrożenia podatku, ale nie przesądza sam w sobie o konkretnej cenie benzyny czy oleju napędowego na stacjach.
Ziemkiewicz: rząd miał prostsze narzędzia
Do sporu o ceny paliw odniósł się również Rafał Ziemkiewicz. Publicysta przekonuje, że rząd nie potrzebował podatku od nadzwyczajnych zysków, aby próbować obniżyć ceny na stacjach. Jego zdaniem mógł wykorzystać przede wszystkim zmiany w podatkach i opłatach nakładanych na paliwa oraz wpływ państwa na Orlen. Ziemkiewicz przypomina przy tym wcześniejsze wypowiedzi Donalda Tuska z czasów opozycji, gdy obecny premier mówił o możliwości obniżenia cen paliw poprzez „jedną prostą decyzję”.
Publicysta wskazuje m.in. na VAT, akcyzę oraz opłaty doliczane do ceny paliwa, a także na marże Orlenu. Twierdzi, że obniżenie części obciążeń fiskalnych i marży państwowego koncernu byłoby bardziej bezpośrednim sposobem wsparcia kierowców niż najpierw pobieranie dodatkowego podatku od przedsiębiorstw paliwowych, a następnie finansowanie z tych pieniędzy działań osłonowych. To jednak jego ocena ekonomiczna i polityczna, a nie przesądzony skutek takiego rozwiązania.
Ziemkiewicz interpretuje całą konstrukcję ustawy także jako element politycznego sporu między rządem a prezydentem. Według niego wcześniejsze naciski na Karola Nawrockiego w sprawie podpisania przepisów miały pozwolić obciążyć Pałac Prezydencki odpowiedzialnością za wysokie ceny paliw. Rząd przedstawiał tę kwestię inaczej: argumentował, że podatek od nadzwyczajnych zysków miał odzyskać około 4 mld zł od przedsiębiorstw korzystających z wyjątkowej sytuacji rynkowej i sfinansować działania osłonowe dla kierowców.
Ziemkiewicz zwraca też uwagę na potencjalne ryzyko prawne związane z konstrukcją podatku. W jego ocenie koncerny paliwowe mogłyby w przyszłości kwestionować nowe obciążenie, zwłaszcza gdyby uznały, że przepisy naruszają zasadę niedziałania prawa wstecz lub zobowiązania wynikające z umów międzynarodowych. Publicysta sugeruje, że taki spór mógłby trafić do arbitrażu, a w skrajnym scenariuszu zakończyć się obowiązkiem zwrotu pobranego podatku lub wypłaty odszkodowań. To jednak prognoza Ziemkiewicza, a nie przesądzony skutek ustawy.






