⏱️ 4 min.

Jaecoo J9 może trafić do Polski. Chiński gigant ma podgryźć m.in. BMW X7 i spółkę

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

30-05-2026 11:05
Jaecoo 9 może trafić do Polski. To Chery Fulwin T11 w przebraniu

Jaecoo J9 według nieoficjalnych doniesień zmierza do Polski jako największy i najbardziej zaawansowany SUV tej chińskiej marki. Bazuje on na chińskim Chery Fulwin T11, ma napęd EREV, sześć miejsc i rozmiary pozwalające porównywać go z największymi autami premium europejskich producentów.

Najciekawsze w tym aucie nie jest samo logo, lecz sposób, w jaki Jaecoo może wejść do bardzo trudnego segmentu. J9 ma celować bowiem w klientów, którzy chcą przestrzeni, mocnego napędu i wyposażenia z wyższej półki, ale bez ceny typowej dla europejskich limuzyn na szczudłach.

5,2 metra długości i układ 2+2+2

Jaecoo J9 bazuje na modelu Chery Fulwin T11, którego dane techniczne są już znane z rynku chińskiego. Mierzy on 5205 mm długości, 1998 mm szerokości i 3120 mm rozstawu osi. To wartości, stawiające go w okolicach takich modeli jak BMW X7, Mercedes GLS czy Lexus LX.

Jaecoo 9 może trafić do Polski. To Chery Fulwin T11 w przebraniu

W kabinie zastosowano układ 2+2+2, czyli sześć pełnowymiarowych miejsc. Taki format oznacza dwa osobne fotele w drugim rzędzie i łatwiejszy dostęp do trzeciego rzędu.

Napęd EREV łączy jazdę elektryczną z dużym zasięgiem

Najmocniejsza wersja AWD rozwija 469 KM i 634 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 5,4 s. Bateria LFP ma 39,92 kWh pojemności. W chińskiej specyfikacji Fulwin T11 przejeżdża do 220 km w trybie elektrycznym według cyklu CLTC.

Łączny zasięg przekracza 1400 km, a ładowanie od 30 do 80% trwa około 20 minut. W Europie wyniki WLTP będą niższe, ale sama koncepcja EREV może dobrze pasować kierowcom, którzy nie chcą planować życia wokół ładowarki.

Wyposażenie może zaboleć konkurencję

Chiński Fulwin T11 oferuje 30-calowy wyświetlacz główny, 17,3-calowy ekran dla pasażerów z tyłu i 23-głośnikowy system audio. Do tego dochodzą fotele z podgrzewaniem, wentylacją i masażem oraz lodówka z funkcją chłodzenia i podgrzewania. Na liście wyposażenia pojawia się także system autonomicznej jazdy z lidarami i układem NVIDIA Orin.

Jaecoo 9 może trafić do Polski. To Chery Fulwin T11 w przebraniu

Europejska odmiana może jednak różnić się specyfikacją, zwłaszcza w zakresie elementów wymagających osobnej certyfikacji w Unii Europejskiej. Lidar w folderze wygląda efektownie, ale homologacja bywa bardziej przyziemna niż marketing.

Cena może być największym argumentem J9

W Chinach Chery Fulwin T11 kosztuje równowartość około 100–130 tys. zł. Po doliczeniu homologacji, transportu, norm europejskich, marży i podatków realne szacunki dla Polski wskazują na poziom 260–275 tys. zł. Przy cenie w okolicach 275 tys. zł Jaecoo J9 oferowałoby 5,2-metrowe nadwozie, sześć miejsc, 469 KM i wyposażenie kojarzone z autami za znacznie większe pieniądze.

To właśnie tutaj zaczyna się realne zagrożenie dla marek premium, bo klient nie zawsze kupuje logo na masce. Kupuje też przestrzeń, osiągi i ekran wielkości małego telewizora.

Jaecoo J9 może zmienić rozmowę o chińskich autach

Jeśli Jaecoo J9 faktycznie trafi do Polski w zakładanej cenie, nie będzie już tylko ciekawostką z Chin. Będzie dużym, mocnym i bogato wyposażonym SUV-em, który zmusi część klientów do prostego pytania: czy warto dopłacać kilkaset tysięcy złotych do bardziej znanego znaczka?

Jaecoo 9 może trafić do Polski. To Chery Fulwin T11 w przebraniu

Odpowiedź zależy od finalnej specyfikacji europejskiej i ceny. Sam punkt wyjścia jest jednak mocny. Jaecoo J9 ma wymiary klasy premium, napęd o wysokiej mocy i pakiet wyposażenia, który może mocno namieszać w segmencie dużych SUV-ów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Redaktor
Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.

© 2026 MotoGuru.pl