Ferrari może przerwać serię Mercedesa. GP Monako sprzyja zupełnie innym autom

Mercedes wygrał wszystkie pięć dotychczasowych wyścigów sezonu, ale przed Grand Prix Monako nie wszyscy widzą go w roli głównego faworyta. Lando Norris i Andrea Stella wskazują na Ferrari, bo uliczny tor w księstwie nagradza wolne zakręty, przyczepność i skuteczne pokonywanie krawężników.
Grand Prix Monako rzadko układa hierarchię tak samo jak szybkie tory. Wąskie ulice, bariery i ograniczone możliwości wyprzedzania sprawiają, że kwalifikacje mają tu wyjątkowo duże znaczenie. Pole position nie gwarantuje zwycięstwa, ale w Monte Carlo potrafi ważyć więcej niż gdziekolwiek indziej w kalendarzu.
Ferrari traci tam, gdzie Monako nie karze najmocniej
Andrea Stella tłumaczył po wyścigu w Montrealu, że dane GPS pokazują mocne strony Ferrari w zakrętach. Szczególnie ważny jest pierwszy sektor kanadyjskiego toru, gdzie liczą się rytm, trakcja i praca samochodu na krawężnikach. To właśnie te cechy mogą być w Monako znacznie cenniejsze niż prędkość na prostej.
Ferrari według szefa McLarena najwięcej czasu oddaje rywalom na prostych. Problem w tym, że w księstwie długich prostych jest niewiele. Tor bardziej przypomina techniczny labirynt niż klasyczną arenę do ścigania, więc słabszy punkt Scuderii może tam boleć mniej niż zwykle.
McLaren też ma powody do optymizmu
Stella nie sprowadza układu sił tylko do Ferrari. McLaren MCL40 również powinien dobrze czuć się w Monako, bo obecnie lepiej radzi sobie w wolnych zakrętach niż w średnich i szybkich partiach toru. Dobra przyczepność oraz stosunkowo krótkie przełożenie mają pomagać przy wyjściach z ciasnych sekcji.
To ważne, bo Monako wymusza częste przyspieszanie z niskich prędkości. Samochód musi szybko reagować, nie może tracić stabilności na nierównościach i powinien dobrze znosić agresywne używanie krawężników. Na takim torze elegancja aerodynamiczna to za mało, choć oczywiście każdy zespół chętnie dopisze ją do folderu.
Nie tylko nawroty. Monako ma też szybsze fragmenty
Uliczny klasyk nie składa się wyłącznie z najwolniejszych zakrętów sezonu. Stella przypomina, że przy kasynie kierowcy jadą około 150 km/h, w Tabac około 180 km/h, a w sekcji basenu przekraczają 200 km/h. To oznacza, że samochód nadal musi działać także w średnim i wyższym zakresie prędkości.

Mimo tego o czasie okrążenia najmocniej decydują bardzo wolne partie. Szczególnie drugi sektor premiuje trakcję, precyzję i pewność kierowcy przy barierach. Ferrari ma więc argumenty do walki o pierwsze pole startowe, a McLaren liczy, że jego pakiet nie zostanie daleko z tyłu.
Mercedes ma serię, ale Monako pisze własne zasady
Początek sezonu należy do Mercedesa. George Russell wygrał rundę w Melbourne, a Kimi Antonelli później sięgnął po cztery zwycięstwa z rzędu. Taki bilans normalnie zamykałby dyskusję o faworycie kolejnego weekendu. Monako jest jednak wyjątkiem, który lubi śmiać się z prostych prognoz.
Tutaj przewaga na szybkich odcinkach nie musi dawać przewagi w sobotę, a sobota może ustawić cały wyścig. Dlatego Ferrari, mimo słabszej prędkości na prostych, może dostać tor skrojony pod swoje najważniejsze atuty.
Norris broni zeszłorocznego wyniku
Lando Norris zna smak zwycięstwa w Monte Carlo, bo triumfował tam dwanaście miesięcy temu. Teraz McLaren chce powtórzyć ten wynik i jednocześnie sięgnąć po swoje 204. zwycięstwo w 999. Grand Prix w królewskiej klasie. To brzmi jak statystyka gotowa do jubileuszowej planszy, ale najpierw trzeba przeżyć kwalifikacje.
Stella widzi Ferrari jako faworyta do pole position, ale nie skreśla własnego zespołu. Monako może więc stać się pierwszym poważnym testem tego, czy dominacja Mercedesa ma charakter bezwzględny, czy tylko dobrze wyglądała na torach o innym profilu.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Ferrari Luce polaryzuje światowe media. Sprawdź, co piszą o wyglądzie tego samochodu

Lancia odkurza historyczną nazwę. Taka jest zupełnie nowa Gamma

Dlaczego Ferrari Luce to współczesny Pontiac Aztek?

To może być najważniejszy model BYD-a w Europie. Dolphin G DM-i ma napęd PHEV i celuje w rewir Skody Fabii



