Były wiceprezes BMW bez litości. „Steampunkowe potwory” zamiast designu premium

Bob Lutz, były wiceprezes BMW i jeden z ojców sukcesu klasycznych modeli marki, bez ogródek skrytykował współczesne projekty bawarskiego producenta. W jego opinii obecne BMW coraz częściej sprzedaje się nie dzięki urodzie, lecz wyłącznie sile logo, a stylistyka wielu modeli balansuje na granicy karykatury.
Bob Lutz, który w przeszłości odpowiadał w BMW za globalną sprzedaż i marketing, otwarcie stwierdził, że niemiecka marka zmaga się dziś z poważnym kryzysem stylistycznym. Jego zdaniem problem dotyczy nie pojedynczych modeli, lecz całej filozofii projektowania, szczególnie widocznej w przednich partiach nadwozia. Jak powiedział Bob Lutz, niektóre współczesne BMW mają przednie części, które trudno zaakceptować nawet z dużą dozą wyrozumiałości:
Uważam, że niektóre przednie części są okropne. Są zbyt ozdobne, steampunkowy wygląd niektórych przodów sprawia wrażenie dużych, ośmiokątnych żeliwnych płyt przynitowanych do nadwozia. To jest po prostu okropne.
Problem nie tylko z osłoną chłodnicy
Krytyka Lutza nie ograniczyła się wyłącznie do samej osłony chłodnicy, która w ostatnich latach stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów stylistycznych BMW. Były menedżer wskazał również na proporcje, linie boczne i detale, które w jego opinii są niespójne i wadliwe. Jak zauważył były wiceprezes BMW, wiele współczesnych modeli sprawia wrażenie projektowanych bez spójnej wizji estetycznej:
Uważam, że niektóre z nich są po prostu okropnie brzydkie. Szczerze mówiąc, ludzie kupują je dlatego, że oczekują samochodu premium i mówią: dobra, nie podoba mi się przód, nie podobają mi się reflektory, nie podoba mi się osłona chłodnicy, nie podobają mi się proporcje, ale to BMW.
Logo ważniejsze niż wygląd?
W opinii Lutza siła marki BMW stała się jednocześnie jej tarczą ochronną. Klienci, mimo zastrzeżeń do wyglądu, decydują się na zakup, bo liczą na prestiż i jakość kojarzoną z logo. To jednak – zdaniem byłego menedżera – bardzo niebezpieczny kierunek na dłuższą metę. Lutz odniósł się także do opinii, że kontrowersyjny design BMW szczególnie podoba się klientom z Chin:
Słyszałem od znajomych, że chińskim klientom podobają się BMW. Trudno mi w to uwierzyć.
Kim jest Bob Lutz i dlaczego jego głos ma znaczenie
Robert „Bob” Lutz pełnił funkcję wiceprezesa wykonawczego ds. globalnej sprzedaży i marketingu w BMW w latach 1971–1974. Był również członkiem zarządu niemieckiego koncernu i w 1972 roku założył BMW Motorsport GmbH, które później przekształciło się w BMW M GmbH.
Choć jego kariera w BMW trwała zaledwie kilka lat, miał realny wpływ na rozwój kluczowych modeli marki. To właśnie w czasie jego działalności powstawały fundamenty takich ikon, jak seria 3 E21, seria 7 E23 oraz coupé E24. Dwa ostatnie modele trafiły na rynek już po odejściu Lutza w 1974 roku, ale ich koncepcja i rozwój były ściśle powiązane z decyzjami podejmowanymi w tym okresie.
Kontrast między designem a wynikami finansowymi
Warto zauważyć, że ostre słowa Lutza padły w momencie, gdy BMW notuje bardzo dobre wyniki finansowe. Firma opublikowała raport za trzeci kwartał, z którego wynika, że zysk netto za okres lipiec–wrzesień wyniósł 1,7 mld euro, co oznacza 3,6-krotny wzrost w porównaniu z 476 mln euro w analogicznym okresie 2024 roku.
To rodzi pytanie, czy kontrowersyjna stylistyka faktycznie szkodzi marce, czy wręcz przeciwnie – wciąż pozwala jej generować rekordowe zyski. Bob Lutz zdaje się jednak sugerować, że długofalowo BMW może zapłacić cenę za projektowe eksperymenty, które coraz częściej budzą więcej emocji niż zachwytu.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?



