Hamilton nie składa broni. Ferrari ma gonić Mercedesa

Lewis Hamilton przed Grand Prix Barcelony-Catalunya nie wyklucza jeszcze walki o tytuł w sezonie 2026. Kierowca Ferrari po dwóch drugich miejscach z rzędu awansował na drugą pozycję w klasyfikacji kierowców i mówi wprost: „nigdy nie mów nigdy”.
Ferrari ma postęp, ale problem nie zniknął
Hamilton widzi największą szansę Ferrari nie w prostym pokonaniu Mercedesa osiągami jednostki napędowej, lecz w rozwoju samochodu. Brytyjczyk uważa, że Ferrari może nadrabiać w zakrętach, jeśli utrzyma skuteczny kierunek prac nad dociskiem i sprawnością aerodynamiczną. To ważne, bo sam Hamilton przyznaje, że przewaga Mercedesa na prostych będzie trudna do zneutralizowania. Ferrari musi więc szukać czasu tam, gdzie układ toru pozwala wykorzystać stabilność, przyczepność i efektywność pakietu aerodynamicznego.
Drugie miejsce w mistrzostwach zmienia ton rozmowy
Hamilton przyjechał do Barcelony po bardzo mocnej serii wyników. W Monako zajął drugie miejsce, powtarzając rezultat z Kanady, a łącznie zdobył trzy podia w ostatnich pięciu Grand Prix. Ten kontrast jest szczególnie wyraźny na tle poprzedniego sezonu. Wtedy Hamilton nie stanął na podium w niedzielnym wyścigu ani razu w 24 startach, a sezon miał dla niego charakter budowania fundamentów.
Po tej zmianie Brytyjczyk zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji kierowców. Do lidera, Kimiego Antonellego, traci 66 punktów, a nad George’em Russellem ma dwa punkty przewagi.
Hamilton czuje, że Ferrari zaczęło słuchać
Najmocniejszy sygnał z wypowiedzi Hamiltona nie dotyczy samej wiary w tytuł, lecz poczucia wpływu na projekt. Kierowca podkreśla, że samochód jest efektem kierunku, o który zabiegał już w poprzednim sezonie. Hamilton mówi, że Ferrari zareagowało na jego uwagi i wdrożyło elementy, których oczekiwał. Współpracę z szefem zespołu Fredem Vasseurem ocenia pozytywnie, bo widzi realny postęp w sposobie pracy i rozwoju auta:
Wiedziałem, że w pewnym momencie dojdziemy do tego miejsca. Wiedziałem, że poprzedni rok był rokiem budowy i że jeśli zareagujemy na rzeczy, o które prosiłem, w końcu dotrzemy tam, gdzie zmierzamy. Nadal mamy pracę do wykonania, jeszcze nie jesteśmy tam, gdzie chcemy, ale mam samochód, na który miałem wpływ i pomagałem rozwijać.
Barcelona pokaże, ile w tym realnej szybkości
Grand Prix Barcelony-Catalunya dobrze sprawdza ogólną jakość samochodu, bo wymaga stabilności w zakrętach i skutecznego balansu. Dla Ferrari to tor, na którym kierunek rozwoju może być bardziej czytelny niż na ulicznym Monako. Hamilton nie twierdzi, że Ferrari już jest gotowe do regularnego pokonywania Mercedesa. Mówi raczej o konieczności utrzymania przewagi rozwojowej i bycia o krok przed rywalami w kolejnych poprawkach.
„Nigdy nie mów nigdy” brzmi ostrożnie, ale nie pusto
W kontekście walki o mistrzostwo Hamilton unika prostych deklaracji. Jego przekaz jest ostrożny, ale oparty na konkretnych obszarach: docisku, oporze aerodynamicznym, sprawności auta i tempie rozwoju. Hamilton tak ocenił szanse Ferrari w dalszej części sezonu:
Jeśli chodzi o tytuł, myślę, że nadal możemy przebić innych tym, jak rozwijamy samochód. Nasze auto jest bardzo dobre, pakiet docisku jest naprawdę mocny. Musimy podwoić wysiłki, być zawsze krok przed wszystkimi w rozwoju, żeby szybciej przejeżdżać zakręty i nadrabiać stratę, którą możemy mieć na prostych. Nigdy nie mów nigdy, będziemy dalej naciskać i damy z siebie absolutnie wszystko.
Dla Ferrari to nadal bardziej pościg niż pozycja siły. Ale po serii podiów Hamiltona ten pościg przestał wyglądać jak czysta teoria.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Hadjar może stracić podium z Monako. Reakcja kierowcy Red Bulla zaskakuje spokojem

Ferrari Kubicy daleko w FP3 Le Mans. Za to BMW mocne

Steiner o Verstappenie w Mercedesie: „Toto jest zbyt mądry”

Red Bull liderem silników w F1 2026. Verstappen zaskoczony



