Taksówkarz od stłuczek stanął przed sądem. Chciał tysiąca złotych po kolizji

W Pruszkowie ruszyła sprawa Dawida D., taksówkarza znanego z licznych kolizji w Warszawie i okolicach. Sąd nie zgodził się na wyłączenie jawności rozprawy, ale szybko ją odroczył, bo potrzebna będzie opinia biegłego z zakresu medycyny.
Sprawa dotyczy zdarzenia z 6 października 2025 r. w Piastowie. Magdalena Ner dojeżdżała do ronda prawym pasem, a obok stała srebrna taksówka. Gdy kobieta wjechała na rondo, taksówkarz także ruszył i uderzył w jej samochód. Według relacji świadka kierowca taksówki od razu przypisał jej winę. Miał też ostrzegać, że po przyjeździe policji kobieta dostanie karę. Następnie zaproponował rozliczenie bez udziału funkcjonariuszy: tysiąc złotych w gotówce.
Wysiedliśmy i kierowca taksówki mówił, że to ewidentnie moja wina i że jak policja przyjedzie, to dostanę jeszcze karę. Zaproponował, żebym mu zapłaciła tysiąc złotych.
Magdalena Ner nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Policja przyjechała na miejsce i uznała, że winę za kolizję ponosi kierowca taksówki. Dawid D. nie przyjął mandatu, więc sprawa trafiła do sądu.
Sąd nie utajnił sprawy, ale media wyszły na czas rozmowy o zdrowiu
Dawid D. pojawił się w Sądzie Rejonowym w Pruszkowie bez adwokata. Złożył wniosek o wyłączenie jawności rozprawy. Argumentował to obecnością dziennikarzy oraz tym, że na sali miały pojawić się informacje o jego stanie zdrowia. Sędzia Justyna Gabrysiak zarządziła przerwę, a później zdecydowała, że dziennikarze mogą pozostać na rozprawie.
Media musiały opuścić salę tylko wtedy, gdy Dawid D. mówił o zdrowiu. To istotny detal, bo właśnie ten wątek zatrzymał dalszy bieg sprawy. Rozprawa nie ruszyła merytorycznie. Sąd odroczył ją do sierpnia. Powodem jest konieczność zgromadzenia dokumentacji medycznej oraz przygotowania opinii przez biegłego z zakresu medycyny. Sąd nie pozwolił ujawnić specjalizacji biegłego.
Opinia biegłego może mieć większe znaczenie niż sama kolizja
Wątek zdrowia Dawida D. może okazać się kluczowy. Jeżeli opinia biegłego wykaże, że nie może on odpowiadać za wykroczenie, pojawi się oczywiste pytanie o jego zdolność do prowadzenia pojazdów. Trudno byłoby wtedy oddzielić odpowiedzialność za kolizję od bezpieczeństwa na drodze. To nie jest drobna formalność schowana na marginesie akt. W sprawach drogowych zdolność kierowcy do prowadzenia pojazdu dotyka nie tylko konkretnego wykroczenia, lecz także ryzyka kolejnych zdarzeń. A w tej historii słowo „kolejnych” ma wyjątkowo duży ciężar.
Ten schemat miał się powtarzać po wielu zdarzeniach
Po kolizji Magdalena Ner zorientowała się, że trafiła na kierowcę opisywanego już wcześniej w kontekście podobnych sytuacji. Dawid D. ma być znany w Warszawie i okolicach z udziału w bardzo dużej liczbie zdarzeń drogowych. Według relacji schemat był podobny: kolizja, wskazanie winy drugiego kierowcy i propozycja rozliczenia gotówką. W tej sprawie policja uznała jednak inną wersję zdarzeń niż taksówkarz. Kierowca mandatu nie przyjął, więc ostatecznie to sąd ma rozstrzygnąć odpowiedzialność za kolizję w Piastowie. Dawid D. nie chciał komentować sprawy poza salą.
To nie jedyny problem Dawida D.
Równolegle policjanci z Warszawy prowadzą postępowanie dotyczące art. 286 par. 1 Kodeksu karnego. Chodzi o sprawę oszustwa. Funkcjonariusze przesłuchali już wiele osób, które miały wcześniej kolizje z Dawidem D. Po kolejnym zdarzeniu z 8 maja w Warszawie policja zatrzymała mu prawo jazdy. Ta sprawa również została skierowana do sądu. Funkcjonariusze wystąpili też o sprawdzenie, czy stan zdrowia Dawida D. pozwala mu prowadzić pojazdy mechaniczne.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Ocon odpowiada na plotki o rozstaniu z Haasem: „Zmyślone historie”

Jakie nowości pokażą Fiat, Citroen, Peugeot czy Alfa Romeo do 2030 r.? Oto plan Stellantisa z podziałem na marki
Project Motor Racing szykuje klasyki „GT Icons”: Corvette, GT40 i Road Americę

Assetto Corsa EVO dostanie Porsche 935. Gracze już pytają, czy to właściwy kierunek



