Aston Martin w środę wstrzymał testy w Bahrajnie. Wykryto anomalię

Pierwszy dzień testów F1 2026 w Bahrajnie nie ułożył się po myśli Aston Martina. Zespół z Silverstone przejechał najmniej okrążeń w stawce: 33 rano i tylko 3 po południu, bo w danych z jednostki Hondy wykryto „anomalię”. Bolid AMR26 przyciąga wzrok agresywną sylwetką autorstwa Adriana Neweya, ale na razie większe emocje budzi jego niezawodność niż wygląd.
Plan jest prosty: znaleźć przyczynę i wrócić do pracy, zanim w czwartek za kierownicę wsiądzie Fernando Alonso. W środę Aston Martin realizował program zgodnie z założeniami, a problemy zaczęły się dopiero w drugiej części dnia. Z paddocku płynęły też sygnały o wyższych niż oczekiwane temperaturach jednostki Hondy (w praktyce: zbyt mały margines), co tylko dolało oliwy do ognia. I tak, zielony samochód wygląda, jakby chciał pożreć asfalt, ale na razie pożera głównie czas w garażu.
36 okrążeń i najmniejszy przebieg dnia
Aston Martin z Lance’em Strollem pokonał łącznie 36 okrążeń w ciągu dnia. To najmniej w całej stawce: dla porównania Red Bull, Ferrari, a nawet Williams przekraczały barierę 100 okrążeń. W takich testach przebieg jest walutą, bo bez kilometrów nie ma ani sprawdzania poprawek, ani sensownego zbierania danych. Sam AMR26 zwraca uwagę radykalnym, „ostrym” podejściem do aerodynamiki i bryły nadwozia, kojarzonym z Adrianem Neweyem. Tyle że agresywna stylistyka nie zastąpi spokojnego dnia bez przestojów (to akurat sprawdza się co roku).
Co dokładnie zgłosił zespół?
Zespół Aston Martin przekazał wprost, że problem dotyczy odczytów i wymusił działania ostrożnościowe:
Poranny plan testów jednostki napędowej z Lance’em przebiegł zgodnie z założeniami. Po południu wykryliśmy anomalię w danych. Prowadzimy teraz prewencyjne kontrole jednostki napędowej, aby zrozumieć dokładną przyczynę, zanim będziemy mogli wznowić jazdy.
W praktyce brzmi to jak klasyczny scenariusz „stop i sprawdzamy wszystko”, zanim awaria zrobi się kosztowna (finansowo i czasowo).
Honda tylko u nich, a to komplikuje życie
Aston Martin jest jedyną ekipą w stawce z silnikiem Hondy, więc nie ma „drugiego zespołu”, który w tym samym czasie zbierałby dane porównawcze na torze. To ważne, bo przy kłopotach z temperaturami lub nietypowych odczytach łatwiej dojść do sedna, kiedy w tle są inne samochody z tą samą bazą napędową (tu tego tła nie ma). Dodatkowo wcześniej zespół miał przejechać w Barcelonie trzy dni, ale ostatecznie zaliczył tylko jeden pełny dzień. W efekcie Bahrajn miał być okazją do nadrobienia pracy, a zamiast tego dzień zakończył się w trybie diagnostyki.
Czwartek ma należeć do Alonso
W czwartek oczekiwany jest debiut Fernando Alonso w AMR26 podczas testów w Bahrajnie. Zespół już teraz koncentruje się na tym, by problem z danych jednostki Hondy wyjaśnić i wrócić do planu jazd. Jeśli uda się wznowić program bez kolejnych przerw, Aston Martin może jeszcze odzyskać część straconego czasu, choć każdy przestój na tym etapie boli podwójnie.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



