Prokuratura zażądała maksymalnej kary dla Sebastiana Majtczaka, oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. Śledczy chcą, aby sąd skazał go na 8 lat więzienia i orzekł 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Domagają się również zadośćuczynienia dla bliskich ofiar.
Prokuratura żąda maksymalnej kary
W środę, 7 października, przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczęły się mowy końcowe w procesie Sebastiana Majtczaka. Prokuratura przedstawiła swoje żądanie dotyczące wymiaru kary: 8 lat pozbawienia wolności, czyli maksymalny wymiar przewidziany za zarzucany oskarżonemu czyn.
Prokurator Aleksander Duda wniósł również o 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. PAP poinformowała o rozpoczęciu mów końcowych krótko przed godz. 10, a następnie przekazała żądanie prokuratury.
Prokurator Aleksander Duda powiedział:
Wnoszę o wymierzenie 8 lat więzienia, orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na 15 lat. Wnoszę też o zadośćuczynienie dla rodziców zmarłych.
Jak podaje PAP, prokuratura domaga się ponadto po 1 mln zł zadośćuczynienia dla rodziców zmarłej Martyny i zmarłego Patryka oraz 200 tys. zł dla brata jednej z ofiar.
BMW miało jechać nawet 329 km/h
Proces dotyczy wypadku z 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Sierosławia koło Piotrkowa Trybunalskiego. BMW prowadzone przez Sebastiana Majtczaka zderzyło się z Kią, która następnie uderzyła w bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Zginęło małżeństwo oraz ich pięcioletni syn.
Jedną z kluczowych kwestii procesu była prędkość BMW. Według ustaleń biegłych samochód Sebastiana Majtczaka poruszał się z prędkością od 315 do 329 km/h, podczas gdy Kia jechała 140 km/h.
W toku procesu biegli przedstawiali także ustalenia dotyczące samego mechanizmu zderzenia. Jeden z ekspertów wskazywał, że przód BMW najechał na tył Kii, co miały potwierdzać dane dotyczące energii zdarzenia. Obrona szczegółowo kwestionowała opinie ekspertów, kierując do jednego z nich około 200 pytań.
Po wypadku wyjechał z Polski
Sebastian Majtczak po wypadku opuścił Polskę. Przez Niemcy i Turcję przedostał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie później został zatrzymany. W maju 2025 r. sprowadzono go do Polski w ramach ekstradycji i od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym.
Oskarżony nie przyznaje się do winy. W czasie postępowania domagał się m.in. dokumentów dotyczących procedury jego ekstradycji, a jego obrona podejmowała próby podważenia ustaleń biegłych dotyczących przebiegu wypadku.
Proces Sebastiana Majtczaka zbliża się do końca
Już przed rozpoczęciem mów końcowych prokuratura zapowiadała, że będzie domagać się najwyższego możliwego wymiaru kary. Po zakończeniu postępowania dowodowego sąd wyznaczył mowy końcowe na 7 października.
Żądane 8 lat więzienia jest górną granicą kary za czyn zarzucany Sebastianowi Majtczakowi. Ostateczna decyzja będzie należała do sądu, który po wysłuchaniu stanowisk stron wyda wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw dotyczących wypadku drogowego ostatnich lat.






