Rząd szykuje dużą zmianę w egzaminach na prawo jazdy kategorii B. Projekt Ministerstwa Infrastruktury zakłada odejście od obecnego modelu, w którym plac manewrowy może zakończyć egzamin jeszcze przed wyjazdem na miasto. Nowe przepisy mają przesunąć ciężar oceny na realny ruch drogowy, a przy okazji zmienić zasady działania szkół jazdy i WORD-ów.
Oto poprawiona wersja tekstu. Została ona zredagowana pod kątem płynności, stylu, jasności przekazu oraz poprawnej interpunkcji, przy zachowaniu merytorycznego charakteru Twojego artykułu.
Największe zmiany w egzaminowaniu kierowców: Koniec ery placu manewrowego?
Dla wielu osób prawo jazdy kategorii B to coś więcej niż dokument. To często warunek samodzielności, niezbędny do dojazdu do pracy, prowadzenia firmy czy codziennego funkcjonowania poza dużymi miastami, gdzie transport publiczny nie zawsze jest wystarczająco wydolny. Właśnie dlatego projekt zmian w systemie egzaminowania budzi tak duże emocje.
Nowa wizja egzaminu zakłada, że nie ma on sprawdzać jedynie umiejętności odtworzenia wyuczonego manewru, lecz realnie weryfikować, czy przyszły kierowca poradzi sobie w rzeczywistym ruchu drogowym – w starciu z pieszymi, rowerzystami, skomplikowanymi skrzyżowaniami oraz nieprzewidywalnymi decyzjami innych uczestników ruchu. Według założeń, egzamin na kategorię B ma w całości odbywać się w ruchu drogowym, z pominięciem obecnego modelu placu manewrowego.
Plac jako przeszkoda, nie sprawdzian
Obecnie kandydat musi ukończyć kurs, zdać teorię i dopiero wtedy przystąpić do praktyki, która obejmuje zadania na placu oraz jazdę po mieście. Plac od lat jest jednym z najbardziej stresujących etapów egzaminu – błąd przy zadaniu technicznym kończy podejście jeszcze przed wyjazdem na miasto.
W efekcie kandydat nie ma szansy pokazać swoich realnych umiejętności za kierownicą. Według statystyk, ponad 30% kandydatów kończy egzamin już na placu, co oznacza, że ogromna grupa osób odpada na etapie, który nie zawsze trafnie odzwierciedla codzienną jazdę.
Zdany plac nie przepadnie
Projekt przewiduje rozwiązanie korzystne dla osób, które nie zaliczą jazdy w mieście. Obecnie, jeśli kandydat poprawnie wykona zadania na placu, ale nie zda części drogowej, przy kolejnym podejściu musi powtarzać egzamin od początku. Nowe zasady mają to zmienić: jeśli kursant zaliczy plac, ale nie poradzi sobie w ruchu drogowym, przy następnej próbie podejdzie tylko do tej drugiej części.
Wynik z placu ma być ważny przez 2 lata. Takie podejście nie tylko ograniczy koszty poprawek, ale także zmniejszy presję psychiczną, nie zmieniając przy tym wysokich wymagań egzaminacyjnych.
Mniejsza baza pytań, ograniczona ważność teorii
Zmiany obejmą również egzamin teoretyczny. Obecna baza liczy ponad 3,5 tys. pytań. Nowa baza ma zostać okrojona do 1,5 tys. pytań, lepiej dopasowanych do rzeczywistych sytuacji drogowych. Jednocześnie zmieniona zostanie ważność teorii – wynik egzaminu nie będzie bezterminowy, jak obecnie, tylko po dwóch latach stanie się nieważny.
Resort chce w ten sposób wyeliminować sytuacje, w których wiedza zdobyta przed laty jest nieaktualna, a przepisy, organizacja ruchu i praktyka jazdy zmieniają się zbyt dynamicznie, by polegać na tak odległych przygotowaniach.
Szkoły jazdy: mniejsze koszty infrastruktury
Projekt ma znaczenie nie tylko dla kursantów. Planuje się zniesienie obowiązku posiadania przez każdą szkołę własnego placu manewrowego (w przypadku szkolenia kategorii B). Choć może to obniżyć koszty prowadzenia ośrodków, nie oznacza automatycznie niższych cen kursów dla wszystkich. Zmiana ta przesuwa jednak punkt ciężkości: z posiadania infrastruktury na jakość szkolenia w ruchu drogowym. Kluczowe stanie się to, jak instruktor uczy obserwacji, przewidywania zagrożeń i podejmowania decyzji, a nie tylko jak skutecznie przejechać wyuczony schemat.
Większa przejrzystość egzaminów
Nowe zasady mają wzmocnić nadzór nad procesem egzaminacyjnym. Każdy egzamin ma być rejestrowany za pomocą kamery i mikrofonu. Nagranie stanie się dowodem w razie sporu, co ma chronić zarówno kandydata, jak i egzaminatora. W obliczu narzekań na stres i subiektywizm ocen, większa przejrzystość jest pożądanym krokiem. Choć rejestracja nie rozwiąże wszystkich problemów, może ograniczyć najbardziej niejasne sytuacje w trakcie egzaminów, które dla kursanta wiążą się z dużym kosztem i wieloma tygodniami wyrzeczeń.
Wyższe wymagania dla instruktorów
Ministerstwo Infrastruktury planuje także zaostrzyć wymogi wobec instruktorów. Kandydat na instruktora będzie musiał posiadać wykształcenie co najmniej średnie oraz 3 lata doświadczenia za kierownicą (obecnie wymagane są 2 lata). Zmiany mają przenieść większą odpowiedzialność na etap szkolenia, aby kursanci lepiej rozumieli mechanikę bezpiecznej jazdy, a nie tylko „znali trasę egzaminacyjną”.
Jest to o tyle istotne, że statystyki drogowe wciąż alarmują – w 2024 roku wykryto miliony przypadków nadmiernej prędkości, a listę powtarzalnych wykroczeń niezmiennie uzupełniają: jazda bez pasów, nieprawidłowe wyprzedzanie czy korzystanie z telefonu podczas jazdy.
Kiedy zmiany wejdą w życie?
Warto pamiętać, że to na razie projekt. Aby wszedł w życie, musi zostać przyjęty przez Radę Ministrów, przejść proces legislacyjny w Sejmie i Senacie, a na końcu zostać podpisany przez prezydenta. Rząd zakłada, że pierwsze przepisy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2027 r., a pełne wdrożenie zmian – w tym cyfrowej karty kursanta – potrwa do 2029 r. Dla kandydatów najważniejszy jest kierunek zmian: odejście od „testowania na placu” na rzecz sprawdzianu umiejętności w realnych warunkach drogowych.








