Pininfarina wskrzesiła legendę NSX. Tensei idzie pod prąd i robi to po swojemu

Pininfarina i JAS Motorsport wracają do jednej z największych ikon japońskiej motoryzacji, ale robią to w sposób, który dziś wydaje się niemal buntowniczy. NSX Tensei zachowuje klasyczne proporcje i charakter, a jednocześnie zrywa z trendami elektryfikacji i turbo. To restomod, który świadomie patrzy wstecz – i właśnie dlatego przyciąga uwagę.
Projekt Tensei został pokazany szerzej podczas Milano Design Week i już na pierwszy rzut oka widać, że nie chodzi o zwykłe odświeżenie klasyka. Zmiany proporcji nadwozia są fundamentalne, bo samochód ma dłuższy rozstaw osi, szerszy rozstaw kół i niższą sylwetkę. Tylny zwis skrócono, co wizualnie nadaje bryle większej dynamiki i napięcia.
Projektant Dimitri Vicedomini wskazał, że po ustaleniu nowych proporcji reszta stylistyki rozwijała się niemal naturalnie. Rozbudowane tylne nadkola i poszerzone błotniki tworzą charakterystyczną sylwetkę, którą łatwo powiązać z klasycznymi projektami Pininfariny. W efekcie auto wygląda jak klasyczny NSX po intensywnym treningu – bardziej muskularny, ale nadal rozpoznawalny. 
Klasyka zachowana, ale przefiltrowana przez nowoczesność
Tensei nie odcina się od oryginału, lecz rozwija jego DNA. Pop-up headlights wracają w zmodyfikowanej formie, podobnie jak zintegrowany tylny spoiler. To elementy, które dziś praktycznie zniknęły z rynku, ale tutaj pełnią rolę pomostu między epokami.
Nowe wykończenia nadwozia podkreślają charakter projektu. Wśród nich pojawia się głęboki niebieski lakier oraz odsłonięte włókno węglowe w odcieniu ciemnego burgundu, gdzie struktura materiału gra pierwsze skrzypce. To podejście bliższe sztuce użytkowej niż klasycznej produkcji seryjnej.
Silnik bez kompromisów: wolnossące V6 i manual
Pod karoserią kryje się rozwiązanie, które dziś brzmi jak manifest. Wolnossący silnik V6 bazuje na architekturze oryginału i został zoptymalizowany pod kątem mocy, momentu obrotowego i reakcji na gaz. Nie ma tu turbodoładowania ani elektryfikacji. Napęd współpracuje z sześciobiegową manualną skrzynią biegów. To konfiguracja skierowana do kierowcy, a nie algorytmu, co w dzisiejszych realiach segmentu supersamochodów jest rzadkością. Tensei nie próbuje wygrać specyfikacją – stawia na doświadczenie. 
Wnętrze: analogowe podejście w nowym wydaniu
Choć producent nie pokazał jeszcze zdjęć kabiny, wiadomo, że zachowano pierwotną ergonomię NSX-a. Układ kokpitu pozostaje podporządkowany kierowcy, a widoczność ma pozostać jednym z jego atutów. Jednocześnie pojawią się materiały wyższej jakości i indywidualne elementy wykończenia. Można oczekiwać ręcznie wykonanych detali i autorskiego osprzętu, który podniesie poziom jakości bez utraty charakteru.
Projekt z historią i rzemiosłem w tle
Tensei nie jest przypadkowym projektem. Współpraca Pininfariny z Hondą sięga lat 80., kiedy powstał koncept HP-X, zapowiadający późniejszego NSX-a. Ten restomod można więc traktować jako powrót do korzeni – ale z wykorzystaniem współczesnych narzędzi. Samochód będzie składany ręcznie w zakładzie JAS Motorsport w Arluno pod Mediolanem. Personalizacja ma odbywać się w siedzibie Pininfariny w Cambiano. Produkcja będzie limitowana i mocno zindywidualizowana, co wpisuje projekt w segment kolekcjonerski. 
Kiedy premiera i co dalej
Pełna prezentacja modelu zaplanowana jest jeszcze w 2026. Wtedy pojawią się szczegóły dotyczące ceny i liczby egzemplarzy. Już teraz jednak widać, że Tensei nie próbuje być najszybszy ani najbardziej zaawansowany technologicznie. To samochód, który przypomina, że w motoryzacji wciąż jest miejsce na emocje bez filtrów – nawet jeśli to podejście idzie pod prąd.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Panek pod lupą UOKiK. Klienci skarżyli się na opłaty po zwrocie auta

Dwa auta na zdjęciu z fotoradaru. Co z mandatem?

Racing Bulls zmienia barwy na Miami GP. Cytrusowy lakier przyciąga wzrok

Autostrada A2 coraz bliżej Białej Podlaskiej. 27 km nowej drogi już przejezdne



















