Stellantis mierzy się z niewykorzystanymi mocami produkcyjnymi w Europie, ale Antonio Filosa nie widzi zamykania fabryk jako najlepszego rozwiązania. Szef koncernu chce utrzymywać zakłady dzięki współpracy z innymi producentami, a jednym z przykładów jest planowane partnerstwo z chińskim Dongfengiem we Francji.
Filosa: zamykanie fabryk nie jest właściwym rozwiązaniem
Antonio Filosa przedstawił stanowisko Stellantisa podczas spotkania przedsiębiorców REF 2026 w Paryżu. Koncern musi reagować na nadwyżkę mocy produkcyjnych wynikającą ze spadku rynku, ale jego dyrektor generalny przekonuje, że nie oznacza to automatycznie likwidacji zakładów.
Filosa ujął stanowisko firmy wprost:
W obliczu nadwyżek mocy produkcyjnych, z którymi się mierzymy z powodu spadku sektora, inteligentnym rozwiązaniem nie jest zamykanie fabryk.
Zamiast wygaszania zakładów Stellantis chce szukać sposobów na ich lepsze wykorzystanie. Jednym z narzędzi mają być partnerstwa z zagranicznymi producentami, którzy mogliby korzystać z istniejącej infrastruktury przemysłowej grupy.
Dongfeng może produkować samochody w fabryce Stellantisa
Przykładem takiej strategii jest współpraca z chińskim Dongfengiem. W maju 2026 roku obie firmy ogłosiły zamiar utworzenia europejskiej spółki joint venture, w której Stellantis miałby 51% udziałów, a Dongfeng pozostałe 49%.

fot. Voyah
Plan zakłada między innymi możliwość uruchomienia produkcji samochodów Dongfenga w zakładzie Stellantisa w Rennes we Francji. Współpraca ma obejmować również sprzedaż, dystrybucję, zakupy oraz działalność inżynieryjną.
Stellantis chce jednocześnie tak dobierać samochody partnerów, aby nie konkurowały bezpośrednio z modelami własnych marek. Koncern może dzięki temu wykorzystać wolne moce produkcyjne, zachować miejsca pracy i jednocześnie czerpać korzyści ze swojej sieci sprzedaży.
Fabryka zamiast stać pusta ma pracować dla partnera
Mechanizm jest prosty: zamiast utrzymywać niedociążony zakład albo go zamknąć, Stellantis udostępnia jego możliwości produkcyjne innemu producentowi. Firma pozostaje przy tym dominującym partnerem w tworzonych wspólnie przedsięwzięciach.
Dla producentów spoza Europy takie rozwiązanie może być sposobem na lokalizację produkcji na Starym Kontynencie. Dla Stellantisa oznacza natomiast możliwość lepszego wykorzystania istniejących fabryk bez budowania nowych zakładów od podstaw.
To podejście wpisuje się także w postulowaną przez Filosę koncepcję „Made in Europe”. Szef Stellantisa chce, aby Unia Europejska szybciej stworzyła rozwiązania wspierające produkcję samochodów na terenie Europy.
Stellantis zapowiada ponad miliard euro inwestycji we Francji
Filosa podkreśla również znaczenie Francji dla koncernu. Stellantis zatrudnił tam w ubiegłym roku 1500 osób, a szef grupy mówi o dalszym wypełnianiu odpowiedzialności społecznej wobec kraju związanego historycznie z Peugeotem i Citroënem.
Koncern zapowiedział jednocześnie inwestycje we Francji przekraczające 1 mld euro (ok. 4,3 mld zł). Część środków ma zostać przeznaczona na fabrykę w Mulhouse, gdzie od 2029 roku mają powstawać trzy nowe modele Peugeota z napędem elektrycznym lub hybrydowym.
Pieniądze mają trafić również do działalności badawczo-rozwojowej. Stellantis próbuje więc połączyć ograniczanie niewykorzystanych mocy produkcyjnych z inwestycjami oraz współpracą z partnerami, zamiast sprowadzać restrukturyzację wyłącznie do zamykania zakładów.






