⏱️ 4 min.

Ferrari z asem w rękawie? Piątek pokazał problem rywali

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

13-06-2026 08:06
F1 Barcelona GP
fot. kadr z YouTube'a / FORMULA 1

Grand Prix Hiszpanii może zamienić się w wyścig zarządzania oponami, a piątkowe długie przejazdy dały Ferrari zaskakująco mocny punkt wyjścia. Charles Leclerc wyglądał najlepiej w symulacjach tempa wyścigowego, podczas gdy McLaren, Red Bull i część kierowców Mercedesa zmagała się z dużą degradacją. W Barcelonie szybkość na jednym okrążeniu może mieć mniejsze znaczenie niż to, kto najpóźniej „ugotuje” tylne opony.

Opony już rozdają karty

Pirelli przywiozło do Barcelony bardziej miękki zestaw mieszanek niż zwykle, czyli C2, C3 i C4. Różnice osiągów między nimi w trybie kwalifikacyjnym okazały się jednak mniejsze, niż można było oczekiwać, a przejście z pośredniej mieszanki na miękką nie dało wyraźnego skoku tempa. Największym problemem stała się degradacja.

W niektórych przypadkach kierowcy tracili nawet pięć sekund w ciągu dziesięciu okrążeń (0,5 s na okrążenie), również na mieszance C3, która pełni w ten weekend rolę ogumienia pośredniego. To otwiera drogę do wyścigu, w którym klasyczny plan może szybko trafić do kosza. Dyrektor Pirelli Motorsport Dario Marrafuschi opisał sytuację jako scenariusz zgodny z celem dostawcy opon, ale jednocześnie trudny dla kierowców:

Chcieliśmy zachęcić do większej liczby pit stopów, przynajmniej do więcej niż jednego. Spodziewaliśmy się dwóch postojów, ale w tych warunkach degradacja opon staje się bardzo duża. Tylne opony mocno się przegrzewają, co bardzo utrudnia życie kierowcom. W niedzielę prawdopodobnie potrzebne będą co najmniej dwa pit stopy, a wszystko ponad to będzie zależeć od warunków.

Ferrari korzysta tam, gdzie zwykle miało kłopot

Ferrari przywiozło do Hiszpanii osiem poprawek do SF-26. Ważniejszy od samej liczby zmian może być jednak charakter samochodu, który tradycyjnie miał trudności z szybkim dogrzewaniem opon, ale w Barcelonie może dzięki temu wolniej je zużywać. Charles Leclerc zakończył piątkowe analizy długich przejazdów na czele.

Po uwzględnieniu długości przejazdów i zastosowanych mieszanek był o 0,16 s na okrążeniu szybszy od Kimiego Antonellego z Mercedesa. To niewielka różnica, ale w wyścigu opartym na degradacji może znaczyć więcej niż efektowny czas w kwalifikacjach. Lewis Hamilton nie potwierdził tempa zespołowego kolegi. Brytyjczyk miał stratę 0,83 s na okrążeniu w długich przejazdach, a George Russell stracił 1,4 s. Ferrari dostało więc obiecujący sygnał, ale nie taki, który pozwala ogłosić rozłożenie czerwonego dywanu przed garażem Scuderii.

McLaren i Mercedes są szybkie, ale nie bez zastrzeżeń

McLaren wyglądał mocniej na pojedynczym okrążeniu niż w symulacji wyścigu. Średnio w długich przejazdach tracił 0,39 s na okrążeniu i również walczył z bardzo mocnym zużyciem ogumienia. Mercedes także pokazał konkurencyjność w szybkich próbach. Tempo wyścigowe rozjechało się jednak między kierowcami, bo Antonelli był blisko Leclerca, a Russell miał znacznie większe problemy.

Właśnie dlatego po piątku trudno wskazać jednego faworyta, mimo że Ferrari ma najbardziej intrygujący argument. Barcelona-Catalunya w ostatnich latach nie uchodziła za tor szczególnie przyjazny Ferrari. Mocniej wyglądały tam zwykle Mercedes i McLaren. Tym razem charakter weekendu może przesunąć akcent z czystej przyczepności na odporność opon, a to zmienia układ sił.

Red Bull szybki w jednym sektorze, słabszy w zakrętach

Red Bull pozostaje trudny do jednoznacznej oceny. Max Verstappen był dopiero szósty w symulacjach kwalifikacyjnych, a tempo długich przejazdów zespołu dawało średnią stratę 0,45 s na okrążeniu. RB26 dobrze radził sobie w szybkim pierwszym sektorze. Straty pojawiały się jednak w zakrętach, podczas gdy Ferrari zyskiwało szczególnie w drugim sektorze, mimo słabszej prędkości na prostych.

Mercedes i McLaren wyglądały bardziej równo na całej długości toru. Taki rozkład mocnych i słabych stron może mieć znaczenie strategiczne. Samochód szybki na prostych może łatwiej atakować, ale auto lepiej obchodzące się z oponami może dłużej utrzymać tempo. W Barcelonie to może być różnica między taktyką a desperacją.

Audi i Racing Bulls mieszają w środku stawki

W środku pola dobrze zaprezentowały się Racing Bulls i Audi. Arvid Lindblad zakończył drugi trening na siódmym miejscu, a Gabriel Bortoleto był ósmy w samochodzie Audi. Obie ekipy kontynuowały dobrą formę pokazaną w Monako. Najmocniejszy długi przejazd wśród kierowców środka stawki zanotował Nico Hulkenberg. Jego średnia strata wyniosła 1,02 s na okrążeniu, co dało Audi wyraźną przewagę nad kolejnym rywalem z tej grupy.

Oliver Bearman w Haasie tracił już niemal dwie sekundy na okrążeniu. Williams miał znacznie trudniejszy dzień. Zespół nie zdobył punktów w Barcelonie od dziesięciu lat, a piątkowe tempo nie sugerowało łatwego przełamania tej serii. Średnia strata Williamsa w długich przejazdach wyniosła 2,75 s, gorzej wypadły tylko Cadillac i Aston Martin.

Faworyta nie ma, ale Ferrari ma argument

Piątek nie rozstrzyga kolejności na resztę weekendu. Zespoły mają jeszcze czas na analizę danych i zmianę ustawień pod wysoką degradację, więc układ sił może się przesunąć przed kwalifikacjami i wyścigiem. Najważniejszy wniosek jest jednak prosty: Ferrari pokazało tempo, które nie wygląda jak przypadkowy błysk.

Jeśli warunki utrzymają wysoki poziom zużycia opon, Leclerc może dostać w Barcelonie przewagę, której na tym torze mało kto się spodziewał. A w Formule 1 niespodziewany atut może być cenniejszy niż kolejna prezentacja o „pełnym potencjale pakietu”.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl