⏱️ 3 min.

Nissan pogrążony w chaosie. Akcjonariusz chce powrotu Ghosna

Zdjęcie autora artykułu

Redakcja MotoGuru.pl

24-06-2026 09:06
Ivan Espinosa Nissan
fot. Nissan

Nissan ma nowego prezesa, napiętą relację z Renault i akcjonariuszy, którzy tracą cierpliwość. Podczas walnego zgromadzenia w Jokohamie jeden z inwestorów zasugerował nawet powrót Carlosa Ghosna, czyli byłego szefa koncernu, który po aresztowaniu uciekł do Libanu.

Ivan Espinosa i trudny test na starcie

Ivan Espinosa objął stery Nissana w kwietniu 2025 roku i już podczas jednego z pierwszych dużych wystąpień musiał mierzyć się z wyjątkowo nerwową salą. Podczas 127. zwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy w Jokohamie atmosfera była daleka od korporacyjnej rutyny. Jeden z akcjonariuszy stwierdził, że Nissan potrzebuje człowieka podobnego do Carlosa Ghosna. Inwestor przyznał, że były prezes miał „swoje wady”, ale jego zdaniem miał też cechy dobrego lidera.

Espinosa próbował utrzymać porządek na sali. Według relacji z obrad poprosił jedną z przerywających mu kobiet o ciszę, a innego niespokojnego akcjonariusza ostrzegł o możliwości wyproszenia z sali.

Powrót Ghosna brzmi jak desperacja, ale pokazuje większy problem

Carlos Ghosn przez lata był twarzą odrodzenia Nissana po bardzo trudnym okresie finansowym. Renault wsparło wtedy japońską markę, a z tego układu powstał sojusz, do którego później dołączyło Mitsubishi. Ten sam układ od początku miał jednak wbudowane napięcie. Renault miało silniejszą pozycję, a Nissan z czasem coraz gorzej znosił nierównowagę kontroli w aliansie.

Ghosn został aresztowany w 2018 roku pod zarzutami dotyczącymi nieprawidłowości finansowych. Później uciekł do Libanu, więc pomysł jego powrotu do władz Nissana jest bardziej symbolem frustracji niż realistycznym scenariuszem.

Renault znów mocniej naciska na Nissana

Na tym samym zgromadzeniu doszło do ważnej zmiany w radzie dyrektorów. Renault, które ma 15% praw głosu w Nissanie, wstrzymało się od zajęcia stanowiska przy ponownym powołaniu Motoo Nagaiego. Taka decyzja wystarczyła, aby Nagai stracił miejsce w radzie.

Był to ważny człowiek w strukturach Nissana, bo wcześniej odgrywał rolę przy usunięciu Ghosna i miał wpływ na późniejsze nominacje menedżerskie. Renault tłumaczyło, że wstrzymanie się od głosu było wyrazem powściągliwości, a nie bezpośredniego sprzeciwu. Francuski koncern uznał jednak, że osoby powiązane z Mizuho, głównym wierzycielem Nissana, nie mogą być traktowane jako niezależne.

Nissan płaci cenę za lata odkładania decyzji

Nowy prezes przejął firmę w momencie, w którym Nissan ma za dużo mocy produkcyjnych i potrzebuje głębokich zmian. Zamknięcia fabryk są bolesne, ale dla koncernu mogą być konieczne, jeśli firma chce odzyskać stabilność. Nie pomaga też fakt, że niedawno rozpadł się plan potencjalnej fuzji z Hondą.

Wcześniej zainteresowanie Nissanem wykazywał Foxconn, co samo w sobie pokazało, jak słaba stała się pozycja japońskiej marki. Espinosa jest więc w sytuacji, w której musi jednocześnie uspokajać akcjonariuszy, układać relacje z Renault i ciąć koszty. To mało wdzięczna rola, bo każdy ruch wygląda jak spóźniona naprawa czegoś, co należało rozwiązać lata temu.

Ghosn wraca jako duch dawnego Nissana

Wypowiedź akcjonariusza o Carlosie Ghosnie nie oznacza, że Nissan realnie rozważa taki powrót. Pokazuje jednak, że część inwestorów tęskni za czasami, gdy marka miała wyraźnego lidera i bardziej czytelny plan. Problem polega na tym, że historia Ghosna jest dla Nissana jednocześnie opowieścią o sukcesie i głębokim kryzysie.

To właśnie dlatego jego nazwisko nadal wywołuje tak silne reakcje, nawet jeśli prawnie i politycznie jest dziś dla spółki opcją zupełnie oderwaną od rzeczywistości. Dla Espinosy najważniejsze jest teraz coś mniej widowiskowego niż wielki powrót dawnego prezesa. Musi udowodnić, że Nissan potrafi przeprowadzić restrukturyzację bez kolejnej korporacyjnej wojny i bez szukania wybawcy z zewnątrz.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl