Kraków policzył wpływy z SCT. Do budżety wpłynęło mnóstwo pieniędzy

Strefa Czystego Transportu w Krakowie działa dopiero miesiąc, a już widać, że to nie jest eksperyment „na próbę”. W styczniu wpływy z opłat za wjazd przekroczyły 4,1 mln zł, czyli średnio ponad 130 tys. zł dziennie. Kontrowersje nie zniknęły – ale portfele kierowców najwyraźniej szybciej pogodziły się z zasadami niż komentarze w internecie.
4,1 mln zł w miesiąc: kierowcy jednak zostali na kursie
W styczniu, czyli w pierwszym miesiącu działania krakowskiej SCT, zebrano ponad 4,1 mln zł wpływów. Na tę kwotę składają się zarówno abonamenty, jak i opłaty jednorazowe. Liczby są proste i dość bezlitosne dla narracji o masowym bojkocie: wykupiono blisko 30 tys. abonamentów oraz zrobiono niemal 243 tys. opłat jednorazowych.
To wygląda tak, jakby spora część osób po prostu uznała, że taniej (albo wygodniej) jest płacić i dalej dojeżdżać autem, zamiast z dnia na dzień zmieniać przyzwyczajenia. Efekt uboczny? Na razie strefa nie spowodowała masowego „wyparowania” samochodów z ulic.
System sprawdzania uprawnień dostał zadyszki od klikania
Duże emocje widać też po tym, co działo się w systemie online. Portal do sprawdzania, czy dany samochód spełnia warunki bezpłatnego wjazdu, zanotował ponad 1,85 mln zapytań. Równolegle urzędnicy pozytywnie rozpatrzyli ponad 75 tys. wniosków o rejestrację, która pozwala poruszać się po SCT starszymi autami bez opłat. W tej puli było 7,7 tys. pojazdów zarejestrowanych poza Polską, co sugeruje, że temat nie jest wyłącznie lokalny – strefa pracuje też na ruch tranzytowy i turystyczny.
Granice prawie jak obwodnica: kto naprawdę płaci
SCT obowiązuje od 1 stycznia 2026 roku i obejmuje niemal całe miasto. Granice wyznaczono drogami pełniącymi rolę obwodnic: S52, S7 i A4. Opłaty dotyczą aut niespełniających wymogów emisyjnych i należących do kierowców, którzy nie są mieszkańcami Krakowa. W praktyce ciężar kosztów spada głównie na osoby dojeżdżające z gmin ościennych (często bez sensownej alternatywy), a także na kierowców spoza regionu i z zagranicy. To właśnie szeroki zasięg strefy tłumaczy, dlaczego pieniądze pojawiły się tak szybko i w takiej skali.
Protesty, zarzuty i znaki znikające z ulic
Od startu SCT napięcie jest wysokie. Krytycy podnoszą dwa główne argumenty: że obszar strefy jest zbyt rozległy oraz że parkingi Park&Ride znajdują się w jej środku, co dla części osób brzmi jak żart bez puenty (albo puenta jest, tylko czyja). Pojawiły się też incydenty niszczenia i kradzieży znaków informujących o SCT – Zarząd Dróg Miasta Krakowa podkreśla, że skala takich zdarzeń systematycznie maleje.
Władze miasta bronią strefy, wskazując na ochronę zdrowia mieszkańców, poprawę jakości powietrza i realizację zapisów ustawy o elektromobilności. Z drugiej strony krytycy odpowiadają, że przepisy krajowe nie wymuszają tak szerokiej strefy, a postulaty ograniczenia jej do ścisłego centrum zostały pominięte. Spór zrobił się na tyle gorący, że stał się jednym z impulsów do zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta i rady miejskiej.
Cennik dziś i plan podwyżek: 2026, 2027, 2028
Na dziś (2026) wjazd autem niespełniającym kryteriów kosztuje:
- 5 zł za dzień (opłata dzienna)
- 2,50 zł (opłata godzinowa)
- 100 zł miesięcznie (abonament dla dojeżdżających)
W kolejnych latach stawki mają rosnąć:
- 2027: 15 zł za dzień oraz 250 zł za abonament miesięczny
- 2028: abonament miesięczny ma wynieść 500 zł
To jest ten moment, w którym jedni powiedzą „wreszcie ktoś liczy koszty smogu”, a inni „miasto znalazło nowy podatek”. Obie strony będą miały amunicję, bo liczby są czytelne.
Po 31 grudnia 2028 koniec „wykupienia wjazdu”
Po 31 grudnia 2028 roku ma się skończyć możliwość płatnego wjazdu do strefy dla aut niespełniających norm – wtedy do SCT będą mogły wjeżdżać z zewnątrz wyłącznie pojazdy spełniające normy emisji (jeśli nie obejmują ich zwolnienia, np. dla pojazdów specjalnych). Innymi słowy: dziś można „dokupić sobie” przejazd, ale docelowo system ma działać jak twarda bramka, nie jak parkomat.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Land Rover zmienia plany dotyczące baby Defendera. Chodzi o rodzaj napędu

Changan DEEPAL S05 PHEV wjeżdża do Polski. Oferuje do 100 km zasięgu na samym prądzie

Porsche jak Hyundai. Taycan otrzymuje ten sam gadżet, który Koreańczycy stosują od dawna

Mercedes-AMG ma problem za kulisami. Brakuje części do aut GT3



