Ferrari 355 Evoluto kontra oryginał. Luce przy nim się chowa

Ferrari F355 doczekało się współczesnej interpretacji. 355 by Evoluto ma wolnossące V8, ręczną skrzynię, karbonowe nadwozie i cenę, przy której oryginalne F355 zaczyna wyglądać jak rozsądny zakup. Top Gear porównał nowoczesne wydanie z protoplastą.
Podstawowa przebudowa kosztuje 595 000 funtów (ok. 2 904 000 zł), ale to dopiero początek rachunku. Do tego dochodzi VAT, samochód-dawca i opcje, więc finalna kwota może spokojnie wynieść w granicach 800 000 funtów (ok. 3 904 000 zł). Powstanie tylko 55 egzemplarzy, dlatego ten projekt jest bardziej kolekcjonerskim manifestem niż klasyczną alternatywą dla używanego Ferrari.
Wolnossące V8 zostało, ale dostało nowe życie
Najważniejsze w 355 by Evoluto jest to, że twórcy nie wyrzucili charakteru oryginału przez okno. Pod pokrywą nadal pracuje 3,5-litrowe wolnossące V8 z płaskim wałem korbowym, które kręci się do 8500 obr./min. Moc wzrosła z 375 KM do 420 KM, a moment obrotowy z okolic 365–370 Nm do 400 Nm.
Silnik otrzymał około 200 nowych komponentów. Lista zmian obejmuje portowane głowice, indywidualne wałki rozrządu, równej długości kolektory i wykonany na zamówienie układ wydechowy ze stali nierdzewnej. To nie jest więc kosmetyka pod błyszczącą pokrywą, tylko głęboka mechaniczna przebudowa.
Dla klientów, którym 420 KM w lekkim Ferrari z ręczną skrzynią brzmi zbyt spokojnie, Evoluto przygotowało wariant 3,7 l. Ta odmiana rozwija 480 KM, kręci się do 9000 obr./min i ma 450 Nm. W mocniejszej wersji pojawiają się m.in. ostrzejsze krzywki, tytanowe korbowody i tytanowy wydech.
To Ferrari 355 jest szersze, niższe i całe z karbonu
Evoluto nie poszło drogą prostych dystansów i efektu „szerzej, bo się da”. Przód poszerzono o 77 mm, tył o 66 mm, a punkty mocowania przesunięto w trudniejszy, bardziej inżynieryjny sposób. Auto jest też o 25 mm niższe od seryjnego F355, ale ma hydrauliczny system unoszenia przedniej osi. Nadwozie wykonano z włókna węglowego.
Twórcy projektu deklarują, że żaden z karbonowych paneli nie jest wspólny z oryginalnym samochodem. Grill pochodzi jednak z auta-dawcy, dlatego z przodu nadal może wisieć znak Ferrari. Zmian wizualnych jest więcej niż sugeruje pierwsze spojrzenie. Pop-upy zostały, ale otrzymały nowoczesne światła LED. Z boku pojawiły się większe wloty powietrza, głębsze kanały chłodzące i przeprojektowany mechanizm drzwi, bo klasyczna klamka musiała ustąpić miejsca przyciskowi.
Manual i analogowy klimat zamiast ekranu na pół kokpitu
Skrzynia zachowała przełożenia znane z oryginalnego 355, ale pierwszy i drugi bieg wymieniono, bo to one dostają największe obciążenia. Nadal jest tu otwarta bramka manuala, a zmiana biegów wymaga zdecydowania, wyczucia sprzęgła i – w przypadku gorszych warunków pogodowych – międzygazów. Czyli dokładnie tego, czego w wielu nowych supersamochodach trzeba już szukać ze świecą.
Wnętrze nie próbuje robić z lat 90. muzealnej inscenizacji. Evoluto zastosowało skórę, karbon, frezowany metal, dywany i podsufitkę z Alcantary. Zegary nie są oryginalne, ale ich układ zachowuje klasyczny charakter, a cały kokpit zaprojektował wewnętrzny zespół kierowany przez Wayne’a Burgessa. Nie ma tu klasycznego systemu multimedialnego. Można zamówić uchwyt na telefon z łącznością Bluetooth, są głośniki, ale na pokładzie nie ma gniazda USB. W samochodzie za taką kwotę brzmi to absurdalnie, ale w tym przypadku absurd ma nawet pewną logikę.
Pod spodem zmieniono więcej niż widać z zewnątrz
Układ kierowniczy pozostał hydrauliczny, ale przełożenie skrócono z 3,25 obrotu do 2 obrotów między skrajnymi położeniami. To duża zmiana, bo oryginalny charakter ma zostać, ale reakcje kierowcy są znacznie szybsze. Nowa konstrukcja nie ma jednak zamieniać auta w nerwową kopię współczesnego Ferrari. Przebudowano także tylną ramę pomocniczą. Można ją odłączyć i opuścić, co ułatwia prace serwisowe, które wcześniej wymagały znacznie bardziej czasochłonnego demontażu silnika.
Karbonowe wzmocnienia i nadwozie zwiększyły sztywność o 23%. Zawieszenie dostało nowe punkty mocowania, wahacze, zwrotnice i trójdrożnie regulowane amortyzatory. Masa sucha wynosi 1250 kg, czyli o 100 kg mniej niż w oryginale. To tłumaczy, dlaczego Evoluto nie musi ścigać się na papierze z hipersamochodami o kosmicznej mocy. Nadrabia bowiem nisą masą własną.
19-calowe koła, szersze opony i mechaniczna przyczepność
Opcjonalne kute felgi magnezowe mają 19 cali i są lżejsze o 4 kg na koło. To istotne, bo chodzi o masę nieresorowaną, która wpływa na pracę zawieszenia i reakcje auta. Oryginalne Ferrari F355 korzystało z 18-calowych kół. Auto jeździ na oponach Michelin Pilot Sport 4S. Hamulce dostarcza Brembo, a standardowo są to tarcze żeliwne. Evoluto pracuje także nad opcją karbonowo-ceramiczną dla części klientów.
355 by Evoluto nie buduje charakteru na wielkich skrzydłach i deklaracjach o docisku. Najważniejsze mają być interakcja, mechaniczna przyczepność, reakcje podwozia i ten rodzaj teatralności, którego nie da się dopisać aktualizacją oprogramowania. Brzmi staroświecko? Na szczęście.
Restomod, który nie udaje fabrycznego Ferrari
F355 było jednym z ważniejszych modeli w historii marki, bo po chłodno przyjętym 348 przywróciło wiarę w małe, zwinne Ferrari z centralnie umieszczonym silnikiem. Pininfarina złagodziła ostre linie lat 80., a model 355 wprowadził też do produkcyjnego Ferrari skrzynię z łopatkami. Dziś to jednak manual jest wersją najbardziej pożądaną.
Evoluto wpisuje się w falę nowoczesnych restomodów, które nie są już tylko tuningiem na drogich częściach. Takie projekty coraz częściej wyglądają jak samochody niemal projektowane od podstaw, ale z jasno określonym zadaniem: zachować esencję oryginału i usunąć jego słabsze punkty.
W przypadku 355 by Evoluto najważniejsze pytanie brzmi więc nie „czy jest szybsze”, tylko „czy nadal czuć w nim Ferrari z lat 90.”. Odpowiedź z materiału jest dość jednoznaczna. 355 by Evoluto nie zastępuje oryginału jako ikony, bo tego zrobić się nie da. Ale jako samochód do jazdy może być dokładnie tym, czym wielu fanów przez lata wyobrażało sobie idealne Ferrari F355: głośniejsze, ostrzejsze, lżejsze i bardziej dopracowane, ale nadal analogowe. Do tego ten wygląd… I to jeszcze w kontraście do najnowszego modelu Luce.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Dlaczego chińskie auta mają pokładowe karaoke? Odpowiedź zaskakuje

Volvo szykuje dwa flagowe modele. Mają ociekać luksusem i nowoczesnością

Najbardziej przełomowe BMW od lat z poważnym problemem. Grozi porażeniem prądem

Jaecoo J9 może trafić do Polski. Chiński gigant ma podgryźć m.in. BMW X7 i spółkę











