Colapinto stracił ósme miejsce po GP Barcelony. Kara zabrała Alpine cenne punkty

Franco Colapinto ukończył Grand Prix Hiszpanii na ósmym miejscu, ale po wyścigu spadł w klasyfikacji na dziesiątą pozycję. Kierowca Alpine otrzymał 10 sekund kary za naruszenie przepisów przy żółtej fladze, a zespół stracił część bardzo potrzebnego dorobku punktowego.
Alpine miało mocny finisz, ale wynik szybko się skurczył
Pierre Gasly i Franco Colapinto minęli linię mety jeden za drugim, odpowiednio na siódmym i ósmym miejscu. Dla Alpine był to ważny rezultat w walce o pozycję na czele środka stawki, bo dwa samochody w punktach oznaczały solidny zysk po trudnym weekendzie. Sytuacja zmieniła się po analizie zachowania Colapinto przy żółtej fladze. Sędziowie uznali, że Argentyńczyk nie zwolnił wystarczająco, dlatego doliczyli mu 10 sekund do czasu wyścigu. Do jego konta trafił także jeden punkt karny.
Lawson i Lindblad skorzystali na decyzji sędziów
Po doliczeniu kary Colapinto spadł z ósmego na dziesiąte miejsce. Na ósme przesunął się Liam Lawson z Racing Bulls, a dziewiątą pozycję „odziedziczył” Arvid Lindblad. Dla Alpine kara nie oznaczała całkowitej utraty punktów, ale wyraźnie ograniczyła efekt podwójnego finiszu w czołowej dziesiątce. Gasly utrzymał siódme miejsce, natomiast wynik Colapinto stał się znacznie mniej wartościowy dla zespołu.
Żółta flaga znowu przypomniała, że tempo to nie wszystko
Przepisy dotyczące żółtych flag są jednymi z najbardziej jednoznacznych elementów wyścigowej dyscypliny. Kierowca musi wyraźnie ograniczyć tempo, bo na torze może znajdować się samochód, element bolidu albo osoba obsługi. W praktyce oznacza to, że nawet dobry wyścig można zaprzepaścić i dowiedzieć się dopiero po jego zakończeniu. Colapinto dowiózł punkty na torze, ale klasyfikacja końcowa pokazała, że w Formule 1 meta jest tylko pierwszą, prowizoryczną wersją wyniku.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Ferrari: Hamilton i tak wygrałby. VSC ułatwiło sprawę

Antonelli ukarany w Barcelonie mimo awarii. Naruszył limity toru

Toto Wolff tłumaczy odrodzenie Hamiltona. Padł żart o partnerce

Antonelli jechał po podium. Mercedes ma obawy o niezawodność



