Leclerc ostro o Antonellim po sprincie F1 w Miami. Potem złagodził ton

Charles Leclerc przyznał, że przesadził z krytyką Kimiego Antonellego podczas sprintu Formuły 1 w Miami. Kierowca Ferrari bronił trzeciego miejsca przed zawodnikiem Mercedesa i po wyścigu stwierdził, że emocje w kokpicie były zbyt duże.
Antonelli ruszał z drugiego pola, ale słaby start zepchnął go za Oscara Piastriego i Leclerca. Włoch próbował odzyskać trzecią pozycję, a jego pojedynek z Monakijczykiem szybko stał się jednym z najostrzejszych momentów sprintu.
Leclerc zarzucił Antonellemu zbyt agresywną jazdę
Leclerc nie był zadowolony ze sposobu obrony i ataku kierowcy Mercedesa. W trakcie rywalizacji uznał, że Antonelli zmienił linię podczas hamowania, co w walce koło w koło oznacza bardzo cienką granicę między twardą jazdą a kolizją. Charles Leclerc ostro skomentował zachowanie rywala przez radio:
Kimi jest bardzo słaby w walce koło w koło. Poruszył się podczas hamowania, to niewiarygodne. Rozbijemy się.
Po sprincie kierowca Ferrari złagodził ton. Przyznał, że adrenalina w samochodzie wpłynęła na jego ocenę sytuacji, choć nadal liczy na spokojniejszą jazdę Antonellego w podobnych pojedynkach.
Historia między Ferrari i Mercedesem ma znaczenie
Leclerc przypomniał, że z Antonellim miał już trudne momenty w poprzednim sezonie. Kierowca Mercedesa brał udział w incydencie z Leclerkiem podczas Grand Prix Holandii, a później także w kolizji trzech aut z udziałem Leclerca i Piastriego w Brazylii. Monakijczyk podkreślił jednak, że poza torem dobrze ocenia Antonellego.
Dodał też, że sytuacja ma dodatkowy kontekst, bo Antonelli jest jedynym włoskim kierowcą w stawce, a Ferrari pozostaje dla włoskich kibiców punktem odniesienia. Charles Leclerc wyjaśnił później swoje emocje po sprincie:
Byłem może trochę zbyt ostry, przez adrenalinę w samochodzie. Mieliśmy już swoje momenty z Kimim w przeszłości i mam nadzieję, że to trochę się uspokoi. Lubię Kimiego jako człowieka. Czasem jest po prostu trochę zbyt blisko, bardziej niż trzeba.
Antonelli stracił pozycję po karze
Antonelli dojechał do mety jako czwarty, ale po wyścigu otrzymał karę pięciu sekund za wielokrotne przekraczanie limitów toru. To zepchnęło go na szóste miejsce i pogorszyło bilans sprintu, który zaczął się dla niego problematycznie już na starcie. Kierowca Mercedesa przyznał, że był sfrustrowany nieudanym ruszeniem z pola.
Tłumaczył, że procedury wykonał prawidłowo, ale przyczepność była bardzo niska, prawdopodobnie niższa niż oczekiwał zespół. Antonelli nie ukrywał też, że po starcie popełnił zbyt wiele błędów. Limity toru okazały się dla niego szczególnie kosztowne, bo kara odebrała mu wynik wywalczony na mecie.
McLaren wykorzystał chaos za plecami
Sprint w Miami wygrał Lando Norris, a drugie miejsce zajął Oscar Piastri. McLaren zaliczył więc podwójne zwycięstwo, podczas gdy z tyłu Ferrari i Mercedes walczyły o pozycje w znacznie bardziej nerwowej atmosferze. Leclerc utrzymał trzecie miejsce i wyszedł z pojedynku z Antonellim obronną ręką.
Dla Ferrari był to ważny wynik, ale sam wyścig pokazał też, że napięcia na linii Leclerc-Antonelli mogą jeszcze wracać w tym sezonie. W F1 takie historie rzadko kończą się po jednym radiowym komentarzu.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Antonelli z trzecim pole position z rzędu. Drugi Verstappen

Bortoleto zdyskwalifikowany w Miami. Audi złamało kluczowy przepis

Szef Ferrari broni nowych zasad F1. „Mniej sztuczne niż DRS”

Norris chwali zmiany w F1, ale problem nie zniknął. Kierowcy nadal płacą za szybkość



