Ford Mustang GTD w wersji Liquid Carbon to pokaz siły i bezkompromisowego podejścia do włókna węglowego – tutaj niemal każdy panel nadwozia odsłania charakterystyczny splot. Efekt? Oszczędność 5,9 kg względem wariantu Performance Carbon Series i wygląd, który krzyczy „ścigam się na torze”.
Podczas Monterey Car Week na torze Laguna Seca Ford zaprezentował najbardziej „odchudzoną” odmianę fabrycznego Mustanga – GTD Liquid Carbon. O ile wersja Carbon Series odsłaniała karbon na masce, dachu czy tylnej klapie, o tyle tutaj karbon jest wszędzie – od maski, przez dach, pokrywę bagażnika, tylne skrzydło, aż po drzwi, w których stalowe panele zastąpiono kompozytem.
W motoryzacyjnym świecie obowiązuje zasada „mniej znaczy więcej”. Mniejsza masa oznacza więcej włókna węglowego, a to – ze względu na koszt produkcji – winduje cenę. Ford nie podał kwoty, ale skoro bazowy GTD kosztuje około 1,187 mln zł, a dodatkowy karbon zawsze oznacza dopłatę, można zakładać okolice 1,46 mln zł.
Technika rodem z toru
Pod maską nie ma zmian – pracuje tam 5,2 V8 z kompresorem o mocy 815 KM i momencie 900 Nm, współpracujące z ośmiobiegową przekładnią transaxle i suchą miską olejową. Do tego dochodzi półaktywne przednie zawieszenie.
W wersji Liquid Carbon brak lakieru tylko potęguje efekt – to estetyczna precyzja jak u Horacio Paganiego. Ford zadbał o to, by karbonowe sploty idealnie schodziły się na osi auta, co daje wizualną spójność.
Pakiet Performance w standardzie
Liquid Carbon wymaga zamówienia pakietu Performance – w jego skład wchodzą magnezowe felgi, aktywna aerodynamika, specjalny przedni zderzak z lotkami oraz redukcja wygłuszeń. To najlżejszy wariant GTD, ale nadal z pełnym wnętrzem. Kierowca dostaje m.in. czarną skórę, kierownicę z mikrofibry Dinamica, limonkowe przeszycia i efektowny gradient na środkach foteli. 
Mustang czy już superauto?
Czy GTD w ogóle można jeszcze nazwać pony carem? W praktyce to superauto w amerykańskim stylu, porównywalne koncepcyjnie do Mercedesa CLK GTR z lat 90. – sylwetka znana z seryjnego coupe, ale technika i osiągi żywcem wzięte z toru wyścigowego. To odpowiedź Forda na torowe Porsche 911 GT3 RS czy nawet Pagani Zondę R. Wersja Liquid Carbon nie jest po prostu szybsza od standardowego GTD – jest wyrazista, droższa i bardziej bezkompromisowa w swojej torowej estetyce. To pokaz mocy, stylu i technologii – i jasny komunikat do Ferrari czy Porsche: „Chodźcie, sprawdzimy się na torze”.



















