Verstappen widzi „światełko w tunelu”. Red Bull wraca do gry w Miami

Max Verstappen wywalczył drugie pole startowe do Grand Prix Miami i po raz pierwszy od początku sezonu mówi o realnym postępie Red Bulla. Holender wskazuje dwa kluczowe czynniki, które poprawiły tempo i pozwoliły zbliżyć się do czołówki.
Weekend na torze Miami International Autodrome przyniósł wyraźną zmianę w formie zespołu Red Bull Racing. Po trudnym początku sezonu zespół przywiózł pakiet poprawek, który zaczął działać już w trakcie kwalifikacji. Verstappen przegrał walkę o pole position zaledwie o 0,166 sekundy z Kimim Antonelli, ale sam wynik uznał za lepszy od oczekiwań sprzed weekendu.
Dwa elementy, które zmieniły sytuację
Verstappen jasno wskazał, że poprawa nie wynika z jednego czynnika. Kluczowe okazały się zarówno zmiany w samochodzie, jak i jego własne odczucia za kierownicą.
Dla mnie to były dwie rzeczy. Samochód nie był świetny w poprzednich wyścigach, ale też ja nie czułem się komfortowo z jego ustawieniami. Zespół mocno pracował nad poprawkami i nad tym, żebym czuł się pewniej. To zaczyna działać.
Holender podkreślił, że większa kontrola nad autem pozwala mu jechać agresywniej. To bezpośrednio przekłada się na tempo, które wcześniej było trudne do osiągnięcia.
Lepsze tempo, ale wciąż rezerwa
Sprint zakończył na piątej pozycji, czyli dokładnie tam, skąd startował. Dopiero w kwalifikacjach tempo Red Bulla zaczęło wyglądać konkurencyjnie. Verstappen zauważył, że jazda w czystym powietrzu pozwalała utrzymać przyzwoite tempo wyścigowe. Warunki w wyścigu mogą jednak zmienić obraz rywalizacji. Prognozy wskazują możliwość opadów, co zwiększa znaczenie startu i strategii. Holender nie ukrywa, że właśnie początek wyścigu jest jego słabym punktem w tym sezonie.
Zacznijmy od dobrego startu, bo nie miałem ich zbyt wielu w tym roku. Zobaczymy też, co zrobi pogoda, ale już teraz jestem bardzo zadowolony z naszej pozycji.
Red Bull wraca do walki
Drugie miejsce na starcie zmienia perspektywę zespołu. Verstappen mówi wprost o „światełku w tunelu”, co w kontekście wcześniejszych problemów ma konkretne znaczenie. Red Bull nie wygląda jeszcze na dominujący zespół, ale zaczyna odrabiać straty.
Kwalifikacje w Miami sugerują, że poprawki działają zgodnie z założeniami. Kolejnym krokiem będzie utrzymanie tempa w wyścigu i dalsze zmniejszanie dystansu do rywali, którzy od początku sezonu byli o krok przed zespołem z Milton Keynes.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Logika Stellantisa w USA: zwiększ cenę Fiata 500e o 5200 usd, pomimo słabej sprzedaży

Kryzys paliwowy uderza w transport. Sytuacja gorsza niż w pandemii

Alfa Romeo Giulia i Stelvio otrzymały pakiet dla tych, którzy chcą więcej charakteru

F1 zmienia godzinę startu w Miami. Pogoda wymusiła decyzję



