F1 zmienia zasady przed Miami GP. FIA chce mniej chaosu i bezpieczniejsze starty

Formuła 1 wprowadza pakiet zmian przed Grand Prix Miami, a głównym celem jest korekta zarządzania energią w samochodach na sezon 2026. FIA chce ograniczyć niebezpieczne różnice prędkości, poprawić starty i sprawić, by kwalifikacje znów wymagały bardziej bezpośredniej walki.
To korekta, nie przewrót w regulaminie
Zmiany zostały uzgodnione po rozmowach przedstawicieli technicznych, zespołów, FIA i Formuły 1. Dyrektor FIA ds. samochodów jednomiejscowych – Nikolas Tombazis – opisuje je jako ewolucję, a nie rewolucję, bo według FIA sam wyścigowy produkt nadal pozostaje atrakcyjny.
W tle są dwa główne problemy: sposób odzyskiwania energii oraz zbyt duże różnice prędkości między samochodami. Po wypadku Olivera Bearmana w Suzuce temat bezpieczeństwa przesunął się na sam szczyt listy, choć FIA nie zdecydowała się na radykalne rozmontowanie nowych zasad.
Super clipping rośnie do 476 KM
Pierwsza zmiana dotyczy tzw. super clippingu, czyli odzyskiwania energii przy pełnym gazie. Limit rośnie z 340 KM do 476 KM, zarówno w kwalifikacjach, jak i w wyścigu.
FIA traktuje tę korektę jako sposób na bardziej przewidywalny profil prędkości. Kierowcy mają mniej kombinować z nietypowym odpuszczaniem gazu i doładowywaniem baterii, a więcej jechać w sposób czytelny dla siebie oraz rywali.
Mniej odzyskiwania energii w kwalifikacjach
Druga korekta ogranicza limit odzyskiwania energii w kwalifikacjach z ośmiu do siedmiu megadżuli. FIA zastosowała ten kierunek już w Suzuce, choć pierwotnie planowała poczekać do przerwy przed Miami.
Efekt brzmi przewrotnie: samochody mają być wolniejsze, ale kwalifikacje mają polegać bardziej na jeździe „na limicie”. Kierowcy mają poświęcać mniej uwagi ładowaniu baterii w czasie okrążenia, nawet jeśli według FIA oznacza to stratę około jednej sekundy na kółku.
FIA zostawia sobie też margines manewru. Limit siedmiu megadżuli może zostać jeszcze obniżony podczas 12 rund sezonu, jeśli symulacje lub przebieg weekendów pokażą taką potrzebę.
FIA ogranicza moc w trudniejszych fragmentach toru
Kolejna zmiana dotyczy oddawania energii na torze. W kluczowych strefach przyspieszania pełne 476 KM pozostaje dostępne, ale w innych częściach obiektu limit spada do 340 KM.
Dotyczy to głównie fragmentów z zakrętami i bardziej technicznych sekcji. FIA chce w ten sposób uniknąć sytuacji, w której jeden samochód ma duży zastrzyk energii, a drugi porusza się znacznie wolniej w miejscu, gdzie kierowcy nie spodziewają się aż takiej różnicy.
Drugim elementem jest ograniczenie przycisku doładowania. Jeśli samochód znajduje się przy zerowej mocy elektrycznej, dodatkowy zastrzyk nie przekroczy 204 KM, co ma zmniejszyć ryzyko nagłych i trudnych do przewidzenia różnic tempa.
Starty dostaną zabezpieczenie awaryjne
W Miami FIA przetestuje także system wykrywania startu z niską mocą. Mechanizm po puszczeniu sprzęgła rozpozna nienaturalnie słabe przyspieszenie i automatycznie uruchomi ograniczone wsparcie z MGU-K.
Nie ma to ratować kierowcy sportowo, bo słaby start nadal pozostanie stratą. Ma natomiast sprawić, że samochód szybciej ruszy z miejsca i nie stanie się nagłą przeszkodą dla reszty stawki.
Pełne wdrożenie tego rozwiązania nie nastąpi natychmiast. FIA planuje testy i modyfikacje w Miami oraz Kanadzie, więc system bezpieczeństwa będzie dochodził do gotowości etapami.
Polityka zespołów ogranicza skalę zmian
FIA działa w bardzo wrażliwym obszarze, bo zarządzanie energią łączy się z decyzjami konstrukcyjnymi producentów jednostek napędowych. Właśnie dlatego większe zmiany w trakcie sezonu są trudne, a zespoły wolą precyzyjne cięcie skalpelem niż uderzenie regulaminowym młotem.
Pakiet przed Miami GP nie likwiduje wszystkich kontrowersji wokół przepisów F1 na rok 2026. Ma jednak złagodzić najważniejsze obawy: zbyt duże różnice prędkości, starty z problemami i kwalifikacje zbyt mocno zależne od zarządzania energią.
Dla kibiców najważniejsza konsekwencja jest prosta. Formuła 1 nie wyrzuca nowych przepisów do kosza, tylko próbuje je oswoić, zanim zaczną produkować więcej nerwów kosztem samego ścigania.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Antonelli prowadzi w F1, a Mercedes już pilnuje, żeby nie odleciał

„Lepiej zabić niż zranić” w Chinach. Czy naprawdę dobijano ofiary wypadków drogowych?

Europa jednak nie rzuciła się na elektryki po wzroście cen paliw? Rejestracje zaburzają obraz rynku

Engel zaczyna sezon DTM od pole position. Mercedes, McLaren i Porsche odjechały reszcie



