Jedno zderzenie z sarną, rok oczekiwania na samochód i rachunek przekraczający 150 tys. zł. Właściciel Xpenga P7 z Norwegii od września 2025 roku nie może odzyskać swojego elektryka, choć naprawę blacharską zakończono po kilku miesiącach. Autoryzowany serwis przyznaje, że sprawa trwa zdecydowanie zbyt długo, ale nadal nie potrafi podać terminu zakończenia prac.
Zderzenie z sarną rozpoczęło roczną gehennę
Steffen Skui kupił Xpenga P7 w 2022 roku i był jednym z pierwszych klientów tej chińskiej marki w Norwegii. We wrześniu 2025 roku potrącił sarnę na drodze E6 między Dal a Eidsvoll. Uszkodzenia przodu były poważne, dlatego samochód trafił do warsztatu Werksta w Elverum.
Naprawa nadwozia i lakierowanie zakończyły się już w grudniu 2025 roku. Samochód wymagał jednak dalszej diagnostyki elektroniki i kalibracji systemów, dlatego trafił do autoryzowanego serwisu Bilia w Hamar.
Karoseria gotowa, elektronika zatrzymała samochód
Pracownicy tego ostatniego wykryli przerwę w instalacji elektrycznej deski rozdzielczej. Konieczna była wymiana całej wiązki przewodów, co Xpeng pokrył w ramach gwarancji. Później znaleziono uszkodzenie przewodów w drzwiach pasażera oraz problem z czujnikiem.
Kolejne usterki i konieczność ich diagnostyki sprawiły, że ponad rok po wypadku samochód nadal nie został wydany właścicielowi. Xpeng spędził w warsztacie już około dziesięciu miesięcy.
Ponad 400 tys. koron kosztów
Według norweskiego magazynu „Motor” łączne koszty przekroczyły 400 tys. koron norweskich (ok. 163 tys. zł). Sama naprawa blacharsko-lakiernicza stanowiła wydatek niemal 180 tys. koron (ok. 73,5 tys. zł) i została pokryta przez ubezpieczyciela Tryg Forsikring.

fot. Xpeng
Rosną również koszty samochodu zastępczego. Przez pierwsze 60 dni pokrywał je ubezpieczyciel, a później przejęła je Bilia. Dla właściciela największym problemem pozostaje jednak brak informacji, kiedy odzyska własny samochód.
Xpeng miesiącami stał na zewnątrz
Skui zwraca również uwagę na sposób przechowywania auta. Według jego relacji Xpeng przez około dziesięć miesięcy stał na zewnętrznym parkingu Bilii. Przez część tego czasu jedna z szyb miała być częściowo opuszczona i zabezpieczona taśmą.
Właściciel obawia się dodatkowych uszkodzeń oraz utraty wartości samochodu. Podkreśla również, że przez czas naprawy upływa okres gwarancji.
Serwis przeprasza, ale nadal nie podaje terminu
Bilia przyznaje, że czas naprawy zdecydowanie przekroczył akceptowalne standardy. Jørgen Evensen, dyrektor odpowiedzialny za obsługę posprzedażową, tłumaczy, że przypadek okazał się wyjątkowo skomplikowany, a podczas kolejnych kontroli ujawniano następne problemy techniczne.
Przedstawiciel firmy przyznał również, że komunikacja z klientem powinna wyglądać lepiej. Bilia deklaruje dążenie do jak najszybszego zakończenia naprawy, ale nie podała konkretnego terminu odbioru Xpenga P7.
Historia norweskiego właściciela pokazuje, że po poważnej kolizji naprawa nowoczesnego samochodu może wykraczać daleko poza wymianę uszkodzonych elementów nadwozia. W tym przypadku to diagnostyka instalacji elektrycznej i elektroniki sprawiła, że samochód pozostaje poza drogą już ponad rok.






