Volkswagen ponownie zaostrza kurs oszczędnościowy. Oliver Blume wskazuje, że cztery niemieckie zakłady nie osiągają poziomu wykorzystania, który zapewniałby im konkurencyjność w perspektywie kolejnej dekady, a koncern analizuje dalszą redukcję zatrudnienia. O przyszłości fabryk i pracowników zarząd będzie dyskutował ze związkami podczas posiedzenia rady nadzorczej 4 września.
Volkswagen obniżył koszty fabryk o 20%, ale to nadal za mało
Oliver Blume przedstawił sytuację podczas spotkań z pracownikami zakładów w Emden i Zwickau. Jak przekazał, koszty produkcji w niemieckich fabrykach samochodów spadły w ostatnim roku średnio o 20%, lecz zdaniem kierownictwa grupy uzyskane oszczędności są niewystarczające.
Problemem pozostają przede wszystkim koszty zatrudnienia. Według prezesa Volkswagena koszt pracy w Niemczech jest około dwukrotnie wyższy niż w porównywalnych zakładach koncernu działających w innych krajach Europy. Jednocześnie wydatki ogólne i koszty stałe mają przekraczać o 30% średnią głównych konkurentów.
Emden, Hannover, Zwickau i Neckarsulm znalazły się pod presją
Blume wskazał cztery zakłady, których przyszłość może stać się jednym z najważniejszych tematów dalszej restrukturyzacji. Chodzi o fabryki w Emden, Hannoverze, Zwickau i Neckarsulm.
Prezes grupy ocenił, że w perspektywie lat 30. Volkswagen nie widzi tam wystarczającego wykorzystania mocy produkcyjnych, które pozwalałoby uznać działalność zakładów za konkurencyjną. Nie oznacza to jednak, że podjęto już decyzję o zamknięciu któregokolwiek z nich.

Olvier Blume / fot. Porsche
Koncern chce równocześnie ograniczyć nadmierne moce produkcyjne w Europie o ponad 500 tys. samochodów rocznie. Plan ma obejmować zarówno zmniejszanie dostępnej zdolności produkcyjnej, jak i uproszczenie gamy modelowej.
Nawet 50 tys. kolejnych miejsc pracy może znaleźć się pod znakiem zapytania
Pod koniec 2024 roku Volkswagen uzgodnił już program dobrowolnej redukcji zatrudnienia obejmujący około 50 tys. stanowisk. Jednym z podstawowych narzędzi jest wcześniejsze przechodzenie pracowników na częściową emeryturę.
Według danych koncernu w życie weszło już około 37 tys. podpisanych umów. Teraz firma wskazuje, że skala ewentualnych kolejnych zmian kadrowych może wynosić około 50 tys. miejsc pracy na całym świecie, z czego mniej więcej połowa przypadałaby na Niemcy.
Nie jest to jednak zatwierdzony program ani formalnie ustalony cel redukcji zatrudnienia. Gdyby grupa zdecydowała się na taki ruch, łączna skala zmian wynikających z dotychczasowych i potencjalnych nowych działań mogłaby sięgnąć około 100 tys. stanowisk na świecie.
Związki zawodowe nie chcą kolejnych zwolnień i zamykania fabryk
Plany dalszego ograniczania kosztów spotykają się ze zdecydowanym sprzeciwem przedstawicieli pracowników. Daniela Cavallo, przewodnicząca rady zakładowej Volkswagena, wraz ze związkami zawodowymi sprzeciwia się zarówno kolejnym redukcjom zatrudnienia, jak i potencjalnym zamknięciom fabryk.
Strona pracownicza oczekuje od kierownictwa grupy przede wszystkim strategii przemysłowej zapewniającej przyszłość niemieckim zakładom i chroniącej miejsca pracy. Spór nie dotyczy więc wyłącznie wysokości kosztów, ale również tego, jak Volkswagen chce w kolejnych latach wykorzystać swoją rozbudowaną sieć produkcyjną.
Najbliższym istotnym momentem będzie posiedzenie rady nadzorczej zaplanowane na 4 września. To wtedy przedstawiciele zarządu i pracowników ponownie zmierzą się z pytaniem, jak daleko Volkswagen powinien posunąć się w restrukturyzacji niemieckiej części koncernu.






