Leclerc rozbił Ferrari na drugim okrążeniu. Wyjaśnił też starcie z Hamiltonem

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Charles Leclerc nie przejechał nawet dwóch pełnych okrążeń Grand Prix Włoch. Kierowca Ferrari wypadł z toru na Parabolice i uderzył w bariery, wcześniej staczając wyjątkowo zacięty pojedynek z zespołowym partnerem Lewisem Hamiltonem. Po wyścigu Monakijczyk opowiedział o obu zdarzeniach.

Ferrari kontra Ferrari

Leclerc i Hamilton ruszali do Grand Prix Włoch odpowiednio z trzeciego i czwartego pola. Już na początku wyścigu znaleźli się obok siebie, a walka dwóch kierowców Ferrari szybko zrobiła się bardzo ciasna. Hamilton w drugim zakręcie wyjechał na żwir i stracił pozycje, a przez radio zasugerował, że został wypchnięty z toru.

Leclerc przyznał później, że taka sytuacja między kierowcami jednego zespołu nie jest pożądana. Nie był też pewien, czy pomiędzy samochodami doszło do kontaktu.

Leclerc tak opisał pojedynek z Hamiltonem:

Z Lewisem było zdecydowanie zbyt ciasno w pierwszym zakręcie, a niestety w drugim nie wiem, czy doszło między nami do kontaktu, czy nie. Byłem dość mocno po wewnętrznej, na krawężniku, i próbowałem zmieścić się w zakręcie, ale nie pojechałem wystarczająco ciasno. Później widziałem już tylko w lusterkach, co się wydarzyło, a to nigdy nie jest czymś, czego chcesz między dwoma samochodami, szczególnie tego samego zespołu.

Leclerc wypadł z toru

Dla Leclerca był to dopiero początek problemów. Na drugim okrążeniu, podczas przejazdu przez Parabolicę, 28-letni kierowca wypadł z toru i uderzył w bariery. Jego udział w domowym dla Ferrari Grand Prix Włoch zakończył się więc niemal na samym początku.

Monakijczyk wyszedł z wypadku bez obrażeń. Z jego późniejszych słów wynika jednak, że zachowanie samochodu podczas przyspieszania już wcześniej wzbudziło jego niepokój.

Leclerc wyjaśnił okoliczności wypadku następująco:

Jeśli chodzi o sam wypadek, wcisnąłem gaz – na pierwszym okrążeniu zachowanie samochodu wydawało się trochę dziwne, musiałem odpuścić, a następnie ponownie go dodać. Na drugim okrążeniu próbowałem zrobić to samo, ale nie wiem, samochód po prostu zachowywał się trochę dziwnie, więc będziemy musieli się temu przyjrzeć.

Ferrari musi sprawdzić przyczynę problemu

Wypowiedź Leclerca nie daje jeszcze jednoznacznej odpowiedzi, co dokładnie doprowadziło do utraty kontroli nad samochodem. Kierowca zwrócił uwagę na nietypowe zachowanie przy dodawaniu gazu, ale nie wskazał konkretnej usterki ani przyczyny technicznej. Ferrari ma przeanalizować zdarzenie.

Dla włoskiego zespołu był to szczególnie bolesny początek wyścigu na Monzy. Leclerc ruszał z drugiego rzędu i znajdował się przed Hamiltonem, lecz jego szanse na dobry wynik zniknęły już na drugim okrążeniu.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl