Holenderski ubezpieczyciel Univé ograniczył możliwość ubezpieczania samochodów części głównie chińskich marek obecnych na tamtejszym rynku. Powodem nie jest ocena jakości czy bezpieczeństwa samych aut, lecz problemy z dostępnością części, wsparciem technicznym i siecią warsztatów, przez które nawet niewielka szkoda może oznaczać długi przestój albo nieproporcjonalnie wysokie koszty naprawy.
Niektórych samochodów Univé w ogóle nie chce ubezpieczać
Według informacji opublikowanych w Holandii, Univé wyklucza obecnie z ubezpieczenia samochody marek Hongqi, Changan, Voyah, KGM, Leapmotor, VinFast, Jaecoo, MHero i Omoda. W przypadku Dongfenga, Lucida, Firefly, Nio i Zeekra oferta została ograniczona do obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, bez dodatkowego zakresu ochrony.
Choć problem dotyczy przede wszystkim nowych producentów z Chin, lista pokazuje, że nie jest to kryterium oparte wyłącznie na kraju pochodzenia marki. KGM wywodzi się z Korei Południowej, a Lucid jest producentem amerykańskim. Kluczowa dla ubezpieczyciela jest możliwość przewidzenia, jak szybko i za ile samochód można naprawić.
Części mogą zdecydować o tym, czy auto da się rozsądnie naprawić
Univé wskazuje, że w ciągu pięciu lat na holenderskim rynku pojawiło się 16 nowych marek samochodów. Łącznie odpowiadały one za 2,4% nowych rejestracji samochodów osobowych w tym okresie. Wśród debiutantów znalazło się wiele firm z Chin, które szybko zbudowały ofertę sprzedażową, ale infrastruktura potrzebna po kolizji lub awarii nie zawsze rozwijała się równie szybko.
Problem może pojawić się dopiero po uszkodzeniu samochodu. Jeżeli potrzebny element trzeba sprowadzić z daleka, warsztat nie ma odpowiednich instrukcji technicznych albo tylko niewielka liczba zakładów może przeprowadzić naprawę, czas oczekiwania rośnie. Dla ubezpieczyciela oznacza to również większą niepewność co do ostatecznego kosztu likwidacji szkody.
Henkjan Matthijs, menedżer ds. mobilności w Univé, tak wyjaśnia stanowisko firmy:
Jeżeli brakuje części zamiennych, wsparcia technicznego i dobrej sieci naprawczej, nawet niewielkie uszkodzenie może prowadzić do długiego czasu oczekiwania i nieprzewidzianych kosztów. Ubezpieczyciel musi być w stanie oszacować koszt naprawy uszkodzonego pojazdu, potrzebny na nią czas oraz związane z tym wydatki. Zbyt duża niepewność w tym zakresie może mieć wpływ na dostępny zakres ubezpieczenia.
Niewielka szkoda może skończyć się szkodą całkowitą
Univé podaje przykład samochodu elektrycznego amerykańskiej marki, który trafił na rynek ponad trzy lata wcześniej. Niewielkie pęknięcie elementu przedniej osi doprowadziło ostatecznie do uznania auta za szkodę całkowitą, ponieważ dostępna procedura naprawcza przewidywała wymianę całej struktury nadwozia. Ubezpieczyciel przedstawia ten przypadek jako skrajny przykład konsekwencji braku odpowiedniej metody naprawy.

fot. Omoda
Dla właściciela auta dostępność części jest więc czymś więcej niż tylko kwestią czasu spędzonego w warsztacie. Może bezpośrednio wpływać na ekonomiczną opłacalność naprawy, a tym samym również na podejście firmy ubezpieczeniowej do danego modelu.
Sprzedaż samochodu to dopiero połowa zadania
Nowej marce stosunkowo łatwo jest rozpocząć sprzedaż samochodów sprowadzanych do Europy. Znacznie bardziej wymagające jest stworzenie zapasów części, systemu ich dystrybucji, dokumentacji technicznej i sieci warsztatów zdolnych do wykonywania napraw powypadkowych.
Univé zwraca uwagę, że sieć sprzedaży nie jest tym samym co sieć naprawcza. Marka może mieć salony i atrakcyjną ofertę nowych samochodów, a jednocześnie dopiero budować lokalne zaplecze potrzebne w razie poważniejszego uszkodzenia.
Problem pozostaje przy tym słabo widoczny dla samych klientów. Z badania MarketResponse przeprowadzonego na zlecenie Univé wynika, że tylko 12% holenderskich kierowców przed zakupem samochodu sprawdza dostępność części. Jednocześnie 56% nie wie, że ograniczona dostępność podzespołów może mieć wpływ na możliwości ubezpieczenia auta.
Nie wszystkie nowe marki mają ten sam problem
Univé podkreśla, że ograniczona oferta polis nie jest stałym werdyktem dotyczącym producenta. Sytuacja może się zmienić, jeśli marka rozbuduje magazyny części, zapewni odpowiednią dokumentację techniczną i stworzy sieć wyspecjalizowanych warsztatów.
Jako przykłady firm, które poprawiły swoją lokalną infrastrukturę, ubezpieczyciel wskazuje Lynk & Co, BYD oraz Teslę. Według Univé pokazują one, że nowy producent może stosunkowo szybko doprowadzić dostępność części, wsparcie techniczne i możliwości napraw do poziomu akceptowalnego dla rynku ubezpieczeniowego.
Dla nowych producentów walka o europejskiego klienta nie kończy się więc na cenie, wyposażeniu czy parametrach samochodu. Coraz większego znaczenia nabiera to, co dzieje się z autem już po sprzedaży. Jeśli pojazd po niewielkiej kolizji przez tygodnie czeka na część sprowadzaną z drugiego końca świata, atrakcyjny cennik przy zakupie szybko przestaje być jedynym kryterium oceny marki.






