Volkswagen w pułapce. Powód? Niskie marże na elektryki

Jan Pacula

Jan Pacuła

Koncern Volkswagen musi sprzedawać więcej samochodów elektrycznych w Europie, ale ich rentowność nadal nie dorównuje autom spalinowym. Finansowy ciężar tej transformacji mogą dodatkowo zwiększyć unijne kary za emisję CO2, szacowane przez koncern na 400–500 mln euro rocznie.

Volkswagen poprawił opłacalność małych elektryków dzięki platformie MEB Plus. Na tej architekturze bazują między innymi ID. Polo, Skoda Epiq i Cupra Raval, które są już bliskie wejścia na rynek.

Elektryki nadal z niższą marżą niż auta spalinowe

Arno Antlitz, dyrektor finansowy Volkswagen Group, ocenia, że elektryczne modele na platformie MEB Plus osiągną 70–80% marży w porównaniu z autmi spalinowymi. To postęp, ale nadal nie poziom, który pozwalałby koncernowi spokojnie przejść przez europejską presję regulacyjną.

Kluczową zmianę ma przynieść dopiero platforma SSP, czyli Scalable Systems Platform. Zastąpi ona obecne architektury MEB, MEB Plus i PPE, ale jej wdrożenie zostało przesunięte i jest spodziewane do 2030 roku. Volkswagen zakłada, że SSP pozwoli obniżyć koszty o 20% względem obecnych platform.

Nowa architektura ma też korzystać z elektroniki Riviana, w którym Volkswagen ma udziały.

Unijne kary za CO2 mogą stać się stałym kosztem

Problem polega na tym, że Volkswagen potrzebuje większego udziału elektryków już teraz. Antlitz zakłada, że koncern nie osiągnie celów redukcji emisji CO2 w Unii Europejskiej w latach 2025, 2026 i 2027. Według jego szacunków oznacza to roczne kary w wysokości 400–500 mln euro, czyli około 1,70–2,13 mld zł.

Volkswagen ID. Polo

W trzy lata robi się z tego kwota, przy której nawet duży koncern może przestać udawać, że to tylko księgowa niedogodność. Arno Antlitz opisał dylemat Volkswagena wprost:

Do czasu pojawienia się tej platformy musimy wybierać między wolumenem sprzedaży elektryków a karami za CO2.

Europa rośnie, ale USA i Chiny ciągną wynik w dół

W pierwszym kwartale Volkswagen Group dostarczył globalnie 216 800 samochodów elektrycznych. To spadek o 7,7% rok do roku, mimo że w Europie sprzedaż elektryków wzrosła o 12%. Ten europejski wzrost nie wystarczył, bo w USA dostawy elektryków zmalały o 80%, a w Chinach o 64%.

Całkowite dostawy koncernu zmniejszyły się o 4%, do 2,05 mln samochodów. Antlitz przyznał, że w Europie Volkswagen musi sprzedawać więcej elektryków, niż wynikałoby to z naturalnego popytu. To dobrze pokazuje napięcie między regulacjami a rynkiem: przepisy chcą tempa, którego klienci nie zawsze chcą finansować własnym portfelem.

SSP ma być wyjściem z pułapki kosztów

Dla Volkswagena SSP nie jest tylko kolejną platformą techniczną. To narzędzie do zmniejszenia kosztów produkcji, poprawy marż i uproszczenia gamy elektryków. Do czasu jej wdrożenia koncern zostaje jednak w trudnej równowadze. Musi zwiększać sprzedaż aut elektrycznych, nawet gdy popyt nie nadąża, a jednocześnie pilnować rentowności, która w segmencie EV wciąż jest słabsza niż przy samochodach spalinowych.

To pokazuje, że transformacja Volkswagena nie rozbija się wyłącznie o zasięg, ładowanie czy ofertę modeli. Największym przeciwnikiem może być zwykła matematyka kosztów.

O autorze

Jan Pacula

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który dziś wiedzę z odcinków specjalnych przekłada na testy aut drogowych. Uwielbiam precyzję prowadzenia i tylnonapędową charakterystykę, ale moją drugą wielką miłością są klasyki, młodsze „graty” i motorsportowa historia. Regularnie odwiedzam międzynarodowe zloty oraz konkursy elegancji – z klimatycznym jeziorem Como na czele (Concorso d’Eleganza Villa d’Este). W moim prywatnym garażu marzeń pierwsze miejsce od lat zajmuje kultowy Ford Escort RS Cosworth.

© 2026 MotoGuru.pl