Robert Kubica rusza dziś do finału WEC na Monzy. Ferrari ma szansę na zwycięstwo, Toyota walczy o tytuł

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Robert Kubica wystartuje dziś, 8 listopada, w ostatnim wyścigu sezonu FIA WEC 2026. Sześciogodzinna rywalizacja na Monzy rozpocznie się o 11:00 czasu polskiego, a Ferrari 499P z numerem 83 ruszy z ósmego pola. W finale rozstrzygną się trzy mistrzowskie tytuły, a polscy kibice będą mogli śledzić wyścig w dwóch stacjach telewizyjnych i internecie.

Start i transmisja

Wyścig 6 Hours of Monza rozpocznie się w niedzielę o godzinie 11:00 czasu polskiego. Kierowcy będą rywalizować przez sześć godzin, dlatego zakończenie zawodów zaplanowano na 17:00. To ósma i ostatnia runda tegorocznych Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA WEC.

Transmisję przeprowadzą Eurosport 1 oraz Polsat Sport 3. Relacje rozpoczną się jeszcze przed startem, a alternatywą dla telewizji będzie oficjalna, płatna platforma FIAWEC+.

Harmonogram WEC Monza 2026:

  • 10:30 – początek transmisji w Eurosporcie 1.
  • 10:45 – początek transmisji w Polsacie Sport 3.
  • 11:00 – start wyścigu 6 Hours of Monza.
  • 17:00 – planowane zakończenie rywalizacji.

FIAWEC+ umożliwia oglądanie całego wyścigu, a także korzystanie z kamer pokładowych, pomiaru czasu i powtórek. W przypadku Eurosportu i Polsatu warto sprawdzić aktualną ramówkę, ponieważ sześciogodzinna transmisja może zostać podzielona na kilka części.

Kubica ruszy z ósmego pola

Robert Kubica będzie reprezentował zespół AF Corse w Ferrari 499P z numerem 83. Samochód dzieli z Yifeiem Ye oraz Philem Hansonem. Załoga wywalczyła ósme miejsce startowe w kategorii Hypercar, a jej strata do najszybszego samochodu wyniosła nieco ponad pół sekundy.

W sobotniej sesji Hyperpole Kubica uzyskał czas 1:33,922. Pole position zdobył Antonio Fuoco w fabrycznym Ferrari numer 50, pokonując okrążenie w 1:33,364. Różnica między oboma kierowcami wyniosła dokładnie 0,558 sekundy.

Drugie miejsce zajął Mathieu Jaminet w Genesisie GMR-001, który stracił do Fuoco zaledwie 0,096 sekundy. Trzeci był Earl Bamber w Cadillacu, natomiast czwarte pole wywalczył Antonio Giovinazzi w drugim fabrycznym Ferrari 499P.

Wszystkie trzy samochody Ferrari znalazły się w pierwszej ósemce kwalifikacji. To korzystny punkt wyjścia dla włoskiego producenta, choć niewielkie różnice czasowe w czołówce zapowiadają wyrównaną rywalizację.

Ferrari pokazało tempo

Kubica zwrócił na siebie uwagę już podczas piątkowego treningu. Polak uzyskał najlepszy czas sesji, wyprzedzając najbliższego rywala o około 0,7 sekundy. Tak duża przewaga mogła sugerować, że Ferrari numer 83 będzie jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa.

Wyniki treningów wymagały jednak ostrożnej interpretacji. Warunki na torze stopniowo się poprawiały, a zespoły realizowały różne programy przygotowań. Sobotnie kwalifikacje pokazały znacznie mniejsze różnice między najszybszymi prototypami.

Ferrari 499P

fot. Ferrari

W sześciogodzinnym wyścigu o końcowym wyniku nie zdecyduje wyłącznie tempo pojedynczego okrążenia. Istotne będą również strategia postojów, zużycie opon, zarządzanie ruchem na torze i niezawodność. Dla załogi Kubicy ósma pozycja startowa nie przekreśla więc możliwości walki o podium.

Toyota walczy o mistrzostwo

Największa stawka niedzielnego finału dotyczy klasyfikacji kierowców Hypercar. O mistrzostwo świata walczą dwie załogi Toyoty, które przed ostatnią rundą dzieli 17 punktów.

Liderami są Sébastien Buemi, Brendon Hartley i Ryō Hirakawa z Toyoty numer 8. Zgromadzili dotychczas 114 punktów. Drugie miejsce zajmują Mike Conway, Kamui Kobayashi i Nyck de Vries, którzy w Toyocie numer 7 zdobyli 97 punktów.

Japoński producent zapewnił już sobie mistrzostwo świata producentów, ale rywalizacja jego kierowców pozostaje otwarta. Co istotne, żadna z dwóch Toyot nie awansowała do decydującej części kwalifikacji.

Samochód numer 8 rozpocznie wyścig dopiero z 15. pola, a Toyota numer 7 ustawi się bezpośrednio za nim, na 16. pozycji. Oznacza to, że obie załogi będą musiały odrabiać straty, jednocześnie pilnując sytuacji punktowej w walce o mistrzostwo.

Załoga numer 8 ma wyraźną przewagę w klasyfikacji generalnej, ale sam układ startowy nie pozwala przesądzić wyniku. Sześciogodzinny dystans stwarza wiele możliwości zmiany kolejności, zwłaszcza jeśli przebieg rywalizacji wymusi odmienne strategie.

Trzy tytuły do rozstrzygnięcia

Mistrzostwo kierowców Hypercar nie jest jedynym trofeum, którego losy rozstrzygną się na Monzy. W kategorii LMGT3 nadal trwa walka zarówno o tytuł kierowców, jak i zespołów.

Łącznie podczas finałowej rundy zostaną więc wyłonieni zdobywcy trzech mistrzowskich tytułów. To dodatkowa stawka wyścigu, w którym poszczególne załogi będą musiały pogodzić walkę o jak najlepszy wynik z kalkulacją punktową.

Monza powróciła do kalendarza FIA WEC po trzech latach nieobecności, przejmując od Bahrajnu rolę gospodarza finału sezonu. Włoski obiekt ma 5,793 km długości, a jego charakterystycznymi elementami są długie proste i mocne strefy hamowania.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl