Norris zmienił zdanie po kolizji z Piastrim. Przyznał się do błędu i przeprosił McLarena

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Lando Norris wziął na siebie odpowiedzialność za kolizję z Oscarem Piastrim podczas sprintu Formuły 1 w Singapurze. Jeszcze w sobotę Brytyjczyk bronił swojego manewru, ale po niedzielnym Grand Prix przyznał, że zawiódł McLarena i powinien był postąpić inaczej. Zmiana stanowiska nastąpiła po ostrej reakcji szefa zespołu, Andrei Stelli.

Norris przyznał się do błędu

Po niedzielnym Grand Prix Singapuru Norris nie próbował już usprawiedliwiać swojego zachowania na torze. Mistrz świata przyznał, że nawet jeśli widział możliwość wyprzedzenia zespołowego partnera, nie powinien był podejmować tak dużego ryzyka. Szczególnie że konsekwencje poniósł cały McLaren.

Zapytany o rozmowy wewnątrz zespołu i ich dotychczasowy przebieg, Norris odpowiedział:

Nie, sprawa jest dość prosta. Nie mogę podejmować takich prób jak ta. W ogóle nie powinienem był próbować tego manewru, nawet jeśli była możliwość jego wykonania. Muszę bardziej myśleć o zespole, który reprezentuję, niż o sobie. To był mój błąd i zawiodłem zespół. Przeprosiłem też wszystkich. Jestem im wszystkim winien przeprosiny i następnym razem spiszę się lepiej.

To wyraźna zmiana tonu w porównaniu z sobotnimi wypowiedziami kierowcy. Bezpośrednio po sprincie Norris przekonywał, że miał prawo zaatakować Piastriego, ponieważ dostrzegł wystarczająco dużo miejsca. Nie chciał wówczas jednoznacznie przyznać się do winy.

W rozmowie z Viaplay Brytyjczyk stwierdził:

Była duża luka, więc spróbowałem. Mam do tego prawo.

Wywiad odbił się szerokim echem również ze względu na sposób, w jaki Norris odpowiedział dziennikarzowi. Kierowca zapytał go o nazwę wyścigu, w którym właśnie wzięli udział, oraz o to, co następuje po sprincie. Po usłyszeniu odpowiedzi ironicznie pogratulował rozmówcy, złośliwie podkreślając wyścigowy charakter rywalizacji.

McLaren stracił niemal wszystko

Do kolizji doszło na ostatnim okrążeniu liczącego 20 okrążeń sprintu w Singapurze. Kierowcy McLarena walczyli wówczas o czwarte i piąte miejsce. Norris zaatakował Piastriego po wewnętrznej stronie piątego zakrętu, ale podczas manewru uderzył w prawe tylne koło samochodu Australijczyka.

Kontakt doprowadził do obrócenia obu bolidów MCL40. Piastri nie ukończył rywalizacji, natomiast Norris spadł na ósme miejsce. Zamiast solidnego dorobku punktowego McLaren zakończył sprint z zaledwie jednym punktem, zdobytym przez Brytyjczyka.

Co istotne, sędziowie FIA uznali, że żaden z kierowców nie ponosi dominującej odpowiedzialności za incydent. Nie oznaczało to jednak, że kierownictwo McLarena zamierza potraktować zdarzenie jako zwykły wypadek wyścigowy. Andrea Stella otwarcie skrytykował zachowanie swoich zawodników, określając kolizję jako niedopuszczalną.

Szef zespołu zapowiedział szczegółową analizę incydentu z udziałem obu kierowców. Podkreślał przy tym, że sytuacja jest poważna, ponieważ spowodowała wymierne straty dla McLarena. Wewnętrzne rozmowy miały przede wszystkim zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości.

Wypowiedź Norrisa po niedzielnym wyścigu sugeruje, że przynajmniej z jego strony wnioski zostały już wyciągnięte. Brytyjczyk nie kwestionował wcześniejszej decyzji sędziów, lecz przyznał, że jako zawodnik McLarena powinien był uwzględnić interes całego zespołu.

Czwarte miejsce w GP Singapuru

Niedzielny wyścig przyniósł Norrisowi znacznie lepszy rezultat niż sobotni sprint. Brytyjczyk ukończył Grand Prix Singapuru na czwartej pozycji, choć przebieg rywalizacji pozostawił mu pewien niedosyt.

Przez część wyścigu kierowca McLarena zajmował piąte miejsce. Sytuacja zmieniła się na 39. okrążeniu, gdy podczas wirtualnej neutralizacji Kimi Antonelli zdecydował się na drugi pit stop. Włoch miał wcześniej około ośmiu sekund przewagi nad Norrisem, ale po zmianie opon znalazł się sześć sekund za nim.

Przed Brytyjczykiem jechał wówczas Lewis Hamilton, który miał około 13 sekund przewagi, lecz zmagał się ze zużytymi miękkimi oponami. Norris odrobił stratę do Ferrari w ciągu 11 okrążeń, jednak wyprzedzenie siedmiokrotnego mistrza świata okazało się trudniejsze, niż mógł oczekiwać.

Podczas walki z Hamiltonem Norris stracił również pozycję na rzecz rozpędzonego Antonellego. Ostatecznie zdołał wyprzedzić kierowcę Ferrari i zakończył wyścig na czwartym miejscu, ale do zawodnika Mercedesa stracił na mecie 16 sekund.

Oceniając swój występ, Norris przyznał:

Wynik był tak dobry, jak mogliśmy dzisiaj osiągnąć. Myślę, że mogłem dojść do niego w lepszy sposób i przynajmniej stoczyć dobrą walkę z Kimim.

Brytyjczyk odniósł się także do pojedynku z Hamiltonem, który utrudnił mu obronę przed Antonellim:

Zarówno ja, jak i Lewis chcieliśmy oczywiście sprawdzić, kto później zahamuje przed pierwszym zakrętem. On właściwie w ogóle nie zahamował przed pierwszym zakrętem, przez co ja również wyjechałem poza tor. W takiej sytuacji mogłem lepiej powalczyć z Kimim i mieć szansę na podium.

Norris zaznaczył jednak, że tempo Mercedesa na świeższych oponach prawdopodobnie i tak pozwoliłoby Antonellemu odzyskać pozycję. Dlatego, mimo pewnych zastrzeżeń do własnej jazdy, uznał czwarte miejsce za maksimum możliwości McLarena.

McLaren ma większy problem

Incydent między Norrisem i Piastrim zwrócił uwagę na napięcia, jakie mogą pojawiać się podczas bezpośredniej rywalizacji zespołowych partnerów. Dla McLarena równie niepokojąca jest jednak utrata konkurencyjności w ostatnich wyścigach.

Grand Prix Singapuru było już trzecim kolejnym wyścigiem, w którym żaden z kierowców brytyjskiego zespołu nie stanął na podium. To wyraźna zmiana w porównaniu z letnią częścią sezonu, kiedy Norris odniósł dwa zwycięstwa z rzędu, triumfując na Węgrzech i w Holandii.

Sam kierowca nie ukrywa, że obecna forma samochodu jest daleka od oczekiwań. Zapytany, czy przed kolejnym weekendem wyścigowym w Austin ma więcej powodów do optymizmu, odpowiedział:

Nie, nie bardzo. Samochód nie jest wystarczająco szybki i zbyt trudno się go prowadzi. Jesteśmy daleko w tyle, więc…

McLaren musi zatem rozwiązać dwa różne problemy. Pierwszy dotyczy zasad rywalizacji między Norrisem i Piastrim, które powinny pozwalać obu kierowcom walczyć, ale bez narażania zespołu na straty. Drugi jest czysto sportowy: nawet bez kolizji w sprincie tempo MCL40 podczas singapurskiego weekendu nie wystarczało do skutecznej walki o zwycięstwo.

Przeprosiny Norrisa mogą pomóc zamknąć pierwszy z tych tematów. Z drugim będzie trudniej, bo poprawa atmosfery w garażu nie sprawi automatycznie, że samochód zacznie jeździć szybciej.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl