Max Verstappen zdecydowanie zareagował na falę internetowej nienawiści skierowanej przeciwko Chrisowi Lulhamowi, jego zespołowemu partnerowi z GT World Challenge Europe. Brytyjczyk popełnił błąd, który kosztował ekipę cenną pozycję w wyścigu, ale czterokrotny mistrz świata Formuły 1 nie zamierzał tolerować personalnych ataków. W publicznym oświadczeniu przypomniał, że pomyłki są częścią motorsportu.
Jeden błąd przekreślił szanse zespołu Verstappena
W sobotę 17 października Max Verstappen wystartował w finałowej rundzie GT World Challenge Europe Endurance Cup na portugalskim torze Portimao. Holender reprezentował własną ekipę Verstappen Racing, dzieląc Mercedesa-AMG GT3 z Chrisem Lulhamem i Benem Barnicoatem. Trzygodzinny wyścig był dla niego debiutem w tej serii.
Początek rywalizacji zapowiadał się obiecująco. Barnicoat, który prowadził samochód podczas pierwszej zmiany, skutecznie przebijał się przez stawkę. Po przekazaniu kierownicy Lulhamowi ekipa nadal utrzymywała konkurencyjne tempo, a walka o wysoką lokatę pozostawała realnym scenariuszem.
Sytuacja zmieniła się podczas próby wyprzedzania w ósmym zakręcie. Lulham doprowadził do kontaktu z Mercedesem prowadzonym przez Lucę Stolza, wskutek czego rywal obrócił się na torze wokół własnej osi. Sędziowie uznali Brytyjczyka za winnego kolizji i nałożyli karę przejazdu przez aleję serwisową, czyli drive-through.
Konsekwencje były poważne. Samochód z numerem 3 stracił wypracowaną wcześniej pozycję, a gdy Verstappen przejął kierownicę na ostatnią część wyścigu, znajdował się dopiero na 24. miejscu. Holender miał przed sobą wyjątkowo trudne zadanie, choć tempo Mercedesa pozwalało jeszcze myśleć o odrobieniu części strat.
Verstappen awansował o 15 pozycji
Czterokrotny mistrz świata F1 wykorzystał ostatnie 45 minut rywalizacji do efektownego odrabiania strat. Przebił się z 24. na dziewiątą pozycję, wykonując serię manewrów wyprzedzania. W końcowej fazie wyścigu pokonał między innymi Arthura Leclerca, młodszego brata Charlesa Leclerca z Ferrari.
Dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej oznaczało jednocześnie piątą pozycję w kategorii Pro Cup. Zwycięstwo przypadło załodze Mercedesa-AMG GT3 z numerem 17, którą tworzyli Fabian Schiller, Ralf Aron i Maximilian Götz.
Po zakończeniu rywalizacji Verstappen nie ukrywał, że rezultat mógł być lepszy. W wypowiedzi opublikowanej przez jego oficjalny serwis przyznał, że zespół popełnił również błąd przy ustawieniach samochodu na kwalifikacje, co negatywnie wpłynęło na osiągi. Na wyścig wprowadzono jednak zmiany, dzięki którym Mercedes stał się znacznie bardziej konkurencyjny.
Holender nie próbował też usprawiedliwiać incydentu Lulhama. Uznał karę za zasłużoną, jednocześnie podkreślając, że jego partner wcześniej prezentował bardzo dobre tempo. Mimo straconej szansy na znacznie lepszy rezultat ocenił weekend pozytywnie, zwracając uwagę na doświadczenie zdobyte przez cały zespół.
Po wyścigu rozpoczęły się ataki
Sportowa historia szybko zyskała jednak znacznie mniej przyjemny ciąg dalszy. Chris Lulham stał się celem obraźliwych komentarzy w mediach społecznościowych. Część internautów obwiniała go o zmarnowanie szans Verstappena na znacznie lepszy wynik, a krytyka wykraczała poza ocenę samego manewru.
Reakcja Holendra była jednoznaczna. W niedzielę 18 października opublikował na Instagramie oświadczenie, w którym odniósł się bezpośrednio do zachowania osób atakujących jego partnera:
Uważam również, że muszę zabrać głos w sprawie nienawiści i nękania, z którymi Chris spotkał się po wyścigu. Każdy może mieć własne zdanie na temat tego, co wydarzyło się na torze, ale takie osobiste ataki są niedopuszczalne. Chris zaliczył naprawdę mocną zmianę, a błędy mogą się zdarzyć. Na tego rodzaju nadużycia nie ma miejsca ani w naszym sporcie, ani nigdzie indziej.
Wypowiedź wyraźnie rozdziela dwie kwestie: odpowiedzialność zawodnika za incydent na torze oraz sposób, w jaki kibice reagują na jego pomyłkę. Verstappen nie podważał decyzji sędziów i nie kwestionował błędu Lulhama. Sprzeciwił się natomiast traktowaniu sportowej porażki jako pretekstu do personalnych ataków.
Nie tylko Verstappen wsparł Lulhama
Po stronie brytyjskiego kierowcy stanął również Ben Barnicoat. W mediach społecznościowych pochwalił wysiłek obu partnerów i podziękował im za wspólny występ. Był to istotny gest, ponieważ to właśnie cała trójka ponosiła sportowe konsekwencje kary.
Historia Lulhama jest przy tym szczególna. Brytyjczyk rozwijał karierę poprzez simracing, a współpraca z Verstappenem rozpoczęła się jeszcze w świecie wirtualnych wyścigów. Jego przejście do rzeczywistego motorsportu pokazuje, jak coraz mocniej przenikają się oba środowiska.
Sam Verstappen od dawna angażuje się w rozwój kierowców i działalność własnego zespołu wyścigowego. Występ w Portimao był kolejną okazją do połączenia obowiązków zawodnika Formuły 1 z rywalizacją w samochodach GT3.
Warto również zauważyć, że wyścigi długodystansowe wymagają współpracy kilku kierowców, a końcowy rezultat zależy nie tylko od indywidualnego tempa. Nawet świetna jazda jednego zawodnika nie zawsze wystarcza, by odrobić konsekwencje wcześniejszego incydentu. W Portimao Verstappen zdołał odzyskać 15 pozycji, lecz nie mógł całkowicie zniwelować strat.
Wyraźny sygnał przed powrotem do F1
Interwencja Verstappena ma znaczenie także ze względu na jego rozpoznawalność. Jako jeden z najpopularniejszych kierowców współczesnego motorsportu dysponuje ogromnymi zasięgami, a jego publiczna obrona partnera nadała sprawie dodatkowy rozgłos.
Co istotne, Holender nie próbował przerzucać odpowiedzialności na rywali, sędziów czy okoliczności wyścigu. Przyznał, że kara była uzasadniona, ale jednocześnie uznał za konieczne obronić kierowcę przed nękaniem. To stanowisko nie wymaga usprawiedliwiania błędu, lecz przypomina o granicy między sportową krytyką a obrażaniem zawodników.
Teraz Verstappen wraca do obowiązków w Formule 1. Kolejnym przystankiem będzie Grand Prix Stanów Zjednoczonych na torze Circuit of the Americas w Austin. Weekend w Portugalii zakończył się dla niego dziewiątym miejscem, ale to reakcja na zachowanie części internautów stała się jednym z najgłośniejszych tematów po wyścigu.






