Mercedes mógł wygrać. Problemem walka Russella z Antonellim

Mercedes po raz pierwszy w sezonie 2026 przegrał niedzielny wyścig F1, a Toto Wolff uważa, że zespół mógł sam oddać część przewagi. Kluczowy okazał się pojedynek George’a Russella z Kimim Antonellim, który pozwolił Lewisowi Hamiltonowi zbliżyć się przed wirtualną neutralizacją.
Hamilton wykorzystał moment
Ferrari rozegrało końcówkę Grand Prix Barcelony dzięki korzystnemu momentowi wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Neutralizacja pojawiła się po zatrzymaniu Astona Martina Fernando Alonso, a Lewis Hamilton mógł wykonać ostatni pit stop bez utraty prowadzenia.
Przed tym momentem Russell jechał na świeżych oponach i zmniejszał stratę do Hamiltona. Mercedes liczył, że po kolejnym postoju Ferrari Brytyjczyk wróci na tor za oboma samochodami niemieckiego zespołu. Taki scenariusz został jednak przykryty przez VSC.
Wolff: fair play w zespole mogło kosztować zwycięstwo
Największe wątpliwości Mercedesa dotyczą środkowej części wyścigu. Antonelli dogonił prowadzącego Russella, a kierowcy przez kilka okrążeń walczyli ze sobą o pozycję. Russell obronił się przed kilkoma atakami zespołowego partnera, ale w tym czasie Hamilton odrabiał stratę. Toto Wolff powiedział po wyścigu, że Mercedes próbował zachować wewnętrzną rywalizację, lecz taki wybór mógł mieć realną cenę.
Szef zespołu mówił o konieczności rozmowy z kierowcami, gdy stawką jest zwycięstwo z rywalem jadącym inną strategią. Toto Wolff ocenił sytuację w rozmowie ze Sky:
Próbowaliśmy ścigać się fair w ramach zespołu. Ale być może kosztowało nas to zwycięstwo. To coś, co musimy omówić z kierowcami. Jak mamy to rozgrywać, kiedy walczymy z kimś innym o wygraną? Oni ścigali się ze sobą dość ostro przed postojem George’a. Myślę, że straciliśmy do Lewisa około czterech, pięciu albo sześciu sekund. Zostawiliśmy ten czas na torze i musimy porozmawiać o tym na przyszłość.
To nie mają być stałe polecenia zespołowe
Wolff nie przedstawił sprawy jako zapowiedzi pełnej kontroli nad kolejnością kierowców. Chodzi raczej o sytuacje, w których Mercedes walczy o zwycięstwo z innym zespołem, a wewnętrzny pojedynek zwiększa ryzyko przegrania całego wyścigu. Szef Mercedesa podkreślił, że zespół nie ingerował w walkę Russella i Antonellego, bo taka była jego dotychczasowa filozofia. Dodał jednak, że przy różnicy tempa i odmiennej strategii rywala trzeba rozważyć inne zarządzanie wyścigiem. Według Wolffa rozmowa ma być transparentna i podporządkowana interesowi zespołu.
Liczby pokazują, skąd wzięła się frustracja Mercedesa
W sześciu okrążeniach, gdy Russell i Antonelli jechali najbliżej siebie na czele stawki, Hamilton zmniejszył stratę do Mercedesa z 18 sekund do 7,6 s. Brytyjczyk z Ferrari miał wtedy opony młodsze o 15 okrążeń od ogumienia Russella, więc sama walka Mercedesów nie tłumaczy całej różnicy tempa.
Russell przed neutralizacją zredukował przewagę Hamiltona do 16 s. Ferrari straciło 13 s podczas postoju z prowadzenia, lecz VSC pozwolił Hamiltonowi zachować pozycję. Właśnie dlatego w Mercedesie temat zarządzania wewnętrzną walką wrócił natychmiast po wyścigu.
Russell tonuje ocenę strat
George Russell nie zgodził się z ostrzejszą interpretacją strat wynikających z pojedynku z Antonellim. Brytyjczyk przyznał, że Mercedes coś stracił, ale jego zdaniem Hamilton i tak miał duże szanse wrócić przed rywalami dzięki neutralizacji. George Russell tak odniósł się do przebiegu wyścigu:
To kosztowało nas trochę czasu, ale szczerze mówiąc, myślę, że przy VSC Lewis i tak był skazany na wyjazd przed nami. Prawdopodobnie straciliśmy sekundę, ale on miał naprawdę świetne tempo. To było imponujące. Nawet w pierwszym stincie spodziewałem się, że Kimi spróbuje zaatakować Lewisa, patrzyłem na ekrany i Lewis wyglądał, jakby miał wszystko pod kontrolą.
Antonelli był szybki, ale nie dojechał do mety
Antonelli w końcowej fazie wyścigu wyprzedził Russella na torze i odebrał mu drugie miejsce. Ten rezultat nie utrzymał się do mety, bo Włoch zatrzymał się i wycofał z rywalizacji z powodu awarii. Russell odzyskał więc pozycję, ale Mercedes nie miał już szans na zwycięstwo. Barcelona zostawiła Mercedesowi niewygodne pytanie o kwestię ingerencji w wyścig, gdy rywale stanowią realne zagrożenie.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Mercedes-AMG chce dogonić BMW M. W planie 27 aut, nowe V8 i elektryczna ofensywa

Sainz wprost o Williamsie: „Musi wrócić do deski kreślarskiej”

Red Bull ma problem ze startami. Hadjar: „Nie jestem maszyną”

Norris ostrzega: Ferrari dominowałoby z mocniejszym silnikiem



