Ioniq 3 jest najmniejszym modelem w elektrycznej rodzinie Hyundaia i hatchbackiem nastawionym na codzienną jazdę. Według prasy motoryzacyjnej to koreańskie auto nie próbuje robić wrażenia sportowymi ambicjami, lecz stawia na efektywność, przestrzeń i prostą obsługę. W Europie ma rywalizować m.in. z Volkswagenem ID.3, Renault Megane E-Tech i Cuprą Born.
Najciekawsze w Ioniqu 3 jest nie to, że ma elektryczny napęd, ale to, jak bardzo Hyundai odchodzi tu od efektu „wow”, znanego z większych modeli. Ioniq 5 i 6 budowały wizerunek technologicznej rodziny, a mniejszy hatchback celuje w bardziej pragmatyczną część rynku.
To samochód dla kierowcy, który chce elektryka do normalnego codziennego używania, a nie manifest nowoczesności na kołach.
Elektryczny Hyundai dla Europy, nie pokaz siły
Ioniq 3 jest opisywany jako kompaktowy hatchback z pogranicza segmentów B i C. Korzysta on z platformy E-GMP i 400-woltowej architektury elektrycznej, a jego produkcja ma odbywać się w Turcji. Wymiary? 4155 mm długości, 1800 mm szerokości oraz 1505 mm wysokości.
Międzynarodowa praca określa go jako samochód bardziej „dla mas” niż kolejny technologiczny popis Hyundaia.
Osiągi mają wystarczyć, ale nie porwać
Ioniq 3 ma 147-konny silnik umieszczony z przodu, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje około 9–9,5 s. Dostępne są akumulatory o pojemności 42,2 oraz 61 kWh. Wersja Long Range ma osiągać do 496 km zasięgu WLTP.

fot. Hyundai
Szybkie ładowanie od 10 do 80% ma trwać około 29 minut, co w tej klasie może być ważniejsze niż sprint spod świateł.
Komfort zamiast ostrego prowadzenia
Zarówno brytyjski Autocar, jak i magazyn Car opisują Ioniqa 3 jako samochód miękko zestrojony i przewidywalny. Zawieszenie stawia na komfort, a izolacja od hałasu wypada dobrze jak na segment kompaktowych elektryków. Auto zachowuje wysoką stabilność zarówno w mieście, jak i w trasie.
Układ kierowniczy pracuje lekko oraz przyjemnie. What Car? nie widzi w tym wadliwego kompromisu, co wynika z faktu, że cały samochód ma być podporządkowany spokojnej, codziennej jeździe. Entuzjaści zakrętów raczej nie poczują się tutaj dobrze, ale to najwyraźniej nie oni stoją na początku listy odbiorców.
Aerodynamika i wnętrze robią tu większą robotę niż emocje
Hyundai stawia w Ioniqu 3 na efektywność. Współczynnik oporu powietrza wynosi 0,26, a niskie zużycie energii ma być jednym z realnych priorytetów konstrukcji. To logiczne, bo w codziennym elektryku każdy kilometr zasięgu bywa ważniejszy od wrażenia po jednym mocnym przyspieszeniu.

fot. Hyundai
Wnętrze zbiera pochwały za praktyczność i dobre wykorzystanie przestrzeni. Magazyn Car zwraca uwagę na płaską podłogę, ergonomiczną kabinę oraz ekran o przekątnej od 12,9 do 14,6 cala. Plusem mają są także fizyczne przyciski do obsługi podstawowych funkcji, czyli małe zwycięstwo zdrowego rozsądku nad ekranową gimnastyką.
System multimedialny działa w oparciu o Android Automotive jako Pleos Connect. Kabina jest opisywana jako nowoczesna, ale nie tak „premium” jak w Ioniqu 5. To uczciwe ustawienie oczekiwań, bo mniejszy model ma pełnić inną rolę w gamie.
Największe minusy? Charakter bez iskry
Lista zastrzeżeń magazynów Autocar, What Car? i Car jest dość spójna. Hyundai Ioniq 3 nie ma sportowego zacięcia, oferuje przeciętną moc i pozostaje przy napędzie na przednie koła. Poza tym widoczność w tył jest ograniczona.
Powyższa lista nie przekreśla jednak sensu tego modelu. Ioniq 3 nie próbuje być hot hatchem ani elektrykiem dla kierowcy szukającego adrenaliny.
Hyundai Ioniq 3 może być najnormalniejszym modelem Ioniq
Według dziennikarzy Car Magazine, Autocar i What Car? nowy Hyundai ma być najbardziej zwyczajnym modelem z rodziny Ioniq. Nie szokuje osiągami, nie celuje w status technologicznej rewolucji i nie udaje auta stworzonego do zabawy.

fot. Hyundai
Właśnie w tym może tkwić jego rynkowa siła. Teraz otwartą kwestią pozostaje tylko cena.








