⏱️ 3 min.

FIA nie chce być zakładnikiem producentów. F1 już myśli o kolejnych silnikach

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

28-04-2026 14:04
Cadillac wjeżdża do F1 „na czarno”: tajne barwy na Barcelonę i wielka premiera 8 lutego

FIA i Formula 1 coraz głośniej mówią o tym, że przyszłe przepisy silnikowe nie mogą zależeć wyłącznie od strategii koncernów samochodowych. Nikolas Tombazis wskazuje na potrzebę obniżenia kosztów, większej odporności sportu na zmiany rynkowe i szybkiego rozpoczęcia rozmów o regulacjach planowanych po erze przepisów 2026.

Przepisy 2026 stały się punktem zapalnym

Nowa formuła techniczna F1 opiera się na znacznie większym udziale energii elektrycznej w pracy jednostki napędowej. Kluczowym założeniem jest niemal równy podział między mocą części spalinowej i elektrycznej, co wymusiło wiele kompromisów przy odzyskiwaniu oraz wykorzystywaniu energii. To właśnie ten kierunek od miesięcy wywołuje dyskusję w padoku. Problemem nie jest sama elektryfikacja, lecz to, czy proporcje przyjęte kilka lat temu nadal odpowiadają realiom rynku motoryzacyjnego.

FIA widzi zmianę nastrojów w motoryzacji

Nikolas Tombazis, dyrektor FIA do spraw wyścigów, przyznał, że podczas ustalania obecnych regulacji producenci mocno akcentowali pełną elektryfikację. W tamtym momencie wiele firm deklarowało odchodzenie od nowych silników spalinowych. Taki scenariusz nie ziścił się w zakładanym tempie. Popyt na samochody elektryczne napotkał opór na wielu rynkach, a paliwa zrównoważone dały silnikowi spalinowemu nowe argumenty w debacie o przyszłości.

„Nie możemy być zakładnikami firm samochodowych”

Tombazis opisał kierunek, który FIA chce przyjąć przy kolejnych decyzjach regulaminowych:

Musimy chronić sport przed globalną sytuacją makroekonomiczną, co oznacza, że nie możemy być zakładnikami firm samochodowych decydujących, czy chcą być częścią naszego sportu, czy nie.

FIA nadal chce obecności producentów w Formule 1. Jednocześnie nie chce sytuacji, w której odejście lub zmiana strategii jednego z koncernów osłabia cały system przepisów.

Tańsze silniki mogą zmienić układ sił

Obniżenie kosztów rozwoju i produkcji jednostek napędowych ma być jednym z najważniejszych celów. Tańsza technologia ułatwiłaby producentom uzasadnianie obecności w F1, a przy okazji mogłaby otworzyć drzwi niezależnym dostawcom. Taki kierunek ograniczyłby też wpływ koncernów na szczegółowe zapisy regulaminu. Dotyczy to między innymi dopuszczalnych materiałów oraz konstrukcyjnych wyborów, które dziś potrafią wynikać nie tylko z potrzeb sportu, ale też z interesów przemysłu.

Rok 2031 jest bliżej, niż się wydaje

Kolejny cykl przepisów technicznych jest obecnie planowany na 2031 rok. To odległa data dla kibica, ale bardzo bliska dla inżynierów, bo opracowanie jednostki napędowej wymaga działania z długim wyprzedzeniem. Tombazis uważa, że rozmowy trzeba rozpocząć bardzo szybko. Brzmi to nietypowo, skoro przepisy 2026 dopiero wchodzą do gry, ale w Formule 1 kalendarz techniczny biegnie szybciej niż kalendarz sezonu.

F1 szuka niezależności, ale nie odcina producentów

Najważniejszy wniosek nie polega na odwróceniu się od elektryfikacji. FIA podkreśla znaczenie nowych technologii, ale chce uniknąć sytuacji, w której przepisy są pisane pod trend, który przed wejściem w życie zdąży się osłabić.

Dla Formuły 1 to lekcja z obecnego cyklu regulacyjnego. Sport chce korzystać z pieniędzy, technologii i prestiżu producentów, lecz nie chce, aby jego przyszłość polegała na decyzjach zarządów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl