Wygrywał przed ekranem, teraz dominował w prawdziwym Porsche. Niezwykły wyczyn 26-latka

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Czy mistrz wirtualnych wyścigów może równie skutecznie rywalizować na prawdziwym torze? Joshua Rogers, trzykrotny mistrz świata iRacing, udowadnia, że umiejętności zdobyte przed monitorem mogą przełożyć się na sukcesy w motorsporcie. Wraz ze zwycięzcą 24-godzinnego wyścigu Le Mans, Nickiem Tandym, wyjaśnia jednak, dlaczego przesiadka do rzeczywistego samochodu wyścigowego wymaga czegoś więcej niż doskonałego refleksu.

Od mistrzostwa w iRacing do wyścigów Porsche

26-letni Australijczyk Joshua Rogers należy do czołowych zawodników simracingowych na świecie. Trzykrotnie zdobywał mistrzostwo świata iRacing, reprezentując zespół Porsche Coanda Esports Racing. Teraz rozwija również karierę w rzeczywistym motorsporcie, startując w brytyjskiej serii Porsche Carwow Sprint Challenge GB w barwach Team Parker Racing.

Jego doświadczenia zestawiono z obserwacjami 41-letniego Nicka Tandy’ego, który w 2015 roku wygrał 24-godzinny wyścig Le Mans za kierownicą Porsche 919 Hybrid. Brytyjczyk przez lata rywalizował w najważniejszych wyścigach samochodów sportowych i długodystansowych, ale ma również doświadczenie w wirtualnym ściganiu.

Obaj kierowcy połączyli siły w 2020 roku podczas wirtualnego 24 Hours of Le Mans. Wraz z Ayhancanem Güvenem i Tommym Østgaardem zwyciężyli w klasie GTE. Ich współpraca pokazała, że nawet doświadczony zawodnik wyścigowy może wiele nauczyć się od specjalisty od symulatorów.

Joshua Rogers Porsche wyscigi Porsche Cayman 718 GT4

fot. Porsche

Symulator uczy jazdy

Największa różnica między wirtualnym a rzeczywistym ściganiem nie sprowadza się do prędkości czy poziomu rywalizacji. Chodzi przede wszystkim o sposób odbierania informacji o zachowaniu samochodu. W prawdziwym aucie kierowca wykorzystuje przeciążenia, drgania, dźwięki oraz sygnały przekazywane przez fotel i układ kierowniczy.

Rogers przyznaje, że podczas pierwszych przejazdów prawdziwym samochodem wiele reakcji pojazdu odpowiadało temu, czego nauczył się w symulatorze. Musiał jednak przyzwyczaić się do dodatkowych bodźców i nauczyć się wykorzystywać je podczas jazdy.

Co ciekawe, jego zdaniem przejście z symulatora do rzeczywistego samochodu może być pod pewnymi względami łatwiejsze niż odwrotna droga. Kierowca przesiadający się do auta otrzymuje dodatkowe informacje, natomiast zawodnik przyzwyczajony do prawdziwego toru musi nauczyć się funkcjonować bez części znanych mu sygnałów.

Potwierdza to Tandy, który w symulatorze musiał zmienić sposób rozpoznawania zużycia opon. W rzeczywistym samochodzie wyczuwał pogarszającą się przyczepność poprzez zachowanie pojazdu. Podczas wirtualnej rywalizacji nauczył się w większym stopniu polegać na dźwięku.

Nie oznacza to jednak, że wiedza kierowców wyścigowych jest mniej przydatna w simracingu. Rogers wspomina, że Tandy nauczył go między innymi zarządzania ruchem podczas wyścigów długodystansowych. Szczególnie istotne było przepuszczanie szybszych prototypów LMP bez niepotrzebnego pogarszania własnego tempa w samochodzie klasy GTE.

Wirtualne wyścigi potrafią być bardziej stresujące

Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków obu zawodników jest ocena presji psychicznej. Choć rzeczywisty motorsport wiąże się z fizycznym zagrożeniem, zarówno Rogers, jak i Tandy przyznają, że simracing potrafi wywoływać większy stres.

Tandy tłumaczy to przede wszystkim swoim doświadczeniem. Prowadzenie prawdziwego samochodu wyścigowego jest dla niego naturalnym środowiskiem, natomiast rywalizacja przed monitorem wymagała wyjścia poza strefę komfortu:

Jazda prawdziwymi samochodami jest dla mnie najbardziej komfortową rzeczą w życiu. To moje naturalne środowisko. Natomiast simracing był czymś zupełnie spoza mojej strefy komfortu. Nawet kiedy osiągałem w nim przyzwoity poziom, zawsze odczuwałem znacznie większą presję. Pociłem się bardziej, siedząc bez ruchu w klimatyzowanym pomieszczeniu, niż podczas jazdy samochodem wyścigowym, w którym panowała temperatura 60 stopni Celsjusza.

Podobne odczucia ma Rogers. Podczas prawdziwego wyścigu kierowca koncentruje się na prowadzeniu samochodu, sytuacji na torze i licznych bodźcach wymagających natychmiastowej reakcji. W zawodach simracingowych dodatkowym rozproszeniem bywają publiczność, rozmowy wokół stanowiska czy fotografowie.

Różnice dobrze obrazują również dane dotyczące tętna Australijczyka. Podczas wirtualnej rywalizacji jego puls potrafi osiągać 140-160 uderzeń na minutę, natomiast w rzeczywistym samochodzie wyścigowym często wzrasta do około 180 uderzeń.

Joshua Rogers Porsche wyscigi Porsche Cayman 718 GT4

fot. Porsche

Simracing wymaga kondycji

Rogers traktuje przygotowanie do wirtualnych wyścigów równie poważnie jak treningi na prawdziwym torze. Przez pięć dni w tygodniu spędza w symulatorze od czterech do sześciu godzin dziennie, nie licząc udziału w zawodach. Sesje często uzupełnia bieganiem na świeżym powietrzu.

Podkreśla przy tym znaczenie odpoczynku i sprawności fizycznej. Dobra kondycja pomaga mu ograniczać zmęczenie psychiczne, szczególnie podczas rywalizacji w wysokiej temperaturze panującej we wnętrzu samochodu.

Zdaniem Australijczyka rywalizacja na najwyższym poziomie simracingu rozwija także zdolność zachowania spokoju pod presją. Dzięki temu kierowca może poświęcić więcej uwagi obserwowaniu rywali, zmianom warunków atmosferycznych i podejmowaniu decyzji.

15 sposobów na jeden zakręt

Rogers nadal wykorzystuje symulator do przygotowywania się do rzeczywistych wyścigów, ale robi to inaczej niż podczas treningów do zawodów iRacing. Nie próbuje za wszelką cenę uzyskać najlepszego wirtualnego czasu okrążenia. Zamiast tego sprawdza rozwiązania, które mogą rzeczywiście zadziałać w samochodzie wyścigowym.

Jednym z zastosowań jest eksperymentowanie z linią przejazdu przez zakręty. Australijczyk potrafi przetestować 15 różnych wariantów pokonania jednego zakrętu, następnie wybrać pięć obiecujących, a ostatecznie ograniczyć je do trzech, które warto sprawdzić na prawdziwym torze.

Takie podejście pozwala przeprowadzać eksperymenty bez zużywania opon, paliwa i czasu przeznaczonego na rzeczywiste sesje treningowe. Rogers uważa jednak, że trzeba uważać na wyrabianie nawyków, które sprawdzają się wyłącznie w symulatorze, a nie odpowiadają zachowaniu prawdziwego samochodu.

Istotna jest również umiejętność przenoszenia wiedzy w obie strony. Symulator może pomóc w poznawaniu toru i analizowaniu różnych strategii jazdy, ale doświadczenie z rzeczywistych wyścigów pozostaje cenne przy ocenie zachowania rywali oraz zarządzaniu ruchem.

Joshua Rogers Porsche wyscigi Porsche Cayman 718 GT4

fot. Porsche

Trzy zwycięstwa na Silverstone

Skuteczność Rogersa w rzeczywistym motorsporcie potwierdziły wyniki na torze Silverstone. Australijczyk najpierw wywalczył pole position w kwalifikacjach Porsche Sprint Challenge, a następnie wygrał wszystkie trzy wyścigi rozegrane tego dnia.

Dwa tygodnie później zwyciężył również w finałowej rundzie sezonu 2026 Porsche Carwow Sprint Challenge GB. Mimo bardzo dobrego zakończenia debiutanckiego sezonu zabrakło mu zaledwie pięciu punktów do zdobycia tytułu mistrzowskiego.

Dla zawodnika przyzwyczajonego do wirtualnych sukcesów ważnym doświadczeniem okazało się także świętowanie razem z zespołem. Tandy zwraca uwagę, że sama satysfakcja ze zwycięstwa jest podobna w obu dyscyplinach, ale różni się to, co następuje później.

W simracingu po zakończeniu nocnego wyścigu zawodnik może wyłączyć komputer i zostać sam ze swoimi emocjami. Na prawdziwym torze sukces jest natomiast wspólnym osiągnięciem kierowcy, mechaników, inżynierów i pozostałych członków zespołu.

Porsche otwiera simracerom drogę do prawdziwych wyścigów

Historia Rogersa może wkrótce przestać być odosobnionym przypadkiem. Porsche rozwija program umożliwiający najlepszym uczestnikom Porsche Esports Supercup przejście z wirtualnej rywalizacji do rzeczywistego motorsportu.

W ramach selekcji maksymalnie pięciu zawodników zostanie zaproszonych na ocenę umiejętności w Kolonii. Spośród nich najwyżej dwóch otrzyma możliwość udziału w testach na prawdziwym torze. Ostateczny zwycięzca może liczyć na wsparcie Porsche Motorsport podczas startów w markowej serii wyścigowej Porsche w 2027 roku.

Nick Tandy zaznacza jednak, że sukcesy w simracingu nie gwarantują równie dobrych wyników za kierownicą prawdziwego samochodu. Jego zdaniem najważniejsze pozostają talent, determinacja i konsekwentne doskonalenie umiejętności.

Przykład Rogersa pokazuje, że granica między wirtualnym i rzeczywistym motorsportem staje się coraz łatwiejsza do przekroczenia. Jednocześnie doświadczenia obu kierowców przypominają, że są to dwie odrębne dyscypliny, wymagające częściowo innych umiejętności. Nawet zwycięzca Le Mans może mieć przed monitorem sporo do nauczenia się od mistrza iRacing.

Źródło:

Porsche

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl