⏱️ 3 min.

Norris chwali zmiany w F1, ale problem nie zniknął. Kierowcy nadal płacą za szybkość

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

02-05-2026 20:05
Lando Norris

Lando Norris wygrał sprint w Miami, ale po wyścigu więcej mówił o nowych przepisach technicznych F1 niż o samej dominacji McLarena. Zmiany w zarządzaniu energią poprawiły odczucia kierowców w kwalifikacjach, lecz nie usunęły głównego problemu: czasem szybsza jazda nadal oznacza karę na dalszej części okrążenia.

Podczas weekendu w Miami kierowcy po raz pierwszy realnie sprawdzili w boju nowy regulamin techniczny. FIA i Formula 1 zmieniły zasady zarządzania energią, by ograniczyć niebezpieczne różnice prędkości oraz przywrócić bardziej naturalny rytm jazdy w kwalifikacjach.

Norris: krok w dobrą stronę, ale to nie koniec pracy

Norris uznał poprawki za ruch we właściwym kierunku. Kierowca McLarena przyznał jednak, że z perspektywy zawodników problem nie został rozwiązany całkowicie. Brytyjczyk zwrócił uwagę na paradoks obecnych zasad. Na niektórych fragmentach toru szybsza jazda nadal może pogorszyć sytuację kierowcy, bo wpływa na późniejsze wykorzystanie energii. Norris opisał problem po zwycięstwie w sprincie w Miami:

Są nadal miejsca, w których im szybciej jedziesz, tym bardziej jesteś za to karany. Jako kierowcy chcemy to naprawić i myślę, że Formula 1 również tego chce.

Według Norrisa kierowcy chcą jechać pełnym tempem i maksymalizować każdy fragment okrążenia. Obecny system nadal wymaga kalkulacji, która nie zawsze pasuje do intuicyjnej walki o czas.

Kwalifikacje są bardziej naturalne, wyścig mniej się zmienił

Największą poprawę widać w kwalifikacjach. Norris stwierdził, że przez większość okrążeń można było naciskać mocniej, bez ciągłego myślenia o wcześniejszym odpuszczaniu gazu. To ważna różnica, bo wcześniejsze zasady potrafiły ograniczać kierowców w miejscach, w których naturalnie chcieliby atakować.

Miami nie jest jednak torem najostrzej obnażającym problemy zarządzania energią, więc pełniejszy obraz mogą dać inne rundy. W sprincie zmiany były znacznie mniej widoczne. Norris ocenił, że sam charakter ścigania pozostał podobny, poza szczegółami związanymi z dodatkowymi trybami wykorzystania energii.

Leclerc studzi oczekiwania wobec nowych zasad

Charles Leclerc także widzi poprawę, ale nie spodziewa się całkowitego usunięcia problemów. Kierowca Ferrari podkreślił, że część ograniczeń wynika z samej konstrukcji przepisów technicznych. Monakijczyk zaznaczył, że kierowcy muszą zachować realistyczne oczekiwania. Jego zdaniem pewne problemy da się ograniczyć, ale niekoniecznie wyeliminować. Leclerc podsumował podejście FIA do poprawek:

Musimy mieć realistyczne oczekiwania, bo nie da się zmienić wszystkiego. Podejście było właściwe, a kroki podjęte na Miami poprawiły sytuację.

Efekt jojo wciąż może wrócić

W sprincie w Miami było mniej zmian pozycji wynikających wyłącznie z zarządzania energią. Kierowcy nie traktują tego jednak jako dowodu, że tak zwany „efekt jojo” zniknał z F1. Leclerc zwrócił uwagę na wysoką temperaturę i szybkie przegrzewanie opon podczas jazdy za innym samochodem.

To utrudniało jazdę blisko rywala, więc naturalnie ograniczało liczbę ataków. Norris także uważa, że efekt jojo nadal pozostaje częścią obrazu. Sprint, warunki pogodowe i specyfika toru w Miami mogły go po prostu przykryć. F1 dostała plaster, ale rana jeszcze się nie zagoiła.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl