Norris ostrzega: Ferrari dominowałoby z mocniejszym silnikiem

Lando Norris uważa, że Ferrari ma obecnie najlepsze właściwości w zakrętach w stawce Formuły 1, ale traci przez słabszy silnik. Kierowca McLarena po Grand Prix Barcelony przyznał, że gdyby Scuderia poprawiła jednostkę napędową, mogłaby zdominować rywali. Dla McLarena to bolesny sygnał, bo po początku sezonu różnica do Ferrari i Mercedesa wyraźnie urosła.
McLaren widzi problem tam, gdzie Ferrari ma rezerwę
McLaren zakończył Grand Prix Barcelony za Ferrari i Mercedesem, a Norris mimo trzeciego miejsca nie próbował pudrować sytuacji. Jego wynik był korzystniejszy przez późniejsze odpadnięcie Kimiego Antonellego oraz uderzenie w bandę Charlesa Leclerca w Q3, więc samo podium nie oddaje pełnej skali problemu.
Oscar Piastri dojechał piąty, ale stracił 35 sekund do podium i 59 sekund do Lewisa Hamiltona. To różnica, której McLaren nie widział wcześniej w sezonie w takiej formie, zwłaszcza że przez pierwszą część roku zespół z Woking i Ferrari jechały bardzo blisko siebie.
Ferrari skręca najlepiej, ale silnik blokuje pełny atak
Norris wskazał, że Ferrari punktem odniesienia dla stawki pod względem szybkości w zakrętach. Według niego rywale mają szczęście, że Scuderia nie dysponuje obecnie mocniejszą jednostką napędową, bo wtedy układ sił mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Kierowca McLarena powiedział Sky Sports:
Mamy szczęście, że Ferrari nie ma teraz lepszego silnika. Gdyby miało lepszy silnik, dominowałoby. W kwestii osiągów w zakrętach jest obecnie klasą samą w sobie, a my nawet nie jesteśmy blisko. Jeśli poprawią się po stronie silnika, zawstydzą wszystkich.
Według wyników ADUO Red Bull jest niespodziewanym punktem odniesienia pod względem silnika, Mercedes traci do niego 2–4%, a Ferrari ponad 4%. Ten deficyt oznacza dla Scuderii dwa tokeny rozwojowe, które w realiach przepisów F1 2026 mogą stać się bardzo cenną kartą.
Hamilton przerwał serię Mercedesa
Mercedes wygrał pierwsze sześć Grand Prix sezonu 2026 za sprawą George’a Russella i Kimiego Antonellego. Serię przerwał dopiero Lewis Hamilton, który zwyciężył dla Ferrari w Barcelonie po wcześniejszych dwóch drugich miejscach z rzędu.
Ferrari przywiozło do Barcelony mocno zmodyfikowany pakiet aerodynamiczny, a reakcje rywali sugerują, że aktualizacje zadziałały. Wielu obserwatorów uznaje teraz, że Ferrari ma najmocniejsze podwozie w stawce, choć nadal nie domyka całego pakietu przez osiągi silnika.
Piastri wskazuje na docisk i zużycie opon
Piastri zwrócił uwagę, że Ferrari w ostatnich weekendach zrobiło krok do przodu. W Barcelonie szczególnie pomogły warunki z niską przyczepnością i delikatnymi oponami, bo samochód Scuderii ma dużo docisku. Australijczyk zauważył, że duży docisk Ferrari może wiązać się także z większym oporem aerodynamicznym. W wyścigu, w którym trzeba chronić opony, taka charakterystyka działa jednak na korzyść zespołu z Maranello. Dla McLarena to niezbyt przyjemna diagnoza, bo rywal wygląda mocno w tempie wyścigowym.
McLaren musi gonić dwóch rywali naraz
Po Grand Prix Barcelony McLaren zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Zespół traci 121 punktów do Mercedesa i 49 punktów do Ferrari, a nad czwartym Red Bullem ma 52 punkty przewagi. Norris podkreślił, że McLaren pracuje intensywnie, ale potrzebuje przyspieszyć rozwój. W obecnym układzie nie chodzi już tylko o pojedyncze podium, lecz o utrzymanie realnego kontaktu z dwoma zespołami, które zaczęły uciekać na czele.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Mercedes-AMG chce dogonić BMW M. W planie 27 aut, nowe V8 i elektryczna ofensywa

Sainz wprost o Williamsie: „Musi wrócić do deski kreślarskiej”

Red Bull ma problem ze startami. Hadjar: „Nie jestem maszyną”

Audi A6 Allroad wraca do gamy. Po raz pierwszy z poszerzonym nadwoziem i jako hybryda plug-in



