Omoda 5 po roku już z poprawkami: lepsze wnętrze, większy bagażnik i zmiany w zawieszeniu

Omoda 5 i elektryczna Omoda E5 dostały niespodziewanie szybki lifting – zaledwie rok po wejściu na rynek. Powód? Krytyczne recenzje, które wytknęły problemy z jakością wnętrza, komfortem jazdy i praktycznością. Chińska marka należąca do Chery postanowiła więc poprawić to, co najbardziej drażniło kierowców i dziennikarzy motoryzacyjnych.

Zmiany objęły oba modele – spalinową Omodę 5 oraz elektryczną E5. Producent przyznał, że celem było nie tylko podniesienie postrzeganej jakości, ale też poprawa prowadzenia. W praktyce oznacza to nową geometrię układu kierowniczego, zmodyfikowane przednie zawieszenie, świeże piasty i łożyska kół, a także zmienione klocki hamulcowe. Ma to zlikwidować krytykowane dotąd „bujanie” nadwozia i nieprzyjemne drgania przy ostrym hamowaniu.

We wnętrzu postawiono na ujednolicenie kokpitu – teraz obie wersje mają identyczny projekt deski rozdzielczej, co szczególnie docenią nabywcy odmiany spalinowej. Wcześniej E5 była o „pół generacji” bardziej dopracowana i wyposażona w materiały lepszej jakości. Teraz Omoda 5 dostała te same miękkie tworzywa, większe – 12,25-calowe – ekrany skierowane w stronę kierowcy, nową kierownicę, fotele z szerszym zakresem regulacji oraz przeprojektowany układ dźwigni zmiany biegów i ładowarki indukcyjnej, aby obsługa była wygodniejsza w trakcie jazdy.
Z tyłu zniknęło pełnowymiarowe koło zapasowe, co pozwoliło zwiększyć pojemność bagażnika z 372 do 430 litrów. To nadal mniej niż w Nissanie Qashqai’u (504 l), ale różnica przestała być tak bolesna.

Pod maską wersji spalinowej 1.6 turbo zmieniła się jedna kluczowa liczba – moc spadła z 187 KM do 145 KM. Omoda tłumaczy to chęcią obniżenia emisji i wpadnięcia w korzystniejszy próg podatkowy. Trudno jednak nie zauważyć, że to spora redukcja, która może wpłynąć na osiągi.

W E5 producent poprawił baterię 61 kWh (CATL), wydłużając zasięg o 19 km – teraz to 430 km wg WLTP. Zwiększono też prędkość ładowania: do 130 kW przy DC i 10,3 kW przy AC. Najbogatsza wersja Noble otrzymała dodatkowo pompę ciepła.
Ceny w Wielkiej Brytanii zaczynają się od 23 990 funtów (ok. 118 tys. zł) za Omodę 5 w wersji Knight i kończą na 27 490 funtach (ok. 135 tys. zł) za odmianę Noble. Elektryczna E5 kosztuje od 33 065 do 34 565 funtów (ok. 163–170 tys. zł). Na polski cennik przyjdzie jeszcze poczekać, ale biorąc pod uwagę strategię marki, można spodziewać się agresywnego wejścia w segment kompaktowych SUV-ów.
Zapowiedź zmian producent skomentował jasno – według niego to dowód, że marka potrafi szybko reagować na konstruktywną krytykę. Choć można to odczytać również inaczej – jako przyznanie, że pierwsze wersje Omoda 5 i E5 były niedopracowane.
To pokazuje, że nie są jeszcze tak zaawansowani, jak czasem się obawiamy, i chociaż myślą, że są, to potrafią uczyć się i wprowadzać zmiany, kiedy trzeba. Warto mieć ich na oku.
Czy szybka reakcja wystarczy, by przekonać europejskich klientów, że chiński SUV może być alternatywą dla bardziej znanych marek? Odpowiedź poznamy w sprzedaży – bo w tej klasie konkurencja nie wybacza słabości, nawet jeśli poprawki przychodzą rekordowo szybko.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

F1 wraca po pięciu tygodniach. W Miami od razu sprint, Antonelli jako lider i widmo burzy

Omoda & Jaecoo rosną w zawrotnym tempie. Wystarczyły tylko 3 lata

SEAT Leon z rabatem do 15 000 zł i dostępny od ręki

Ferrari poprawia Purosangue. Pod maską nadal 725 KM, ale ma być więcej emocji







