⏱️ 3 min.

Taksówkarz od stłuczek stanął przed sądem. Chciał tysiąca złotych po kolizji

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

21-05-2026 20:05
Kolizja drogowa

W Pruszkowie ruszyła sprawa Dawida D., taksówkarza znanego z licznych kolizji w Warszawie i okolicach. Sąd nie zgodził się na wyłączenie jawności rozprawy, ale szybko ją odroczył, bo potrzebna będzie opinia biegłego z zakresu medycyny.

Sprawa dotyczy zdarzenia z 6 października 2025 r. w Piastowie. Magdalena Ner dojeżdżała do ronda prawym pasem, a obok stała srebrna taksówka. Gdy kobieta wjechała na rondo, taksówkarz także ruszył i uderzył w jej samochód. Według relacji świadka kierowca taksówki od razu przypisał jej winę. Miał też ostrzegać, że po przyjeździe policji kobieta dostanie karę. Następnie zaproponował rozliczenie bez udziału funkcjonariuszy: tysiąc złotych w gotówce.

Wysiedliśmy i kierowca taksówki mówił, że to ewidentnie moja wina i że jak policja przyjedzie, to dostanę jeszcze karę. Zaproponował, żebym mu zapłaciła tysiąc złotych.

Magdalena Ner nie zgodziła się na takie rozwiązanie. Policja przyjechała na miejsce i uznała, że winę za kolizję ponosi kierowca taksówki. Dawid D. nie przyjął mandatu, więc sprawa trafiła do sądu.

Sąd nie utajnił sprawy, ale media wyszły na czas rozmowy o zdrowiu

Dawid D. pojawił się w Sądzie Rejonowym w Pruszkowie bez adwokata. Złożył wniosek o wyłączenie jawności rozprawy. Argumentował to obecnością dziennikarzy oraz tym, że na sali miały pojawić się informacje o jego stanie zdrowia. Sędzia Justyna Gabrysiak zarządziła przerwę, a później zdecydowała, że dziennikarze mogą pozostać na rozprawie.

Media musiały opuścić salę tylko wtedy, gdy Dawid D. mówił o zdrowiu. To istotny detal, bo właśnie ten wątek zatrzymał dalszy bieg sprawy. Rozprawa nie ruszyła merytorycznie. Sąd odroczył ją do sierpnia. Powodem jest konieczność zgromadzenia dokumentacji medycznej oraz przygotowania opinii przez biegłego z zakresu medycyny. Sąd nie pozwolił ujawnić specjalizacji biegłego.

Opinia biegłego może mieć większe znaczenie niż sama kolizja

Wątek zdrowia Dawida D. może okazać się kluczowy. Jeżeli opinia biegłego wykaże, że nie może on odpowiadać za wykroczenie, pojawi się oczywiste pytanie o jego zdolność do prowadzenia pojazdów. Trudno byłoby wtedy oddzielić odpowiedzialność za kolizję od bezpieczeństwa na drodze. To nie jest drobna formalność schowana na marginesie akt. W sprawach drogowych zdolność kierowcy do prowadzenia pojazdu dotyka nie tylko konkretnego wykroczenia, lecz także ryzyka kolejnych zdarzeń. A w tej historii słowo „kolejnych” ma wyjątkowo duży ciężar.

Ten schemat miał się powtarzać po wielu zdarzeniach

Po kolizji Magdalena Ner zorientowała się, że trafiła na kierowcę opisywanego już wcześniej w kontekście podobnych sytuacji. Dawid D. ma być znany w Warszawie i okolicach z udziału w bardzo dużej liczbie zdarzeń drogowych. Według relacji schemat był podobny: kolizja, wskazanie winy drugiego kierowcy i propozycja rozliczenia gotówką. W tej sprawie policja uznała jednak inną wersję zdarzeń niż taksówkarz. Kierowca mandatu nie przyjął, więc ostatecznie to sąd ma rozstrzygnąć odpowiedzialność za kolizję w Piastowie. Dawid D. nie chciał komentować sprawy poza salą.

To nie jedyny problem Dawida D.

Równolegle policjanci z Warszawy prowadzą postępowanie dotyczące art. 286 par. 1 Kodeksu karnego. Chodzi o sprawę oszustwa. Funkcjonariusze przesłuchali już wiele osób, które miały wcześniej kolizje z Dawidem D. Po kolejnym zdarzeniu z 8 maja w Warszawie policja zatrzymała mu prawo jazdy. Ta sprawa również została skierowana do sądu. Funkcjonariusze wystąpili też o sprawdzenie, czy stan zdrowia Dawida D. pozwala mu prowadzić pojazdy mechaniczne.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl