⏱️ 3 min.

Były wiceprezes BMW bez litości. „Steampunkowe potwory” zamiast designu premium

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

19-12-2025 08:12
BMW iX3 2027 – elektryczny SUV otwiera erę Neue Klasse

Bob Lutz, były wiceprezes BMW i jeden z ojców sukcesu klasycznych modeli marki, bez ogródek skrytykował współczesne projekty bawarskiego producenta. W jego opinii obecne BMW coraz częściej sprzedaje się nie dzięki urodzie, lecz wyłącznie sile logo, a stylistyka wielu modeli balansuje na granicy karykatury.

Bob Lutz, który w przeszłości odpowiadał w BMW za globalną sprzedaż i marketing, otwarcie stwierdził, że niemiecka marka zmaga się dziś z poważnym kryzysem stylistycznym. Jego zdaniem problem dotyczy nie pojedynczych modeli, lecz całej filozofii projektowania, szczególnie widocznej w przednich partiach nadwozia. Jak powiedział Bob Lutz, niektóre współczesne BMW mają przednie części, które trudno zaakceptować nawet z dużą dozą wyrozumiałości:

Uważam, że niektóre przednie części są okropne. Są zbyt ozdobne, steampunkowy wygląd niektórych przodów sprawia wrażenie dużych, ośmiokątnych żeliwnych płyt przynitowanych do nadwozia. To jest po prostu okropne.

Problem nie tylko z osłoną chłodnicy

Krytyka Lutza nie ograniczyła się wyłącznie do samej osłony chłodnicy, która w ostatnich latach stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów stylistycznych BMW. Były menedżer wskazał również na proporcje, linie boczne i detale, które w jego opinii są niespójne i wadliwe. Jak zauważył były wiceprezes BMW, wiele współczesnych modeli sprawia wrażenie projektowanych bez spójnej wizji estetycznej:

Uważam, że niektóre z nich są po prostu okropnie brzydkie. Szczerze mówiąc, ludzie kupują je dlatego, że oczekują samochodu premium i mówią: dobra, nie podoba mi się przód, nie podobają mi się reflektory, nie podoba mi się osłona chłodnicy, nie podobają mi się proporcje, ale to BMW.

Logo ważniejsze niż wygląd?

W opinii Lutza siła marki BMW stała się jednocześnie jej tarczą ochronną. Klienci, mimo zastrzeżeń do wyglądu, decydują się na zakup, bo liczą na prestiż i jakość kojarzoną z logo. To jednak – zdaniem byłego menedżera – bardzo niebezpieczny kierunek na dłuższą metę. Lutz odniósł się także do opinii, że kontrowersyjny design BMW szczególnie podoba się klientom z Chin:

Słyszałem od znajomych, że chińskim klientom podobają się BMW. Trudno mi w to uwierzyć.

Kim jest Bob Lutz i dlaczego jego głos ma znaczenie

Robert „Bob” Lutz pełnił funkcję wiceprezesa wykonawczego ds. globalnej sprzedaży i marketingu w BMW w latach 1971–1974. Był również członkiem zarządu niemieckiego koncernu i w 1972 roku założył BMW Motorsport GmbH, które później przekształciło się w BMW M GmbH.

Choć jego kariera w BMW trwała zaledwie kilka lat, miał realny wpływ na rozwój kluczowych modeli marki. To właśnie w czasie jego działalności powstawały fundamenty takich ikon, jak seria 3 E21, seria 7 E23 oraz coupé E24. Dwa ostatnie modele trafiły na rynek już po odejściu Lutza w 1974 roku, ale ich koncepcja i rozwój były ściśle powiązane z decyzjami podejmowanymi w tym okresie.

Kontrast między designem a wynikami finansowymi

Warto zauważyć, że ostre słowa Lutza padły w momencie, gdy BMW notuje bardzo dobre wyniki finansowe. Firma opublikowała raport za trzeci kwartał, z którego wynika, że zysk netto za okres lipiec–wrzesień wyniósł 1,7 mld euro, co oznacza 3,6-krotny wzrost w porównaniu z 476 mln euro w analogicznym okresie 2024 roku.

To rodzi pytanie, czy kontrowersyjna stylistyka faktycznie szkodzi marce, czy wręcz przeciwnie – wciąż pozwala jej generować rekordowe zyski. Bob Lutz zdaje się jednak sugerować, że długofalowo BMW może zapłacić cenę za projektowe eksperymenty, które coraz częściej budzą więcej emocji niż zachwytu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.