Hadjar z pierwszym podium F1 w Zandvoort. Nie wyklucza przejście do Red Bulla w 2026

Isack Hadjar w spektakularnym stylu wywalczył swoje pierwsze podium w Formule 1 podczas Grand Prix Holandii na torze Zandvoort. Francuz, startujący w barwach Racing Bulls, wykorzystał pecha rywali, ale przede wszystkim własne tempo, aby zdobyć trzecie miejsce – pierwsze podium zespołu od ponad czterech lat.
Od awarii do euforii
Weekend w Zandvoort zaczął się dla Hadjara fatalnie. Już w drugiej sesji treningowej usłyszał komunikat, aby zatrzymać bolid z powodu problemów technicznych, co oznaczało stratę niemal całego czasu przygotowań. Jednak młody kierowca szybko odbudował formę – bez problemu awansował do Q3, a ostatecznie wywalczył czwarte miejsce w kwalifikacjach, ustawiając się obok samego Maxa Verstappena.
Heroiczna walka o podium
W wyścigu Hadjar długo jechał na czwartej pozycji. Sytuacja zmieniła się siedem okrążeń przed końcem, gdy Lando Norris odpadł z rywalizacji z powodu awarii jednostki napędowej. To otworzyło przed Francuzem drogę do trzeciej lokaty. Ostatnie kółka były dla niego prawdziwą próbą charakteru – ataki George’a Russella i Alexa Albona nie złamały debiutanta, który utrzymał pozycję i zagwarantował Racing Bulls historyczny wynik. W rozmowie z mediami na torze Monza Hadjar powiedział:
Wiedziałem, że przez cały weekend jestem w formie. Od soboty do niedzieli jechałem świetnie, tempo wyścigowe było bardzo mocne. Już piąte czy czwarte miejsce mnie cieszyło, bo wiedziałem, że daję z siebie maksimum. Podium to była wisienka na torcie.
Rok pełen kontrastów
Hadjar w ciągu ostatnich 12 miesięcy przeszedł drogę od anonimowego juniora do jednego z najgorętszych nazwisk w padoku. Jeszcze jesienią nie był brany pod uwagę w kontekście fotela F1, a jego debiut w Melbourne zapisał się w pamięci jako katastrofa – rozbił bolid na okrążeniu formującym i nie wystartował w wyścigu. Z czasem jednak poprawiał formę, zdobywając punkty pięciokrotnie, w tym zajmując szóste miejsce w Monako.
Red Bull w centrum plotek
Podium w Holandii dodatkowo podgrzało spekulacje na temat przyszłości młodego Francuza. Red Bull Racing od czasu rozstania z Sergio Pérezem pod koniec 2024 roku nie znalazł stabilnego partnera dla Maxa Verstappena. Eksperyment z Liamem Lawsonem zakończył się katastrofą – Nowozelandczyk w dwóch startach ani razu nie awansował do Q2 i nie zdobył punktów, co skończyło się jego degradacją do Racing Bulls. Szansę dostał Yuki Tsunoda, ale mimo doświadczenia zdobył zaledwie dziewięć punktów w ostatnich 12 startach. Dodatkowo wsparcie Hondy, dotychczasowego partnera Japończyka, przenosi się od 2026 roku do Aston Martina. To sprawia, że Hadjar stał się naturalnym faworytem do awansu do Red Bulla. Francuz skomentował to tymi słowami:
Szczerze mówiąc, na początku roku, gdy pytano mnie, czy jestem gotowy, by wskoczyć do Red Bulla w tym sezonie, odpowiadałem: nie, bo nie widziałem w tym sensu. Ale rok 2026 to zupełnie inna kwestia. To nowy początek, nowy samochód dla wszystkich. Będzie trzeba wskazać kierunek rozwoju i wtedy nie będzie mowy o byciu drugim kierowcą.
Co dalej?
Hadjar na razie deklaruje, że nie interesuje go zastąpienie Tsunody w trakcie sezonu. Koncentruje się na dalszym rozwoju i budowaniu formy w Racing Bulls. Ale fakt, że ma za sobą już 15 startów i pierwsze podium, czyni go jednym z najpoważniejszych kandydatów do jazdy u boku Verstappena w nowej erze regulacyjnej.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Assetto Corsa EVO 0.4, czyli nadmuchany balonik przez marketingowców. Ale…

Dacia odświeżyła Sandero, Stepwaya i Joggera. Więcej stylu, nowa hybryda i LPG z automatem

Le Mans Ultimate 1.2: ogromna aktualizacja, nowe funkcje i porządki na torze

Toyota Mirai 2026: lifting, którego nikt nie zauważył



