Antonelli ukarany w Barcelonie mimo awarii. Naruszył limity toru

Kimi Antonelli dostał po Grand Prix Barcelony karę pięciu sekund za naruszenia limitów toru, choć nie dojechał do mety. Sankcja nie zmieniła wyniku wyścigu, ale przy normalnym finiszu mogła kosztować lidera mistrzostw utratę pozycji.
Kara, która przyszła za późno, by cokolwiek zmienić
Antonelli przekroczył limity toru więcej niż trzy razy, dlatego sędziowie po wyścigu nałożyli na niego pięć sekund kary. W praktyce Mercedes nie stracił przez to punktów, bo Włoch wycofał się chwilę po tym, jak uporał się z George’em Russellem. Sprawa nie była jednak czysto formalna. Gdyby Antonelli dojechał do mety na drugiej pozycji, pięć sekund mogło zepchnąć go za Russella, a przy odpowiedniej różnicy – także za Lando Norrisa. Kilka wyjazdów poza tor i cała strategia może zostać nadszarpnięta przez biurokrację.
Mercedes ostrzegał, McLaren wyczuł okazję
Inżynier wyścigowy Antonellego, Peter Bonnington, informował kierowcę, że ma już trzy przewinienia związane z limitami toru. To był moment, w którym każdy kolejny błąd oznaczał realne ryzyko kary. McLaren też śledził sytuację. Inżynier Lando Norrisa, Will Joseph, przekazał swojemu kierowcy, że Antonelli znajduje się pod presją i może zostać ukarany. Norris cały czas jechał za duetem Mercedesa, więc ewentualne pięć sekund mogło otworzyć mu drogę do awansu po wyścigu.
Sędziowie przyznali, że procedura nie była idealna
Sędziowie ustalili po analizie nagrań, że samochód Antonellego cztery razy opuścił tor bez uzasadnionej przyczyny. Jedno z naruszeń nie zostało wykryte od razu, dlatego kierowca otrzymał czarno-białą flagę ostrzegawczą dopiero po czwartym przewinieniu, a nie po trzecim. To nie zwolniło go jednak z odpowiedzialności.
Sędziowie uznali, że obowiązujące przepisy i wytyczne dotyczące jazdy nadal wymagają przestrzegania limitów toru. Jednocześnie FIA dostała sugestię, aby możliwie szybko ponownie przeanalizować procedury, bo obecny proces może zostawiać pole do niejasności.
Antonelli walczył z Russellem, ale awaria zamknęła temat
Antonelli ruszał z trzeciego pola i przez dużą część wyścigu znajdował się w walce o czołowe lokaty. Najpierw ścigał Lewisa Hamiltona, a później George’a Russella, gdy Ferrari wybrało inną strategię dla zwycięzcy wyścigu. W drugiej części Grand Prix Barcelony rywalizacja kierowców Mercedesa była jednym z ważniejszych wątków w czołówce. Antonelli wyprzedził Russella na pięć okrążeń przed metą, ale krótko później jego wyścig zakończyła awaria. W ten sposób kara została dopisana do protokołu, lecz nie zmieniła klasyfikacji.
Lider mistrzostw nadal ma bezpieczny margines
Mimo pierwszego wycofania w sezonie Antonelli pozostał liderem klasyfikacji generalnej. Hamilton po zwycięstwie w Barcelonie traci do niego 41 punktów, a Russell zajmuje trzecie miejsce z kolejną stratą dziewięciu punktów do Brytyjczyka z Ferrari. Dla Antonellego to więc weekend z mieszanym bilansem. Tempo i walka z Russellem potwierdziły jego pozycję w czołówce, ale limity toru oraz awaria przypomniały, że nawet lider mistrzostw nie ma w F1 taryfy ulgowej. Zwłaszcza wtedy, gdy sędziowie znajdują przewinienie dopiero po fakcie.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Ferrari: Hamilton i tak wygrałby. VSC ułatwiło sprawę

Colapinto stracił ósme miejsce po GP Barcelony. Kara zabrała Alpine cenne punkty

Toto Wolff tłumaczy odrodzenie Hamiltona. Padł żart o partnerce

Antonelli jechał po podium. Mercedes ma obawy o niezawodność



