⏱️ 3 min.

Hamilton odżył w Ferrari. Leclerc mógł poczuć to najmocniej

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

29-05-2026 20:05
Lewis Hamilton

Lewis Hamilton zaliczył w Kanadzie swój najlepszy wynik jako kierowca Ferrari i zakończył Grand Prix na drugim miejscu. Według Jake’a Humphreya i Roba Smedleya siedmiokrotny mistrz świata odzyskał w Montrealu swobodę, której od dawna u niego brakowało.

Hamilton nie tylko wrócił do walki z przodu stawki, ale też pokonał Charlesa Leclerca w weekendzie, który dla Ferrari miał wyraźnie osobisty podtekst. Brytyjczyk awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji kierowców i traci trzy punkty do Leclerca, który zajmuje trzecią pozycję.

Hamilton znów wyglądał jak Hamilton

Grand Prix Kanady przyniosło Ferrari obraz, na który zespół czekał od początku współpracy z Hamiltonem. Kierowca z numerem 44 pojechał pewnie, wykorzystał tempo samochodu i po raz pierwszy w czerwonych barwach stanął tak wysoko w wyścigu. Jake Humphrey zwrócił uwagę nie tylko na sam rezultat, ale też na zachowanie Hamiltona po zakończeniu rywalizacji. Szczególnie wymowna była scena z Kimim Antonellim, którego Brytyjczyk podniósł z szerokim uśmiechem po wyjściu z samochodu.

Patrzyłem na niego z ogromnym uśmiechem. Podobało mi się to, jak podszedł do Kimiego Antonellego i go podniósł. Lewis wyglądał, jakby miał w sobie swobodę, której dawno u niego nie widziałem.

Leclerc dostał sygnał z drugiego garażu

Najciekawszy nie jest sam fakt, że Hamilton był szybki. Istotniejsze jest to, że swoim tempem pokonał Leclercka, czyli kierowcą, który od lat zna Ferrari od środka. Rob Smedley ocenił, że występ Hamiltona mógł wejść Monakijczykowi do głowy. Brytyjczyk był szybszy od zespołowego kolegi, a Leclerc po weekendzie mówił o jednym z najgorszych występów w swojej karierze w Formule 1.

Lewis zawsze wnosi coś wyjątkowego, a w Montrealu robił to już wielokrotnie. Był szybszy od Charlesa i to weszło Charlesowi do głowy, bo nagle zaczął mówić, że miał najgorszy weekend w karierze w Formule 1.

Smedley dodał, że taka reakcja Leclerca mogłaby wyglądać inaczej, gdyby Hamilton zakończył wyścig kilka miejsc dalej. W tym sensie podium Hamiltona było nie tylko sukcesem punktowym, ale też komunikatem wewnątrz Ferrari.

Ferrari trafiło z przygotowaniem samochodu

Hamilton po wyścigu podkreślił, że zespół dobrze przygotował weekend w Kanadzie. Zmiany w samochodzie przyniosły efekt, a sam kierowca cieszył się walką z przodu i możliwością wyciśnięcia z auta większego potencjału. Brytyjczyk pisał po Grand Prix Kanady, że bardzo dobrze czuł się na torze przez cały weekend. Wskazał też na zmienne warunki w Montrealu, które tradycyjnie potrafią zamienić wyścig w test zimnej głowy, a nie tylko czystego tempa.

Drugie miejsce zmienia ton rozmowy o Hamiltonie

Początek przygody Hamiltona z Ferrari nie był wolny od pytań o tempo, dopasowanie do samochodu i pozycję względem Leclerca. Wynik z Kanady nie zamyka tej dyskusji, ale wyraźnie przesuwa jej akcenty. Drugie miejsce to najlepszy wynik Hamiltona w Ferrari i realny sygnał, że siedmiokrotny mistrz świata nie przyjechał do Maranello tylko po nostalgiczne zdjęcia w czerwonym kombinezonie. Jeśli taki poziom utrzyma w kolejnych rundach, napięcie w garażu Ferrari może stać się jednym z ważniejszych wątków sezonu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl