Sergio Perez: Jestem jednym z najlepszych w stawce

Sergio Perez uważa, że jego powrót do Formuły 1 potwierdził wysoką formę po roku przerwy od ścigania. Meksykanin jest zadowolony z własnej jazdy w barwach Cadillaca, ale jednocześnie naciska na zespół, bo problemy operacyjne nadal zabierają mu realne szanse na wynik.
Cadillac wszedł do F1 w 2026 roku jako nowy zespół i zgodnie z przewidywaniami zaczął sezon z tyłu stawki. Sytuacja zmieniła się po dużym pakiecie poprawek w Miami, który przybliżył ekipę do środka pola. Perez coraz częściej walczy już nie tylko z własnym samochodem, ale także z rywalami z bardziej doświadczonych zespołów.
Kanada pokazała postęp, ale nie dała nagrody
Weekend w Kanadzie był dla Cadillaca najbardziej konkurencyjnym występem w dotychczasowej przygodzie z F1. Perez otarł się o awans do drugiej części kwalifikacji sprintu, a w samym sprincie przebił się na 11. miejsce. Pomogła agresywna strategia na miękkich oponach i kilka bezpośrednich pojedynków na torze.
Ten wynik później osłabiła kara czasowa, a główny wyścig zakończył się jeszcze gorzej. Perez jechał na obiecującej pozycji i walczył z Estebanem Oconem z Haasa, ale musiał się wycofać z powodu awarii zawieszenia. To właśnie ten rozdźwięk najlepiej opisuje obecny stan Cadillaca: tempo zaczyna się pojawiać, ale wykonanie nadal kuleje.
Perez po roku przerwy: udowodniłem sobie, że jestem jednym z najlepszych
Perez nie ukrywa, że powrót do stawki miał dla niego osobiste znaczenie. Po sezonie 2025 spędzonym poza F1, gdy Red Bull zrezygnował z niego po końcu 2024 roku, Meksykanin trafił do Cadillaca razem z Valtterim Bottasem. Taki skład od początku miał dać nowemu projektowi cenne doświadczenie.
Perez mówi wprost, że jest bardzo zadowolony z poziomu swojej jazdy. Po wyścigu w Kanadzie podkreślił, że cieszy się z powrotu i z tego, że potwierdził sam przed sobą miejsce wśród najlepszych kierowców w stawce. To mocna deklaracja, ale po trudnym rozstaniu z Red Bullem trudno się dziwić, że potrzebował takiego punktu odniesienia.
Cadillac ma już tempo. Teraz musi przestać sam sobie przeszkadzać
Największy problem nie leży dziś wyłącznie w osiągach samochodu. Perez zwraca uwagę na stronę operacyjną zespołu, bo awarie i drobne usterki regularnie wpływają na sesje jego oraz Bottasa. W Kanadzie najlepszy przykład dała awaria zawieszenia, która przerwała obiecujący wyścig Meksykanina.
Kierowca nie owija tego w bawełnę. Cadillac poprawia tempo, ale nie maksymalizuje wyników, więc zespół musi szybko uporządkować pracę poza torem przed europejską częścią sezonu. W F1 środek stawki nie wybacza chaosu, bo jedno nieudane okno serwisowe albo awaria potrafią zamienić solidny weekend w przypis na podtrzymanie miejsca na dole tabeli.
Monako będzie testem innego rodzaju
Kolejny przystanek to Monako, czyli tor, na którym standardowa hierarchia potrafi lekko się rozjechać. Perez sam określa ten weekend jako jednorazowy przypadek i liczy, że Cadillac będzie tam mocny. Na ulicach Monte Carlo liczą się precyzja, zaufanie do samochodu i bezbłędna praca zespołu.
Dla Cadillaca to może być zarówno szansa, jak i ryzyko. Jeśli poprawki z Miami rzeczywiście przesunęły zespół bliżej środka stawki, Monako pozwoli to zweryfikować. Jeśli jednak problemy operacyjne wrócą, ciasne ulice księstwa tylko brutalniej obnażą deficyty.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Haas już patrzy na 2027 rok. Ocon pod coraz większą presją

Ferrari Luce na tle innych elektryków. Oprócz urody, kuleje też aerodynamika

Audi Q9 nie dostanie ekskluzywnej wersji. Bentley i Maybach mogą spać spokojnie

Zwrot u Alfy Romeo. Przyszłe Giulia i Stelvio mogą otrzymać platformę spoza koncernu Stellantis



