Range Rover Sport Electric wchodzi do gry. Ma do 550 KM i potężny akumulator

Krzysztof Drobnicki

Krzysztof Drobnicki

Range Rover Sport doczekał się w pełni elektrycznej odmiany. Nowy wariant Electric oferuje do 550 KM, akumulator o pojemności 118,5 kWh i maksymalnie 609 km zasięgu według WLTP. Do tego dochodzi architektura 800 V i szybkie ładowanie, które ma pozwolić na uzupełnienie energii od 10 do 80% w 22 minuty.

Dwie wersje mocy

Range Rover Sport Electric korzysta z dwóch silników na prąd i napędu na cztery koła. Słabsza odmiana rozwija 450 KM i 677 Nm, natomiast mocniejsza osiąga 550 KM oraz maksymalnie 850 Nm.

Range Rover Sport Electric

fot. Range Rover

W najmocniejszej konfiguracji samochód przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,3 sekundy. Maksymalna prędkość została ograniczona do 200 km/h. Mimo elektrycznego napędu Sport pozostaje potężnym SUV-em – jego masa wynosi około 2,7 tony.

118,5 kWh i ponad 600 km według WLTP

Energię magazynuje akumulator litowo-jonowy o pojemności 118,5 kWh, wykorzystujący 344 pryzmatyczne ogniwa. Producent deklaruje maksymalny zasięg WLTP wynoszący 609 km, a zużycie energii ma sięgać 22,7 kWh/100 km.

Kluczowym elementem układu jest instalacja 800 V. Przy odpowiednio wydajnej ładowarce prądu stałego uzupełnienie energii od 10 do 80% ma zajmować 22 minuty. Dziesięć minut ładowania ma wystarczyć z kolei do odzyskania około 220 km zasięgu. Samochód obsługuje również ładowanie AC z mocą do 22 kW.

Elektryk, ale nadal Range Rover

Przejście na napęd elektryczny nie oznacza rewolucji stylistycznej. Range Rover Sport Electric zachowuje proporcje i charakterystyczną sylwetkę spalinowego modelu. Najłatwiej rozpoznać go po zmienionej, bardziej zamkniętej przedniej części oraz obręczach zoptymalizowanych pod kątem aerodynamiki.

Range Rover Sport Electric

fot. Range Rover

Podobne podejście zastosowano w kabinie. Układ wnętrza pozostaje znajomy, a jedną z ciekawszych zmian jest nowe znaczenie trybu „S” przy lewarku automatu. W elektrycznej odmianie odnosi się on do jazdy z wykorzystaniem jednego pedału, w której intensywna rekuperacja pozwala ograniczyć korzystanie z hamulca.

Niższy środek ciężkości

Umieszczenie dużego akumulatora w podłodze wpłynęło na właściwości jezdne. Środek ciężkości znajduje się o 73 mm niżej niż w wersji hybrydowej plug-in, a sztywność skrętna konstrukcji wzrosła aż o 61%.

Samochód wykorzystuje zawieszenie pneumatyczne, układ skrętnych tylnych kół oraz aktywną stabilizację przechyłów nadwozia eARC. System może generować do 1400 Nm momentu przeciwdziałającego przechyłom na każdej osi.

Kierowca otrzymuje osiem trybów jazdy, a pełne 850 Nm jest dostępne w ustawieniu Sport.

Nie zrezygnował z terenu

Konstruktorzy wariantu Electric dostali trudne zadanie. Mianowicie napęd na prąd nie miał wpływać negatywnie na możliwości terenowe, pozostające jednym z wyróżników Range Rovera. Samochód otrzymał więc specjalnie dostrojony system zarządzania trakcją oraz precyzyjne sterowanie momentem silników elektrycznych, które ma ułatwiać pokonywanie trudnych przeszkód przy niewielkiej prędkości.

Range Rover Sport Electric

fot. Range Rover

Range Rover Sport Electric może brodzić w wodzie o głębokości do 900 mm i pokonywać strome podjazdy. Maksymalna masa holowanej przyczepy wynosi 2,5 tony. Tryb jazdy jednym pedałem może być wykorzystywany również poza asfaltem, współpracując z systemami kontrolującymi zjazd.

Znajoma forma, zupełnie nowy napęd

Range Rover wyraźnie nie próbował stworzyć samochodu, który już z daleka manifestowałby elektryczny napęd. Sport Electric ma być przede wszystkim kolejną odmianą dobrze znanego SUV-a – tyle że z dwoma silnikami elektrycznymi i dużym akumulatorem zamiast silnika spalinowego.

To podejście widać zarówno w wyglądzie, jak i konstrukcji samochodu. Największa zmiana kryje się pod nadwoziem: 550 KM, 850 Nm i 609 km deklarowanego zasięgu sprawiają, że elektryczna odmiana nie pełni jedynie roli oszczędniejszej alternatywy dla dotychczasowych napędów.

O autorze

Krzysztof Drobnicki

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy. Od ponad 8 lat regularnie szlifuję umiejętności na Track Dayach, łącząc pasję do jazdy z analitycznym podejściem do techniki. Na łamach MotoGuru.pl opublikowałem ponad 400 artykułów, w których prześwietlam rynek motoryzacyjny, premiery i nowinki technologiczne – od chłodnej analizy danych po praktyczne wrażenia z jazdy.

© 2026 MotoGuru.pl