Bearman celuje w Ferrari, ale na razie ma ważniejszy problem

Ollie Bearman nie ukrywa, że jazda dla Ferrari pozostaje jego długoterminowym celem. Brytyjczyk jednocześnie studzi emocje po przedłużeniu kontraktu Charlesa Leclerca i podkreśla, że teraz jego praca dotyczy Haasa, formy samochodu oraz kwalifikacji w Monako.
Ferrari zostaje marzeniem, nie tematem na dziś
Bearman odniósł się do nowej, wieloletniej umowy Charlesa Leclerca z Ferrari przed Grand Prix Monako. Kierowca Haasa przyznał, że widzi Monakijczyka w czerwonym kombinezonie i uznał ogłoszenie kontraktu przed domowym wyścigiem Leclerca za naturalny moment. Dla Bearmana Ferrari nie jest abstrakcją z plakatu nad łóżkiem.
Brytyjczyk należy do Ferrari Driver Academy od 2022 roku, a w Formule 1 zadebiutował właśnie w barwach Scuderii podczas Grand Prix Arabii Saudyjskiej 2024, zastępując chorego Carlosa Sainza. Tamten występ zakończył się siódmym miejscem i punktami, więc trudno się dziwić, że temat Ferrari wraca przy każdej rozmowie o jego przyszłości. Bearman jasno powiedział, że dołączenie do Ferrari jest jego celem, ale równocześnie odciął tę ambicję od bieżącej sytuacji kontraktowej Leclerca.
Leclerc podpisał, Bearman nie dostał telefonu
Brytyjczyk zaznaczył, że Ferrari nie kontaktowało się z nim przed ogłoszeniem przedłużenia umowy Leclerca. Według Bearmana był to temat samego Leclerca, a jego własna sytuacja pozostaje bez zmian. Kierowca Haasa mówi o kontynuowaniu nauki i pracy w obecnym zespole. To istotne, bo jego nazwisko coraz częściej pojawia się w kontekście przyszłej sukcesji w Ferrari, a szef Haasa – Ayao Komatsu – wcześniej przyznał, że nie ma sensu martwić się potencjalną utratą młodego kierowcy na rzecz Scuderii.
Bearman jest obecnie w drugim sezonie startów dla Haasa. Jego dobry początek kampanii sprawia, że pytania o większy zespół są nieuniknione, ale w Monako ważniejsze będzie znalezienie właściwego okna pracy samochodu.
Haas po Kanadzie ma odpowiedzi do odrobienia
Ostatni weekend w Kanadzie nie był dla Haasa prosty. Bearman zdobył tam ostatni dostępny punkt za dziesiąte miejsce, ale po wyścigu sam przyznał, że nie był pewien, czy zespół zasłużył na punkty na podstawie samego tempa. Haas przywiózł do Kanady poprawki i Bearman mówił, że zespół zobaczył oczekiwany krok naprzód.
Problem polegał na tym, że charakterystyka samochodu stała się trudniejsza, przez co ekipa potrzebowała większej liczby okrążeń, aby lepiej zrozumieć nowe ustawienia. Tydzień przerwy przed Monako dał zespołowi czas na analizę. Bearman liczy, że Haas lepiej określi, w jakich warunkach auto działa najskuteczniej i jak ustawić je w odpowiednim zakresie pracy.
Monako może ukryć słabość Haasa
Bearman wskazał, że jednym z największych problemów Haasa była prędkość na prostych. W Monako ta słabość nie powinna boleć tak mocno, bo tor premiuje precyzję, zaufanie do auta i tempo w wolniejszych partiach bardziej niż prędkość maksymalną. To nie oznacza łatwego weekendu.
Monako od lat jest miejscem, w którym kwalifikacje mają wyjątkowe znaczenie, bo wyprzedzanie w wyścigu bywa trudne nawet wtedy, gdy kierowca z tyłu ma zdecydowanie więcej tempa i nie mniej powodów do frustracji. Bearman mówi wprost, że zespół skupi się na sobocie. Dobra pozycja startowa może być dla Haasa ważniejsza niż rozbudowane kalkulacje wyścigowe, bo na ulicach Monte Carlo strategia często zaczyna się od jednego pytania: gdzie udało się zakwalifikować?
Ambicja Ferrari i codzienność Haasa idą razem
Najciekawsze w wypowiedziach Bearmana jest to, że nie próbuje udawać kierowcy bez wielkich ambicji. Ferrari pozostaje dla niego celem, ale obecna droga prowadzi przez Haasa, punkty zdobywane w trudnych weekendach i dalszą naukę prowadzenia samochodu, który nie zawsze daje kierowcy komfort.
Właśnie dlatego Monako może być dla niego ważnym testem. Jeśli Haas rzeczywiście mniej straci przez brak prędkości na prostych, Bearman dostanie szansę, by pokazać tempo w warunkach, w których kierowca ma większy udział w końcowym wyniku. Ferrari może kiedyś wrócić jako realna oferta, ale dziś Bearman musi wygrać mniejszą bitwę. Chodzi o sobotę w Monako, właściwe ustawienie Haasa i udowodnienie, że punkty z Kanady nie były tylko miłym prezentem od okoliczności.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

GP Monako F1 2026: godziny, transmisja, gdzie oglądać

Takiego Audi jeszcze nie było. Ma 1001 KM, geny Lamborghini i zastępuję R8

Antonelli z dystansem do presji Russella. „Jak mogę stracić coś, czego nie mam?”

GAC zrewolucjonizuje sprzedaż aut? Niecodzienny pomysł Chińczyków



